poniedziałek, 1 lipca 2019

Jak zrobić dwa jednakowe rękawy z Luny/ Ingi/ Dundagi?

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Moja kochana wełna jest bardzo kochana, ale też pełna niespodzianek i suchej trawy. Trawa to nie kłopot, ale niepowtarzalne zestawy kolorów, różne w każdym motku, rozmaita waga precli, i niemożliwość oceny barw przed trzykrotnym upraniem gotowego wyrobu to niezłe czynniki ryzyka. Mimo to kocham Dundagę bardzo. Tyle że już się nauczyłam, że kupować na wyrób trzeba nieco z górką, aby sobie można tymi cud kolorami pozarządzać. Moje trzy ostatnio przerobione motki wzbudziły chyba tylko mój entuzjazm, nikt się na nie nie rzucał. Do tego stopnia się nie rzucał, że mogłam spokojnie dokupić jak uznałam że potrzebuję. Zazwyczaj dokupić można tylko precle zielone i brązowe, inne schodzą w locie w miarę przyjmowania do sklepu.
Nastała moda na okrągłe karczki. Raglany robione od góry jakoś minęły, a okrągłych karczków wszędzie masę widać (nie w sklepach rzecz jasna). Mam z taką konstrukcją związane złe wspomnienia. Otóż była bardzo modna w latach siedemdziesiątych. Noszono wtedy swetry obcisłe, wszystko robiono od dołu, a karczek zmniejszano już od miejsca dołączenia rękawów. Nigdy w takim swetrze nie mieściły się moje ramiona pływaczki. Babcia zrezygnowała z tych modeli bo nikt tego nie chciał nosić.
A teraz duch wrócił. Tyle że teraz duch naczytał się Elizabeth Zimmerman i wie, że po dołączeniu rękawów robi się dalej prosto do góry jeszcze 10 cm. I dopiero w ostatnich 10 cm na wysokość dość dramatycznie zbiera się oczka. Duch czasu poza tym spostrzegł, że dziś wolimy robić od góry w dół i przemyślnie odwrócił całą konstrukcję do góry nogami. Zatem można dziergać. Mój Symetryczny oparty jest dość luźno na wzorze Arwen . Jest dłuższy, niekonkretnego rozmiaru, rękawy ma znacznie węższe niż nakazuje wzór.

Korpus zjadł dwa motki. Uznałam, że symetryczne rozmieszczenie pasków jest ok.


Różnica kolorów między górą a dołem wynika z uprania góry. Dokupiłam motek na rękawy. Ta jak i oba zużyte motki zawierał jedną sekwencję kolorów. Naturalnie podobały mi się te słodkie kolorki  co je widać na górze i na dole swetra. Bury środek mało mnie wzruszył. Zaczęło się przewijanie motka  bo zielone było na początku, a rękawy chciałam zacząć bez widocznej różnicy kolorów. Nie miałam planu co zrobię, jak tego kawałka motka nie starczy. Niby zielone się powtarza, więc zielonym można sztukować.
Na okrągły drut nabrałam od środka pachy rękaw A, zamiast go robić w kółko po dotarciu do pachy z drugiej strony narzuciłam na drut 8 oczek na stek do przecięcia, później od pachy rękaw B, osiem oczek na stek i dopiero teraz zamknęłam robotę w kółko. Na długim drucie z długimi końcówkami robi się to niewygodnie. Zmieniłam drut na 40 cm z krótkimi końcówkami. I poleciało.




W trakcie pracy wygląda to komicznie, sweter jest złożoną na pół bułą, rękawy to trąba. Ale robi się szybko i wygodnie. Trzeba pamiętać o jakimś odznaczeniu brzegów rękawa. U mnie są to oczka przekręcone. Markery wyznaczają steki. Jeżeli się robi wzorami fair isle, to takie wykonanie pozwala uniknąć chowania tysięcy końcówek nici. Wystarczy wprowadzać nowy kolor w środku steku.
Magię Świąt wykańczałam z pospiechu na maszynie. Nigdy więcej! Dziewiarstwo ręczne to nie jest dyscyplina na czas. Tym razem jak Alice Starmore nakazuje obkrzyżykowałam brzegowe półtora oczka steku najpierw w jedną stronę:


A później w drugą, i tak wszystkie cztery brzegi cięcia. Pół oczka od brzegu rękawa zostawiłam nieobszyte, jakaś wygoda zeszywania musi być.



