środa, 4 marca 2015

Trzy dni frajdy za osiem złotych

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Przez cały rok zwiedzam dziecięce działy w lumpeksach w poszukiwaniu zabawek, które przydadzą się w sezonie mikołajowym. Tym razem nie trafiłam na miśki ani wypchane żyrafy, a na puzzle. Puzzle z tysiącem kawałków naszym grudniowym podopiecznym na nic się nie przyda. Pudełko było w dość opłakanym stanie, za to układanka była starannie zapakowana w zaklejony foliowy worek i sprzedawczyni zapewniała solennie, że wszystkie części są. No to sobie kupiłam zabawkę.
Po trzech dniach układania faktycznie się okazało, że puzzle jest kompletny!


Bardzo mi się ten obrazek spodobał i mimo, ze układanka ma 1000 części nie była bardzo trudna do złożenia. Deska do rysowania dla formatu 50 x 70 cm okazała się akurat dobra do takich projektów.
Ostatnio układałam puzzle będąc w ciąży 30 lat temu i sądziłam, że wyszłam z wprawy. Nie wyszłam. Tego się nie zapomina tak jak jazdy na rowerze.
Układanki zapewniają świetny reset mózgu. Reset był potrzebny. Teraz kiedy już sobie pojeździłam tam i z powrotem w  wygodnej trumience w tomografie komputerowym nie potrzeba mi kolejnego resetu, ale nie wykluczam, ze sobie jeszcze jakiegoś puzzle kiedyś sprawię.

12 komentarzy:

  1. tomograf to sama przyjemność (chyba że z kontrastem, wtedy to już nie), bo nie huczy jak młockarnia.
    buziaki! odganiam wszystko złe! obrazek zajefajny! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie zabawne zwierzatkowo :D
    ja jutro nuie dam sie przejechac rezonansem, w zadnym przypadku, za ryzykowne mi to jest i juz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucy, to zaledwie tomografia. Chciałam sobie obejrzeć ustrojstwo, ale za mocno w oczy świeciło. Za to leżało się bardzo wygodnie. Aż by się chciało taką leżankę w domu mieć.

      Usuń
    2. Pod warunkiem że się nie ma klaustrofobii, wtedy jest problem. pozdrawiam

      Usuń
    3. Nie ma się świadomości ograniczenia wcale. Światło jest tak ostre, że przed wjazdem oczy się zamyka. Tylko o wyniki człek się boi. Tym razem niepotrzebnie.

      Usuń
  3. Piękny obrazek wyszedł z tej układanki. Mnie ostatnio korci, by kupić sobie puzzle. Wnuk ma takie ogromne i fajnie się je układało, zaczeło mnie to pociągać mocno. Masz rację reset na łepetynę w sam raz. Do tej pory krzyżówki - szyfrówki maniakalnie rozwiązuję. Tez dobry sposób na to by łep się nie rozmiękczył. Jednak coś mnie ostatnio ciągnie w kierunku uczenia się na pamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tania i miła rozrywka. Jedyny kłopot to stół zajęty przez kilka dni.

      Usuń
  4. Piękny ten obrazek! Mnie jakoś puzzle nie wciągnęły, za to lubię pasjanse (prawdziwymi kartami) i kierki w komputerze. Na nerwy, na zmartwienie, bardzo dobrze mi robią. Gorzej na oczy...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje ulubione zabawki dla oddechu. W komputerze to gra w kulki i Mahjonga.

      Usuń
  5. Trzeba być bardzo spostrzegawczym i mieć mnóstwo cierpliwości. Obawiam się, że mnie by tego zabrakło. BBM

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma jak reset przy puzzelku,nawet dla mnie, choć jestem witrażownikiem i puzzle produkuję sobie sama masowo. Tyle,że to coś zupełnie innego - sama nie muszę wymyślać i palce się nie kaleczą. A w komputerze to faktycznie w mahjonga. Pozdrawiam Florencja.
    Głaski wiosenne dla czworonożnych "emerytek".

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.