środa, 10 czerwca 2015

Płacenie rachunków

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Można dożyc do pięćdziesiątki i dłużej nie mając pojęcia o płaceniu rachunków. Nie płacąc nigdy za mieszkanie, wodę i prąd. To znaczy sumy stosowne naturalnie musiałam uiszczać. Za małżeństwa nr 1 rachunkowość domową mama prowadziła jak wprawna księgowa i nic mi się nigdy nie upiekło, ale jak wyglądają druki na których się to płaci, gdzie leżą książeczki opłat i w jakim okienku jest to wpłacane nie miałam pojęcia. Musiałam robić zakupy, gotować, prać czasem malować pomieszczenia  i wymieniać zawory w ścianach, ale opłacanie rachunków najwyraźniej było jakoś związane ze sprawowaniem domowej władzy i według moich bliskich do tego nic nie miałam, nie moja to była sprawa. Pan Mąż swoje rachunki opłacał sam i zostawił mi tylko sprawy ubezpieczeniowe, bo nie znosił wścibskiej i nieprzyjemnej agentki PZU, którą odziedziczył po poprzednim lokatorze jego służbowego mieszkania. Zresztą papierologię też prowadził sam i do dziś tylko on wie, gdzie leżą polisy. U niego w którejś szafie, a jego szaf nie penetruję. Niby mi pokazał gdzie, ale zapomniałam.

Ja na papierzyska miałam jedną szufladę, już niemal pękającą w szwach. Co było ważne, trafiało do tej szuflady. Czasami w panice wyrzucałam jej zawartość na łózko szukając jakiegoś kwitka na którym jest Bardzo Ważny Numer albo Bardzo Ważny Adres. 

Aż odziedziczyłam mieszkanie. Początkowo mieszkała w nim Misia i nie zdając sobie sprawy jaki to dla mnie horror opłacała co trzeba nie przejmując się moimi fobiami i lękami. Wszystko było ok, nie spowodowała żadnych zaległości, ale się w końcu wyniosła, a w moim mieszkaniu zamieszkały dwie miłe lokatorki. Misia nawet zadeklarowała, że będzie dalej ogarniać sprawy rachunkowe, bo dla niej to miki, ale w końcu spojrzałam demonowi w oczy. Uznałam że w tym wieku należy umieć zapłacić za mieszkanie.  Przejęłam papiery, których nie było wcale tak dużo. Kwit ze wspólnoty, faktury za gaz i prąd, i UPC. Doszły do tego papiery ze Skarbowego (wynajem), karteczka miniaturowych rozmiarów z Urzędu Dzielnicowego z numerami kont do opłacania podatku od nieruchomości i gruntowego, abonament RTV i tyle. Ale to wszystko w mojej spuchniętej szufladzie nie było takie łatwe do zlokalizowania i regularnie około dziesiątego każdego miesiąca wpadałam w panikę, którą Pan Mąż nauczył się tolerować.

Zeszłego lata, po szczególnie ciężkim napadzie paniki na własnej półce znalazłam zgrabny segregator kupiony w lumpeksie i zawierający wyłącznie wykroje dla lalek. Z wierzchu wygląda jak teczka z uszami w rozmiarze A4 a w środku ma masę plastikowych kieszeni, każda z miejscem na opis. Wyrzuciłam z niego te wykroje, świetnie im w plastikowej teczce. Opisałam kieszenie, wrzuciłam w te kieszenie faktury, kwitki, karteczki i całą stosowną korespondencję. Na stronie banku założyłam zakładkę przelewów wzorcowych i mam spokój. Płacę teraz z godnością co miesiąc moje rachunki i najwyraźniej Sprawuję Władzę nad nimi.
Wyśmiała mnie koleżanka. No bo jak będąc po pięćdziesiątce i to sporo uczyć się takich rzeczy, to przecież oczywiste, jasne i zgroza, że tego nie wiedziałam. No ale nie wiedziałam. Teraz wiem i mam spokój. Szuflada odetchnęła, Pan Mąż odetchnął i ja też odetchnęłam. Wiem gdzie jest ten malutki świstek Z Urzędu z numerami kont, nigdzie się już nie schowa.
Jedyny, który mnie nie wyśmiał, to Pan Mąż. Popatrzył na niebieską teczkę z kieszeniami i powiedział: Fajna, skąd ją masz? No, tak się właśnie prowadzi rachunki.

6 komentarzy:

  1. Kiedys musi byc ten pierwszy raz ;)
    Ciekawe, czy mi uwierzysz, ze moja sasiadka dopiero po smierci meza uczyla sie wybierania pieniedzy z automatu w banku? O reszcie strach mi mylec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię. Jest masa ludzi, którzy tego nie umieją.

      Usuń
    2. moja babcia umie ale się boi .. więc jej pomagamy, nie ma wstydu, że się czegoś nie umie jak się tego nie robiło :D .. u nas również mąż ogarnia rachunki, ja tylko te, przy ktoryvh jemu nie chce się szukać tych jakże ważnych karteczek, które się przed nim chowają.

      Usuń
  2. Witam, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę że w obecnych czasach firmy bardzo często zmieniają konta a nawet banki /zmieniają nawet nazwy i adresy/, tak że ściągę kontami trzeba korygować . Sama za każdym razem sczytuje numery z oryginalnej faktury czy wszystko się zgadza. Osobiście płace rachunki przez e-konto, dla mnie to bardzo wygodna forma. Też jestem za ułatwianiem sobie życia w takich prozaicznych sprawach . pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Płacę rachunki chyba od zawsze, ale porządek mam od jakiegoś czasu dopiero. Też wszystko rzucałam do pewnej szuflady aż w końcu poszukiwania zirytowały mnie tak bardzo, że zrobiłam porządek. I mam.I wiem. I nie szukam. Porządek zrobiłam jakieś dwa miesiące temu.... Idiotyzm, ale trudna. Bywam niezbyt mądra. Oby niezbyt często :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję kolejnego poziomu wtajemniczenia!

    Mimo że umiem to sama już rachunków nie płacę, obowiązek przejął za mnie mąż. Niby jest to łatwe ale i tak zajmuje mnóstwo czasu, żeby się połapać w tych przelewach i rachunkach, który zapłacony, który nie, czy jakaś firma przypadkiem zmieniła konto (zdarza się co 2,3 miesiąc...). Za dużo ogarniania.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.