wtorek, 20 sierpnia 2013

Indygo się skończyło...

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

  
Ogród prawie skończony. Zostały pasiaczki na brzegach. Wymagają wymyślania kolorów, bo na mojej reprodukcji niemal ich nie widać. Z bliska widać, że nieuczone w akwareli ręce go malowały, ale z odległości metra można uznać, że jest podobny do oryginału. Po tym obrazku wiem o malowaniu więcej. bardzo dużo wiem o mieszaniu kolorów, barwach dopełniających, nasyceniu i jaskrawości. Zamęczyłam jeden pędzel i niemal wykończyłam własny zapas indygo. Trzeba się będzie przed kolejną wersją przejechać na Mazowiecką. Teraz rozważam, czy środkowy panel zrobić metodą maskowania, czyli namalować najpierw drzewo z przyległościami płynem maskującym, biegiem zamalować tło indygo i zdjąć maskę i dalej rzeźbić, czy odwrotnie - najpierw namalować detale a potem domalowywać tło. Jeśli się za to zabiorę drugi raz to już na porządnym papierze akwarelowym. Zatem na Mazowiecką, bo planuję to tym razem w formacie A1. Morris im większy, tym lepszy. Marne A2 to jeszcze nie to.


Z akwarelami można podróżować. To powstało na plaży. Jeszcze piach odklejam od papieru.

Najwyraźniej zbliża się jesień. Wyciągnęłam dziś segregator z wzorami do haftu zachomikowanymi na później. Nie jestem pewna, czy do któregoś nie dojrzałam. 
Niestety, dalej podobają mi się kobyły, których na pewno nie zrobię jednym ciurkiem. A UFOków mam hafciarskich dość w szafie, nie ma co kolejnych zaczynać, w nici inwestować, ech...

17 komentarzy:

  1. Morris już robi wrażenie! Jeszcze sporo pracy przed Tobą!
    Akwarela obłędna! Momentalnie tęsknię za morzem i piaskiem wciskającym się zawsze i wszędzie!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten piach uroczy jest we wspomnieniach. Na prześcieradle niestety nie. Ani w butach, ani pod nogami.
      Morris faktycznie jest fajny. Zastąpi w kuchni pewien haftowany obrazek, tylko najpierw jakoś go trzeba oprawić.

      Usuń
    2. Fakt... stopy miałam pięknie obtarte, bo piach był wszech obecny... ale i tak tęsknię :-)
      A tam fajny! Jest cudny! W życiu tak nie namalowałabym, wolę podziwiać Twoją cierpliwość.

      Usuń
  2. O piasku mogę sobie na razie pomarzyć... Ale Morris! Robi wielkie wrażenie. Podziwiam i zazdroszczę umiejętności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za słowa uznania. Haftowałabym go z pięć lat. A tak - dwa czy trzy tygodnie i gotowe. :-)

      Usuń
  3. Pięknie malujesz, pięknie dziergasz.Masz wielki talent, Kobieto! I wielkie serce! Szczerze podziwiam! BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie talent, a talenciki: dużo, za to niewielkie. Tylko naprawdę to mam upór, żeby z nich coś wycisnąć. Bardzo dziękuję za recenzję :-)

      Usuń
  4. Morris rzuca na kolana, a piękna piaszczysta akwarela... niech zostanie piaszczysta ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogłam się powstrzymać i go już powiesiłam. Akwarela chyba pójdzie na Tymianki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Morris przecudnie namalowany, plaża - takoż... Jestem pełna podziwu dla tej lekkości malowania, ot tak niby od niechcenia, a takie piękne obrazki powstają!

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety, akwarela tak ma, że od niechcenia robi się bury kleks. To jedna z tych technik, gdzie od razu trzeba wiedzieć jak rzecz będzie na końcu wyglądała. Niespodzianki przeważnie są okropne i do niespodzianek trzeba dorosnąć. I strasznie dużo umieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego nie jest to technika dla mnie. Tym bardziej podziwiam.

      Usuń
    2. Ja o tym wiem, mam wielki szacunek dla tej techniki i artystów, którzy tak znakomicie sobie z nią radzą, jak widać na powyższych zdjęciach :) Napisałam "NIBY od niechcenia" bo tak to wygląda, te akwarelki mają w sobie lekkosć i światło, a ja wiem, że strasznie trudno to osiągnąć komuś niewprawnemu.
      Jako malarka-amatorka dawniej uważałam akwarelę za technikę gorszego sortu, malowałam olejami i temperami. Aż postanowiłam machnąć tak od niechcenia parę akwarelek... To było wiele lat temu... i do dzisiaj się uczę :)))

      Usuń
  8. Piękne prace, różne zainteresowania, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.