Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Przez cały rok zwiedzam dziecięce działy w lumpeksach w poszukiwaniu zabawek, które przydadzą się w sezonie mikołajowym. Tym razem nie trafiłam na miśki ani wypchane żyrafy, a na puzzle. Puzzle z tysiącem kawałków naszym grudniowym podopiecznym na nic się nie przyda. Pudełko było w dość opłakanym stanie, za to układanka była starannie zapakowana w zaklejony foliowy worek i sprzedawczyni zapewniała solennie, że wszystkie części są. No to sobie kupiłam zabawkę.
Po trzech dniach układania faktycznie się okazało, że puzzle jest kompletny!
Bardzo mi się ten obrazek spodobał i mimo, ze układanka ma 1000 części nie była bardzo trudna do złożenia. Deska do rysowania dla formatu 50 x 70 cm okazała się akurat dobra do takich projektów.
Ostatnio układałam puzzle będąc w ciąży 30 lat temu i sądziłam, że wyszłam z wprawy. Nie wyszłam. Tego się nie zapomina tak jak jazdy na rowerze.
Układanki zapewniają świetny reset mózgu. Reset był potrzebny. Teraz kiedy już sobie pojeździłam tam i z powrotem w wygodnej trumience w tomografie komputerowym nie potrzeba mi kolejnego resetu, ale nie wykluczam, ze sobie jeszcze jakiegoś puzzle kiedyś sprawię.

tomograf to sama przyjemność (chyba że z kontrastem, wtedy to już nie), bo nie huczy jak młockarnia.
OdpowiedzUsuńbuziaki! odganiam wszystko złe! obrazek zajefajny! :-)
jakie zabawne zwierzatkowo :D
OdpowiedzUsuńja jutro nuie dam sie przejechac rezonansem, w zadnym przypadku, za ryzykowne mi to jest i juz.
Lucy, to zaledwie tomografia. Chciałam sobie obejrzeć ustrojstwo, ale za mocno w oczy świeciło. Za to leżało się bardzo wygodnie. Aż by się chciało taką leżankę w domu mieć.
UsuńPod warunkiem że się nie ma klaustrofobii, wtedy jest problem. pozdrawiam
UsuńNie ma się świadomości ograniczenia wcale. Światło jest tak ostre, że przed wjazdem oczy się zamyka. Tylko o wyniki człek się boi. Tym razem niepotrzebnie.
Usuńobrazek bardzo ciekawy.
OdpowiedzUsuńPiękny obrazek wyszedł z tej układanki. Mnie ostatnio korci, by kupić sobie puzzle. Wnuk ma takie ogromne i fajnie się je układało, zaczeło mnie to pociągać mocno. Masz rację reset na łepetynę w sam raz. Do tej pory krzyżówki - szyfrówki maniakalnie rozwiązuję. Tez dobry sposób na to by łep się nie rozmiękczył. Jednak coś mnie ostatnio ciągnie w kierunku uczenia się na pamięć.
OdpowiedzUsuńTo tania i miła rozrywka. Jedyny kłopot to stół zajęty przez kilka dni.
UsuńPiękny ten obrazek! Mnie jakoś puzzle nie wciągnęły, za to lubię pasjanse (prawdziwymi kartami) i kierki w komputerze. Na nerwy, na zmartwienie, bardzo dobrze mi robią. Gorzej na oczy...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Każdy ma swoje ulubione zabawki dla oddechu. W komputerze to gra w kulki i Mahjonga.
UsuńTrzeba być bardzo spostrzegawczym i mieć mnóstwo cierpliwości. Obawiam się, że mnie by tego zabrakło. BBM
OdpowiedzUsuńNie ma jak reset przy puzzelku,nawet dla mnie, choć jestem witrażownikiem i puzzle produkuję sobie sama masowo. Tyle,że to coś zupełnie innego - sama nie muszę wymyślać i palce się nie kaleczą. A w komputerze to faktycznie w mahjonga. Pozdrawiam Florencja.
OdpowiedzUsuńGłaski wiosenne dla czworonożnych "emerytek".