Przecięłam na środku wielkimi nożycami 

 
a po zeszyciu ręcznie ściegiem niewidzialnym dziewiarskim odcięłam dodatki szwu. Obszycie mocno go trzyma.
Szew wygląda tak:


A cały sweter tak, nie pokażę na osobie bo jest za ciepło.


Jest jaki miał być, wielki, nad kolano, z wąskimi rękawami.

A w szafce swetrowej kipisz. Zlikwidowałam już czterech mieszkańców. Idril i Średniowieczny poszły do sąsiadek z obfitymi biustami za to bez brzuchów, one mogą nosić takie rzeczy. Bolerko nigdy nie noszone i błękitny z lopi sprute. Będzie z nich coś bardziej dla człowieka odpowiedniego niż drogi sweter do wynoszenia śmieci.


19 komentarzy:

  1. WOW! podziwiam wszystkie Twoje wyroby, a swetry to mistrzostwo świata! ♥
    mnie estonka pokonała, dokupiłem zatem motek jednokolorowy, na rękawy właśnie ☺ podejście trzecie mam. jeszcze nikt nie wie, co z tego będzie i jak ostatecznie będzie wyglądać, gdyż uczula niemiłosiernie, paluchy obłażą ze skóry...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze upierzesz i bedzie po lanolinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam jak uprać przed robieniem, a w rękawiczkach nie umiem... ugh.

      Usuń
    2. To jednak jej nie dotykaj. Pierwsze przykazanie alergika: unikać ekspozycji na alergen. Wełna z Łotwy to nie roztocza mieszkające w łóżku, da się jej nie dotykać.

      Usuń
  3. Mnie ten wełniany zapach lanoliny, trawy, owcy, uspokaja jakoś. Nabrała odwagi na cięcie, bo ręcznie szyć umiem i nawet lubię. Ale na drucie akurat strzałka, a w poczekalni zielony w zimie jeszcze zaczęty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiąc cokolwiek z tej wełny czuję się szczęśliwa i spokojna. Atawizm jakiś. Łączność duchowa z poprzednimi pokoleniami???

      Usuń
  4. super uwielbiam te włoczkę właśnie za kolory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko kolory są tu ważne. I zapach i ciepło, które daje. I że się nie elektryzuje, nie skrzypi, pranie znosi koncertowo. Marzenie dziewiarki po prostu.

      Usuń
  5. Jakie to podnoszące na duchu, że nie tylko ja się rozprawiam z dawnymi udziergami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szafy mają konkretną objętość i już nie urosną, nie mam miejsca na nienoszone rzeczy.

      Usuń
    2. Zgadza się. Jak się czegoś nie założy przez rok-dwa, to już nigdy i tak będzie leżeć i zagracać przestrzeń.

      Usuń
  6. Odważna jesteś. Ja się jeszcze na rozcinanie wełen nie zdecydowałam. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale dlaczego rozcinałaś te rękawy? Bo potem zszyłaś. Nie spotkałam się jeszcze z taką techniką dziania. Nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam mieć dwa jednakowe rękawy, miałam tylko jedno powtórzenie sekwencji kolorów. Musiałam robić dwa na raz w kółko. Tak zrobione rękawy trzeba rozciąć i tak zeszyć, aby każdy rękaw był z boku swetra a nie oba razem. Ja w każdym razie mam ręce z prawej i lewej strony ciała i dwie, a nie zrośnięte gdzieś pośrodku.

      Usuń
  8. Bałabym się tak rozcinać,zwłaszcza,że jak "coś" nie będzie pasowało,to można spruć i zrobić inny model.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak o to chodzi to doświadczenie i centymetr są bezcennymi doradcami. Cięte steki są na porządku dziennym w Szkocji, tamtejsze dziewiarki niemal wszystko robią prawymi oczkami w kółko. Jak trzeba mieć rozpięcie albo dziurę na rękaw czy dekolt V to się to rozcina.

      Usuń
  9. Człowiek się uczy całe życie.Ciekawy sposób z tymi rozcinaniami.Dziękuję,że pokazałaś jak to "działa" może i ja spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przydatna technika, ale nie nadaje się do wszystkich włókien. Świetnie wychodzi z czepliwą wełną, taką co łatwo się podfilcowuje i trudno pruje (shetland, lopi, dundaga, wełny estońskie). Do gładkiego merynoska nie za bardzo, do akrylu, wełny superwash, do gładkiego jedwabiu, wiskozy i bawełny nie ma sensu tego stosować. Popruje się jak nic.

      Usuń
  10. No tak,wszystko zależy od gatunku.Dziękuję za poduczenie człowieka.Pozdr.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.