Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Do ostatniej soboty szykowaliśmy się bardzo długo. Misia i Irek dojrzeli do decyzji i o czternastej, w najładniejszym warszawskim Urzędzie Stanu Cywilnego (no może poza Pałacem Ślubów) zawarli związek małżeński. Zamiast wielkiego wesela był obiad dla rodzin i najbliższych przyjaciół państwa młodych.
Bez napinki podeszłam do tematu. Miałam zafundować tort, dołożyć się do obiadu, a ciuchy? No przecież wiszą w szafie.
Ale im bliżej było uroczystości, tym jednak większy czułam niepokój. W końcu poszłam z koleżanką do sklepu w Landzie, gdzie przyszłe teściowe i świekry tradycyjnie nabywają kreacje.
Trzy godziny mierzyłam cuda na kiju z gremplin i poliestrów we wszystkich kolorach tęczy. Ciekawa sprawa, na ulicy widzę masę kobiet grubszych ode mnie, nierzadko znacznie. A w sklepie dla teściowych ledwo co obejmowało mnie w brzuchu. Te grube baby też wydają dzieci za mąż i za żonę. W co się ubierają?
Wyszłam z poliestrowej grempliniarni i poszłam do pobliskiego butiku. Przerażająca sprzedawczyni obrzuciła mnie fachowym spojrzeniem, przyniosła pięć wieszaków na których wisiały lny i jedwabie, dorzuciła naszyjnik i kazała mierzyć. Z tych pięciu kreacji nabyłam dwie. Posłużą mi długo, długo skoro lata mają być już zawsze takie gorące. Baba dała mi rabat w stosunku do cen z metek i nie wydała paragonu. Po lewej stronie prawa ten butik się znajduje, ale ubrać się można bez komentarzy.
W piwnicy miałam jeszcze jeden dość spłowiały, granatowy kapelusz. Potraktowałam go barwiącym, niebieskim sprayem do butów, a w kwiaciarni na gorący klej przyklejono do niego dwie sztuczne piwonie. Buty miałam. Szal estoński miałam. Torebkę też. Pazury zrobiłam, włosy obcięłam.
Obyło się bez garsonki teściowej.
Misia miała wszystko co trzeba: suknię, buty, fryzurę, szarfę, paznokcie, ślubną biżuterię i moje pożyczone perełki. Szarfę przerabiałam dwa dni przed ślubem. Udało się. Irek też wyglądał przepięknie.
Świadkiem ślubu była serdeczna przyjaciółka Misi, Zuzanna. Urodziły się w odstępie dwóch tygodni, Zuzia mieszkała dwa piętra niżej. Znają się dziewczyny od dziecka. Zuzia miała termin porodu na poniedziałek. Jakoś przetrwała ślub i obiad nikogo nie rodząc. Zresztą szpital położniczy był 200 metrów od restauracji.
Alicja bardzo się uroczystością denerwowała, ale wystąpiła jako szlachetna i dostojna matrona rodu.
Misia z tatą; podobni są jak dwie krople wody. Tyle, że Misia nie ma brody.
Mój wuj bardzo mnie zaskoczył wyglądem. Dopadły go dolegliwości rozmaite.
Tort okazał się niezwykle piękny i był bardzo smaczny. Jakie to szczęście, ze teraz torty nadziewa się kremem z serka mascarpone i bitej śmietany. Kremy z margaryny rozmnażanej budyniem na szczęście pożeglowały w niebyt. Róże na torcie były świeże, było tam też ciut brokatu. Różany, świeży zapach był stosowny do okoliczności.
No i Misia poszła za ten mąż!







wszystko Francja elegancja!
OdpowiedzUsuńbez księdza, bez wesela, bez dosko polo!
Hosanna!
Hosanna!bez księdza, za to tak samo ważne.
UsuńBardzo stylowo!
OdpowiedzUsuńGratulacje i życzenia wszelkiej pomyślności oraz wielu wspólnych, dobrych chwil.
OdpowiedzUsuńGratulacje dla całej Waszej rodziny. Wszelkiej pomyślności.
OdpowiedzUsuńTwoja elegancka córka ma jeszcze bardziej elegancką mamę gratulacje dla młodych .W butiku rób dalej zakupy bo wyglądasz przepięknie.
OdpowiedzUsuńDziękuję, tak się właśnie dzieje :-)
UsuńGratulacje! ♥ I szczęśliwości wszelakiej!
OdpowiedzUsuńPIekna uroczystosc, pieknia para mlodych i cudowni goscie
OdpowiedzUsuńTeż bym chciała dla syna ślubu bez księdza, ale jak będzie czas pokaże. Obie wyglądałyście przepięknie! Poza tym nie mogę się napatrzeć na tort! Rewelacja, nie wdziałam jeszcze takiego z żywymi różami. Dużo szczęścia dla Młodej Pary!
OdpowiedzUsuńHa! Tośmy wspólnie ślubowały! ;-))))) I też prawie nad Wisłą! :-)))))
OdpowiedzUsuńMłodym niech się darzy jak najlepiej! :-))))
wspaniale rozpoczęłyście nową drogę życia :)
OdpowiedzUsuńoby tylko co dobre Wam się darzyło, a złe i
nijakie sio, sio, do kącika, do piwnicy!!!
Ano jestes :D
OdpowiedzUsuńCiekawe, kiedy ja bede??? Nawet i jutro, jesli chodzi o mnie.
Suknie mialyscie przednie, i dodatki tez. Misia w tych perelkach slicznie wygladala. Lubie takie delikatne ozdoby. Reszta niech bedzie przemilczana ;)
no powiem ci że wyglądałaś ekstra i powiem ci jeszcze że w to nie wątpiłam że znajdziesz dla siebie coś takiego łał a Misia śliczna panna młoda pomyślności dla młodych
OdpowiedzUsuńNo super! Kapelutek extra i cała reszta też.
OdpowiedzUsuńQrcze, a u nas za rok takie atrakcje...
Najlepszosci dla Państwa Młodych 😁
"do pobliskiego butiku"?
OdpowiedzUsuńCzyli do którego dokładnie? Może nazwę, czy numer sklepu, albo chociaż asortyment sklepu po sąsiedzku?
Parter głównego Landu przy Metrze Wałbrzyska, numeru nie pamiętam.
OdpowiedzUsuń