wtorek, 30 września 2014

Międzynarodowy szal

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Zrobiłam kilka szali estońskich, ale sama zostałam z jednym w trudnym do noszenia kolorze. Pozostałe się albo skuliły albo rozeszły po świecie. A mnie się chciało białego, miłego estończyka. Dłubałam go ofiarnie całe lato, jako że nie jestem szybka w takich wyrobach. A poza tym latem jest co robić i bez dziergania. No i w końcu jest, ale pochodzenie ma mieszane. Włoczka to Drops lace, jedwab z alpaką; bardzo to miłe w dotyku, ale do momentu uprania śmierdzi niestety tak jak ludzkie palta i kurtki pod koniec zimy. Część środkowa to estoński wzór dla królowej Zofii ( Sofia lace), brzeg to typowy brzeg szala orenburskiego, a łączenie jednego z drugim jest rodem z Victorian Lace Today.

Zdjęcie ogrodowo - poglądowe. Naturalnie natychmiast musiała się nitka o balustradę zaczepić, ale mocna jest i nie muszę łapać oczek. Rozmiar: 180 x 90 cm. Pewnie mogłabym bardziej w długość kosztem szerokości zblokować, ale nie mam na czym. Jedyny kraciasty koc w domu ma 180 cm długości. Szal pożarł dwa motki tego Dropsa. 



Teraz pora na czapki, skarpetki i może jakieś mitenki. 

Po powrocie z wakacji ogarnął mnie błogi spokój. Robię z uśmiechem co jest do zrobienia, cieszę się Panem Mężem, który po trzech latach mentalnej nieobecności habilitacyjnej znów sprawuje się jak kochający mąż, wypasam na Dolince biegające sprawnie zwierzęta i nie bardzo chce mi się pisać. Życie blogowe zamiera, krótkie notki co u kogo pojawiają się na FB, czyli jak zwykle pieniądz gorszy wytępił pieniądz lepszy. Nie jestem pewna, czy mam światu coś nowego do powiedzenia.
Nie zamknę bloga, bo sama lubię go poczytać, ale nie jestem pewna, czy to, o czym rozważam ostatnio w cichości ducha nadaje się do publikacji. Po kolejnym czytaniu "Przejrzeć Anglików" Kathy Fox (nowe wydanie leży w księgarniach) spojrzałam nieco z boku na Polaków. Nie jesteśmy może aż tak niezręczni przy powitaniach i pożegnaniach jak Anglicy, nie gadamy w kółko o pogodzie, nie mamy poczucia humoru ani wstrętu do pompatyczności, ale zdecydowanie tak jak i oni mamy społeczeństwo rozwarstwione na klasy społeczne. Tyle, że oni się tym szczycą i sprawę pielęgnują, a my próbujemy temu zaprzeczać. Bo niby wszyscy są równi i każdy by chciał być królem. Nasze klasy społeczne nawet nazw sensownych nie mają. Ale aż mnie ręce świerzbią. 
No i śnią mi się coraz bardziej fantastyczne horrory; zamiast czytać cudze z zainteresowaniem rozwijam własne, ale żeby je od razu zapisywać? Co to to nie.

18 komentarzy:

  1. Oj nie kombinuj, u mnie twojego bloga nie tylko ja czytam! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No i co ja będę czytać jak zechcesz zamknąć budkę???
    Szal przecudny: elegancki niesamowicie. Piękno i klasa sama w sobie. Podziwiam Twoją wytrwałość. U mnie każda dziergana robótka jest porzucona po jakimś czasie, tak teraz mam i już. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamykam budki. Pewnie jeszcze będzie o czym pisać.
      Robótki na drutach kończę albo pruję jak jakaś jest nieudana. Ale hafciarskich ufoków leży po szafach sporo. Jakoś nie mam do tego serca, odkąd wielki haftowany obraz nabyłam w lumpeksie za sześć złotych. Wisi na ścianie i udaje, że jest mój.

      Usuń
  3. a tak, rozumiem :-) też tak mam i na dodatek coraz mniej czasu na cokolwiek. życie, ych... :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękny szal. Warto jednak dokumentować na blogu co się zrobiło, zanim pójdzie w świat.
    pozdrawiam
    www.wloczkiwarmii.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten szal się w żaden świat nie wybiera. Zostanie na własnych plecach i własną szyję otuli.

      Usuń
  5. Kolejny bardzo piękny szal. U nas komuna skutecznie stłamsiła warstwę społeczną pt. arystokracja. Większość wyjechała z kraju by ocalić głowy. CI którzy pozostali stanowią nieliczną bardzo grupę. Pozostałe elity, to różne samozwańcze grupy. Nie będę jednak filozofowała na Twoim blogu. Pozdrawiam CIę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie Rozelko, mało co zostało z dawnych klas społecznych, reszta się w wojny i po wojnie pomieszała na amen i ludzie nie wiedzą, kim są. I uczą się tego z poradników. Z mizernym skutkiem. A dwadzieścia lat wolności obnażyło sprawę i mamy co mamy.

      Usuń
  6. Piękne rzeczy robisz. A dodatkowo zawsze podziwiam precyzję wykonania. BBM

    OdpowiedzUsuń
  7. Sofia kiri jest pięknym wzorem, a do tego dorzuciłaś równie urodziwe wykończenia - efekt godzien zachwytów. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Już po wpisie o chorej Pięknej odniosłam wrażenie,że Szanowna Gackowa powoli nas opuszcza.Wpis ten wydał mi się taki 'od niechcenia '.(jeżeli się pomyliłam to przepraszam) To może niech Gackowa nie szaleje,tylko ma baczenie na tych,którzy na Jej pisanie niecierpliwie czekają.Teresa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysycha źródełko, ile można wciąż o tym samym pisać? czasem fajna notka sama spłynie na klawiaturę, a czasem nie chce nic spłynąć. Mam tu opisywać pogoń za cieniem do powiek? Albo kupowanie butów w TkMax? Nigdy!

      Usuń
    2. Przecież można pisać o trywialnych sprawach w sposób zajmujący,a to Pani przecież potrafi i robi znakomicie. Jestem,po raz kolejny po 'Trzech ponów w łódce (nie licząc psa)'.To jest balsam na serce me.Pozdrawiam,Teresa.

      Usuń
    3. No to napisałam. Bez przyjemności. :-(

      Usuń
    4. Dziękuję.Z przyjemnością.Teresa.

      Usuń
  9. Z podziwem obejrzałam szal. Nie sądzę bym miała w tym życiu coś takiego udziergać.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.