wtorek, 9 października 2018

Jak z dzieckiem

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Minęło wiele, wiele lat, odkąd chodziłam po parku ze spacerówką, w której rezydowała Misia. Jeździłyśmy do parku na Skarpie, obok Sejmu, dzieciak uczył się chodzić po parkowych alejkach, a jak się zmęczył, to potrafił i na czworaka pomykać asfaltowymi alejkami. Drąc cenne ogrodniczki na kolanach. Spacerówka była moją wierną przyjaciółką. 
Kiedy Kretka miała problemy z chodzeniem zorganizowałam sobie wózeczek spod śmietnika, mocno przechodzony i wypłowiały, ale z nienagannie pracującymi mechanizmami hamulców i składania. Długo Kretka go nie używała, bo ją na łapy postawiliśmy i sama mogła chodzić. Wózeczek stał w komórce i pajaki przyoblekały go w gustowne koronki. Ostatnio w czerwcu woził worki kleju do remontu. Dziś wyciągnęłam go z komórki, otrzepałam z grubsza z pajęczyn i cementu, zapakowałam do niego Franię, Muszkę na smycz i poszłyśmy w ulubione krzaki.


 Krzaki są dość daleko jak na kogoś , kto tydzień temu przeszedł ciężką, kostną operację, a noga sprawna też jest sprawna inaczej. Owszem chodzi się na niej, ale tam też nie ma stawu biodrowego. Ten mięśniozrost musi się porzadnie zrosnąć. No i wczoraj skończyły się zastrzyki przeciwbólowe z Metacamu. Zatem wózeczek.

A starszak biegnie przodem , jak dzieci...


Dotarłyśmy na miejsce. Wózeczek parkuje przy ławce a dzieciaki się rozbiegły.


 To są ulubione krzaki Frani. Tu mieszkają szare myszy, które jak nas słyszą to pryskają gdzie pieprz rośnie. A Frania się usprawnia.


Starszak poszedł w swoją stronę. NIe trzeba starszaka pilnować, zna trasy i będzie siedzieć przy ścieżce czekając na mnie. A zawołany przyjdzie w podskokach. Franię trzeba z krzaków wyjąć ręcznie, taka właściwość Cairnów i nie ma się co złościć.
Po 40 minutach buszowania psina siadła na ogonie, znaczy ma dość. To wracamy.


A jak zdejmiemy szwy to zaczniemy znów rehab. I miejmy nadzieję pożegnamy się z wózeczkiem. Ale póki co cieszę się że go mam.

4 komentarze:

  1. Świetne jesteście wszystkie trzy! Wyrazy najszczerszego podziwu!!!
    A gdybyś jakiś kurs radzenia sobie z życiem założyła, to zapisuję się pierwsza i bezwarunkowo :)
    Łada

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdziwa karoca dla Księżniczki Frani! Niech szybko zdrowieje ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze, ze ta kareta Ci wtedy jak z nieba spadła.
    Frania ma taka minę, jakby liczyła, ile właściwie mam jeszcze tych bioder? 😉
    Świetnie, że okazalo sie po drodze, ze mysia rehabilitacja daje dobre efekty. Dalej tak!

    OdpowiedzUsuń
  4. W Anglikowie już kilka razy widziałam pieski w wózkach, co by nie mówić o Anglikach kochają swoje zwierzaki tak jak my Polacy. A wózek choć używany to wygląda zacnie.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.