Zanim będzie o kolejnej bluzce z Holsta będzie o obrazku. Obrazie właściwie, bo to jest duże: 50 x 70 cm. Pierwotnie na tym płótnie próbowałam się z pewnym rowerem uporać, rower był zdecydowanie nieudany, zatem zamalowałam go farbą emulsyjną lateksową białą i zaczęłam olejem od początku. Sześć zajęć poświęciłam ogrodowi wodnemu w Wave Hill na Bronxie:
Odnoszę wrażenie, że to i owo należy tu jeszcze poprawić, ot cienie przy doniczkach powinny być w jedną stronę skierowane, a podmalówka przy trzcinach po lewej stronie nie powinna być tak ostentacyjnie widoczna. Zrobi się. Cieszę się z uzyskania głębi, wrażenia głębokiej wody oraz z uzyskania tych wszystkich zieleni. Nie zawsze odbywało się to metodą szkolną (niebieski + żółty).
Obrazisko wisi i podsycha.
Holst z jedwabiem w kolorze blue bell okazał się bardzo wdzięczną włóczką, ale pokazał mi pazury. To nie jest włóczka sprężysta. Zatem wykonawszy od dawna planowany raglan od góry z opisu pani Ann Budd uzyskałam dekolt do pępka. Przydały się tu różne sposoby i sposobiki na rozpoczynanie i zamykanie robótki. A właściwie na zamykanie. Bo listwę dekoltu zrobioną na początku wyprułam, zrobiłam ją od dołu do góry, dołączyłam do nitki Holsta nitkę z Lycry i zamknęłam to wszystko najciaśniej jak się dało. I teraz bluzka jest bluzką. Pozostałe elementy są zakończone elastycznie, aby się nie porwały, bo to nie jest również nitka specjalnie mocna. Całość na drutach nr 4, ściągacze z prawymi oczkami przekręconymi na drutach nr 3. Wyszły na to cztery motki (200 gramów) i został malutki kłębek dla lalki. Pan Mąż biega po świecie i nie ma mi kto zdjęcia w ciuchu zrobić.
Nie tak dawno płakałam, że mi się zwijarka do wełny rozpadła. Dobrze, że nie kupiłam nowej w e-dziewiarce. W ulubionym sklepie dopadłam japońską zwijarkę za całe 13 zł - bo na wagę. Jeszcze może upoluję deskę do prasowania dla lalek o ile będzie tańsza od zwykłego rękawnika. I teraz sobie kręcę i kręcę.
A Sophie doczekała się sweterka. Teraz marudzi, że w taką pogodę raczej buty są jej potrzebne.
20 deko i caly sweterek, to jest cos! Reszte podziwilam na fb ;)
OdpowiedzUsuńA jak u ciebie skarpetkowo, bo w koncu spotkalam sie z ta letnia welenka na nie?
Skarpetki to będę hurtem robić na wakacjach, bo to wygodne do transportu. Z radością sobie patrzę i macam moje piękne włóczki na skarpety. A wiadomo, że pod jesień krewni i znajomi zaczną się skarpetek dopominać. Lepiej być przygotowaną. Masz już te guziki?
UsuńMam :))
UsuńWłóczki dostępne w sklepach głównie internetowych przyprawiają o zawrót głowy. Mam teraz na drutach Malabrigo Sock i efekt jest zachwycający, włóczka skarpetkowa, ale to będzie chusta.
OdpowiedzUsuńA obraz cudny, tych cieni nie dostrzegłam, ale skoro napisałaś, to się przyjrzałam, no faktycznie w różne strony, ale tak delikatnie, nawet jak już wiem, to mnie nie razi. Woda głęboka i taka prawdziwa. Podmalówka, przepraszam, nie wiem o co chodzi. I nie muszę. Oglądam z przyjemnością i już :-)
Kochana jesteś :-)
UsuńBluźnisz kobieto, bluźnisz ;) Jak to BBC nie ma fajnych produkcji???!!!!! Owszem Dr Who mogą znieść tylko Anglicy, którzy mają do niego sentyment z dzieciństwa ale przecież BBC ma tyle fantastycznych produkcji, że głowa boli. Weźmy na przykład wszelkie filmy przyrodnicze Attenborough czy też absolutnie fantastyczne serie kryminalne tak jak Prime Suspect (świetna Helen Mirren), Silent witness, Waking the dead czy ostatnimi czasy The Fall (i wymieniam tu tylko kilka) czy wreszcie seriale historyczne jak na przykład ostatnimi czasy Poldark i obyczajowe jak C word. Polecam! Polecam! Polecam!
OdpowiedzUsuńBezreklamowy jest tylko serialowy BBC HD, mówisz że Silent witness jest dobry to sprawdzę, Helen Mirren jeszcze nie spotkałam. Przeważa niestety Doktor Who.Zamiast Call the Midwife ostatnio powtórka Na piętrze i Pod Schodami :-(.
Usuńjak rany, no przyjadę i mnie ze swym lumpkiem zapoznasz :-D zazdrość wielka!
OdpowiedzUsuńobraz piękny, może ja muszę se okularesy umyć, ale serio, nie widzę niedoróbek żadnych! a bluzka - chcę i pożądam!
Ile razy tu wpadam, tyle razy przy okazji wpadam w kompleksy:)))) Piękny obraz. Może i coś z cieniami jest nie tak, ale ja tego nie widzę. Cudne są kolory. Celnik Rousseau wzbogacony kunsztem impresjonistów. Takie było moje pierwsze skojarzenie. Naprawdę piękny obraz.
OdpowiedzUsuńCiekawe, o Celniku Rousseau myślałam malując te chaszcze.
UsuńOch, jak ślicznie wygląda Sophie w nowych ubrankach! Widać, że dobrze jej jest u Pani, wygląda na bardzo szczęśliwą, a jeszcze przed nią piękne wakacje:-) Bardzo, bardzo się cieszę i pozdrawiam serdecznie - Agnieszka z Sosnowca
OdpowiedzUsuńWitam Panią, gdzieś w sieci odnalazłam Pani zdjęcia Helenki. Zgubiłam Pani numer telefonu i mail a szkoda, mało kto interesuje się dużymi lalkami, fajnie by było mieć koleżankę w hobby.
Usuńcudna Sophie, oj, cudna! już się nie mogę doczekać
OdpowiedzUsuńlistopadowego wielkolalkowego i mnóstwa uroczych
Twoich panienek i Jakuba :)
pozdrawiam jak nie wiem co (główka się spodobała!)
Inko, no nie wiem, czy dam radę je wszystkie wziąć, ich jest dziesięć. I to są porządne, ciężkie lalki a nie lekkie monsterki.
Usuńto może podjadę in cognito w pelerynie albo czymś takim
Usuńnp. na przystanek niedaleczko Twego domostwa, coby
ująć Twej niedoli ciężarnej, bo ja będę miała tylko jedną
swoją dzieciową panienkę :)))
aaa - jakby co - może pożyczę od koleżanki wózek
Usuńdziecięcy, to nawrzucamy doń towarzystwa i hajda
na stolicę...