Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Przez cztery zajęcia w DK Stokłosy walczyłam ze szklaną martwą naturą nie dość że w kolorach dopełniających, tak ostrych, że bolą zęby, to jeszcze oświetloną wściekłym, różowym światłem.
Walczyłam, walczyłam, aż zwalczyłam. Nie jest to ładne, ale ćwiczenie zaliczyłam, tak myślę. Wesołe to niesłychanie, kolory aż świecą. Nie wylizałam tego na gładko, ale przecież i bez tego widać, że to szkło. I szyby. I lustra. I masa odbić i błysków.
Te blyski chyba najbardziej problematyczne do namalowania?
OdpowiedzUsuńNie są trudne, tylko trzeba dobrze przyuważyć, gdzie są.
OdpowiedzUsuńRozumiem, że sama tej martwej natury nie ustawiałaś. Wyjątkowo trudne zadanie! BBM
OdpowiedzUsuńNie, to nasza prowadząca zajęcia malarka ustawiła. Można niby w kółko kopiować Prawdziwych Malarzy albo Cud Urody kartki z kalendarza. Tak słodkie, ze uch... A można się w pocie czoła czegoś nauczyć. I tu się właśnie uczyłyśmy: luster, odbić, przeźroczystości, szyb i laserunków.
UsuńNo po prostu odlot. Świetnie widać, że to szkło i odbicia i lustra.
OdpowiedzUsuńmakabra , myślałam że takie rzeczy to tylko na terapii zajęciowej w placówkach dla nerwowo chorych da się malować ( bo i wspomaganie medykamentów wszelakich jest ) a tutaj popatrz :) ! chylę czoła (ja rzucam pędzlem zanim kolory znajdę ) . dobra robota :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Jonka z półwyspu
fakt, wesołe to niesłychanie!
OdpowiedzUsuń