Pierwszą operację biodra Frania miała 3 lipca. Pani chirurg optymistycznie zakładała, że drugą nogę zoperuje po trzech tygodniach. Frania zweryfikowała terminy, nie chciała za nic stanąć na operowanej kończynie, 12 sesji bieżni wodnej, lasery, pole magnetyczne i sześć tygodni czasu były potrzebne, by w końcu zaczęła operowanej nogi używać. Przez cały ten czas skakała na prawej, rzekomo zdrowszej kończynie i załatwiła ją na amen. Znowu zaczęły się nocne płacze, kucanie w nieprzewidzianych miejscach dla odpoczynku i męka. Odezwałam się do pani chirurg i jeszcze trzeba było wykluczyć padaczkę, która czasem takimi nocnymi płaczami się objawia. Rozmowy z lekarzami bywają dla laika niełatwe, szczególnie z pędzącymi przed siebie z prędkością światła chirurgami. Trzeba mówić szybko, składnie, umieć zrobić epikryzę w 30 sekund, bo zaraz są zniecierpliwieni i już nic nie słyszą. Szczęściem wiem co nieco o padaczce, wykładów z psychiatrii ze studiów całkiem nie zapomniałam, więc przekazałam pani doktor dokładne obserwacje z ataku nocnego płaczu z uwzględnieniem padaczkowej specyfiki: pies przytomny, żadna część ciała nie drży, morda nie łapie wyimaginowanych much, oczy otwarte, spokojne, nie drżące, bez zeza, brak aury, brak objawów kończowych takich jak ślinienie się, siusianie, oddawanie kału, nieprzytomność. To znaczy że boli powiedziała pani chirurg. Operujemy.
I zoperowaliśmy. Druga noga była niewiele lepsza niż pierwsza. Główka kości udowej była spłaszczona, pozbawiona chrząstki.
Za kilka dni zaczniemy gimnastykę operowanej łapy, za 10 dni zdejmiemy szwy i zaczniemy rehab. Może teraz zajmie to mniej niż 3 miesiące.
Jeszcze pozostaje mi sprawdzić czemu Frania mimo wyleczonych zębów nie lubi niczego gryźć ani szarpać. Miło że nic nie zniszczyła, ale nie bawi się w przeciąganie liny, nie rozrywa psich zabawek, a obdarowana mięsem z kością nosi się ze skarbem godzinami i go nie je. Zakopany w ogródku gnat znajduje Muszka i jest coraz grubsza.




Dzielna Frania! Cmoki w nos ode mnie i Misiaka ♥
OdpowiedzUsuńJa wiem jak to ze zwyrodnieniami jest :( tez sie z bolu zakopywalam w samotnosci... I tez na drugi dzien po operacji bylam normalna :)
OdpowiedzUsuńBiedna Frania !!! Uscisk lapy i cmok w nos :))))
Dobrze, ze jest porzadnie ustawiona na leki przeciwbólowe, i widocznie nie cierpi. Jak i czlowiek ma "pamiec bólu", tak i psiakowi ja przypisuje. Dlatego tez zawsze molestujemy pacjentów, meldowac juz mniejsze bóle pooperacyjne, zanim przerodza sie w wieksze i duze. Z psiakiem taka ruletka, bo wyraznie nie powie, ale widac, ze cos nie tak, i wtedy trzeba dzialac, aby zbytnio nie meczyc czyms, czemu mozna zapobiec. Zdrowiej Franiu, rehabilitacja krzakowo- myszowa juz czeka ;) a Mircia pieknie sie klania twojej Panci za bardzo udany obrazek, puszczony juz w swiat przez WhatsApp ;)
OdpowiedzUsuńZawsze z przyjemnością czytam o Twoich psach, lubię jak o nich piszesz, jak o nie dbasz. Ja nawet nie wiedziałam, że dla psa dostępne są takie medyczne cuda wianki. Cieszę się, że Frania wychodzi na prostą.
OdpowiedzUsuńDla psa dostępne są niemal wszystkie cuda ludzkie. A część cudów ludzkich (krioterapia i komórki macierzyste w leczeniu artretyzmu) pochodzà z medycyny weterynaryjnej. Nie płaci kasa chorych a właściciel. Ponoç nawet przeszczepy można zrobić.
Usuń