Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Czemuś głupi? Bom biedny.
Czemuś biedny? Bom głupi.
Wiele lat ten ulubiony wierszyk Pana Męża wydawał mi się przesadny i pełen pychy. Aż usłyszałam, że pewien pan wybił szyby w obcym samochodzie stojącym na parkingu, bo mu się wydawało, że na tylnym siedzeniu leży kalafiorowy świeżak z Biedronki. Niestety, był to prawdziwy kalafior, tak samo jak Policja i kara za zniszczenie cudzego mienia były prawdziwe.
Kalafiorowy świeżak wygląda tak:
O świeżakach pierwszy raz usłyszałam, gdy bardzo dojrzała, żeby nie powiedzieć przejrzała pani poprosiła mnie o jakieś znaczki z Biedronki, bo jej wnuczka koniecznie chce jakiegoś świeżaka. Brzmiało to głupio i głupie się okazało. Za ileś tam wydanych pieniędzy dostawało się znaczek, za znaczki dostawało się pluszowego świeżaka. Policzyłam sobie, że aby dostać zabawkę za maksymalnie 5 zł w produkcji, trzeba w tanim dyskoncie wydać tysiące złotych. Dzieci oszalały i kazały biednym dziadkom i rodzicom kupować ile się da, żeby zgromadzić całe stado świeżaków. Ponoć kalafiory są najrzadsze.
Jak świat światem dzieci zawsze coś chciały do zabawy albo do szpanu, a dorośli odmawiali kupna z powodu braku pieniędzy. Czyli dzieci były dziećmi, a dorośli dorosłymi. Byli odpowiedzialni za domowe finanse.
Hasło Biedronki skierowane do dzieci, aby zgromadzić wszystkie świeżaki, na powyższym rysunku jest ich 18, to narażenie domowego budżetu na obłędne wydatki, licząc spod palca 18 x 2,5. tys zł daje 45 tysięcy złotych, kwota dla klientów Biedronki chyba niewyobrażalna nawet w banku, za to wystarczająca na nowy samochód albo wakacje wielkiej rodziny w drogim hotelu nad gorącym morzem. Okazało się że nie tylko dzieci, ale również i dorosli potraktowali to poważnie. Stąd polowanie na biedronkowe znaczki i włamania do cudzych samochodów.
Lidl nie pozostał w tyle i obiecuje za ileś wydanych tam pieniędzy coś tam z logo Gwiezdnych Wojen. Bratanek urobił już rodziców i ci dzwonią po znajomych prosząc o współudział w zakupach w Lidlu.
O ile mogę kupić bratankowi coś z Gwiezdnymi Wojnami na wierzchu, o tyle w tej zabawie nie będę uczestniczyć. Nie zamierzam być biedna, bo głupia. No i od dawna jestem dorosła.



ha! podobna akcja była w Żabce,
OdpowiedzUsuńtam można było dorwać PSY i inne
pupile - pieski do dzisiaj co
jakiś czas pokazują się na allegro :)
aaa - tyle, że w Żabce można było
OdpowiedzUsuńpo prostu kupić maskotkę, ale to
droga inwestycja jak za zabawkę,
choć jak zaczęłam przeliczać "za
zakupy" - też nie było tanio, więc
kupiłam ze 2-3 pieski i finito :)
Marketing znowu moze sie poklepac po plecach ;). Ja kolekcjonuje punkty w moim supermarkecie. dostaje przy kasie drukowane kupony na extra punkty na cos tam cos tam przy zakupach zrobionych do tej i tej daty, albo ekstra 150 punktow (£75 wydanych ) jak kupie srodkow czystosci za £12. co nie jest trudne, bo i papier sralny i paste do zebow i mydlo i plyn do prania kupowac trza. punkty sobie kolekcjonuje i czekaja - drzewiej uzywalam punktow na zamiane na kase przy zakupie mundurkow szkolnych a potem na zakupy swiateczne. jako, ze swieta zazwyczaj sa gdzie indziej a dziateczki dawno ze szkol wyrosly, to sobie ostatnio kupilam jesioneczke, ktora nie tylko byla na przecenie (robia 25% znizke co jakies 6 tyg - 2 miesiace) i zaplacilam za jesioneczke £7. Wiec mysle, ze Biedronka mialaby we mnie twardy orzech do... przekonania. nawet jakbym miala wnuki pod reka ;).
OdpowiedzUsuńpees. Mam nadzieje, ze panek (chlopaczek???) od kalafiora dostal rzetelna kare. Oby!
pepees. te warzywa z obrazka sa dosc obrzydliwe...
Brzydkie to jak noc. I okrrrrropnie głupie.
UsuńChińczyki jeszcze nie sprzedają podróbek za mniejsze pieniądze?
OdpowiedzUsuńAle w sumie, niezły chwyt marketingowy 💰
U nas kiedyś latem było w Rewe parcie na jakies znaczki, bodajże z piłkarzami. Dzieci czasami pytały o nie, jeśli samemu się nie potrzebowało.
Te zabawki są oczywiście chińskie.
UsuńZgadzam się z postem:)) Ja mam dzieci dorosłe ale zbierałam dla małych od znajomych..przy okazji:))choć głównie tam robię zakupy i tak:)Mam jednak jedno ale...raczej to są "Świeżaki", no chyba, że to "Chłyt martetindody":))
OdpowiedzUsuńNapisałam błędnie (rz i ż jakoś mi się nie do końca nauczyły) sprawdziłam i zignorowałem błąd w pogardzie dla meritum.
OdpowiedzUsuńKumam:))...troszkę tak obstawiałam, bo zawsze u Ciebie pisownia bez zarzutu:)) A tak a propos, to już widziałam i inne szyte przez zdolne dziewczęta, warzywka do kompletu, np. dyńki itp. Ja "obczajam", jak by tu dla zaprzyjaźnionych maluchów zrobić na szydełku...tylko ręce wciąż mam zajęte innymi dzianinami:))
UsuńCieszę się ,że myslisz i napisałaś to o czym myśli wiele z nas. Nie dajmy się biedronkom i lidlom
OdpowiedzUsuńTu się nie ma co nie dawać, trzeba umieć liczyć i znać strategie reklamowe. Nie zawadzi zadawać sobie niewygodnych pytań: dlaczego? Po co?
UsuńŚwięta prawda z tymi świeżakami. Babcie w Biedronce żebrzą ,czatują przy kasie ... Nie zbiera pani ,MOGĘ za panią ,bo to dla wnuka ...
UsuńNa allegro czy olx można kupić znaczki z biedronki! to dopiero są jaja - za 30 zł 30 znaczków
OdpowiedzUsuńNajlepsze jest to, że to badziewie można kupić na aliexpress za jakieś 2-5$ od sztuki razem z przesyłką, jak ktoś już naprawdę musi ;) Nalepek nie zbieram, bo do biedronki nawet nie chodzę. To tak jak z nieposiadaniem telewizora. Życie od razu robi się prostsze.
OdpowiedzUsuń