czwartek, 26 lutego 2015

Zaszalałam

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Przez cztery zajęcia w DK Stokłosy walczyłam ze szklaną martwą naturą nie dość że w kolorach dopełniających, tak ostrych, że bolą zęby, to jeszcze oświetloną wściekłym, różowym światłem.



Walczyłam, walczyłam, aż zwalczyłam. Nie jest to ładne, ale ćwiczenie zaliczyłam, tak myślę. Wesołe to niesłychanie, kolory aż świecą. Nie wylizałam tego na gładko, ale przecież i bez tego widać, że to szkło. I szyby. I lustra. I masa odbić i błysków.

7 komentarzy:

  1. Te blyski chyba najbardziej problematyczne do namalowania?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie są trudne, tylko trzeba dobrze przyuważyć, gdzie są.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem, że sama tej martwej natury nie ustawiałaś. Wyjątkowo trudne zadanie! BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nasza prowadząca zajęcia malarka ustawiła. Można niby w kółko kopiować Prawdziwych Malarzy albo Cud Urody kartki z kalendarza. Tak słodkie, ze uch... A można się w pocie czoła czegoś nauczyć. I tu się właśnie uczyłyśmy: luster, odbić, przeźroczystości, szyb i laserunków.

      Usuń
  4. No po prostu odlot. Świetnie widać, że to szkło i odbicia i lustra.

    OdpowiedzUsuń
  5. makabra , myślałam że takie rzeczy to tylko na terapii zajęciowej w placówkach dla nerwowo chorych da się malować ( bo i wspomaganie medykamentów wszelakich jest ) a tutaj popatrz :) ! chylę czoła (ja rzucam pędzlem zanim kolory znajdę ) . dobra robota :)
    pozdrawiam Jonka z półwyspu

    OdpowiedzUsuń
  6. fakt, wesołe to niesłychanie!

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.