środa, 25 listopada 2020

Wiwat dresówka!

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Latem uszyłam sobie z dwóch dresówek kolorowe i bardzo wygodne tuniki. Jak radzi Jan Leśniak  w książce Jak Szyć odrysowałam formę od dzianinowej bluzki, która na pewno we wszystkich obwodach jest na mnie dobra i powieliłam tę bluzkę jako tuniki. Maszyna do szycia doskonale dała radę temu surowcowi, wdanie centymetra czy dwóch naddatku to w takiej tkaninie małe miki. Układa się to dobrze, nie gryzie, nie śmierdzi, dobrze się pierze i tylko schnie trochę długo. No i takie kolorowe sztuki trzeba suszyć na lewej stronie, żeby nie wypłowiały. 

Jesienią zaczęłam myśleć o czymś z rękawami. W międzyczasie zwiedzałam internetowe sklepy z tkaninami, i tych drukowanych dresówek znalazłam masę. 

Na pierwszy ogień poszła zielona. Materiału kupiłam trochę mało i trzeba było sztukować rękawy. Nic mi to nie przeszkadza, bo to robocza bluza domowa. wygodna, miła i no to co z tego że posztukowana?


Grunt że ma na sobie ten wzór. No ach i och.

Kolejnej dresówki było więcej. W dawnych czasach z takiej ilości uszyłabym sukienkę co najmniej do kolan. Ale dawniej to było dawniej, a teraz jest teraz. Posłużyłam się wykrojem z Burdy na sukienkę tkaninową. Po wpadce z Liściastą Pierwszą pomierzyłam siebie i części wykroju. Ja według Burdy to 48, sukienka miała największą opcję 44. Dodałam jej 4 cm na szerokość, zredukowałam długość, dołożyłam za to wielkie kieszenie w szwach. Na wszelkie przydasie. To, że damskie ubrania w większości pozbawione są kieszeni uważam za skandal. Spieszyłam się, bo dresówka wołała do mnie syrenim głosem. I mam to:


Trzecią dresówkę cud wypatrzyłam nie pamiętam gdzie. Kupiłam słuszną ilość, bo od razu wiedziałam co ma z niej być. Otóż pod koniec lata na wystawie sklepu z ciuchami polskich projektantów zamajaczył mi jakiś niebywale kolorowy rękaw stłoczonej na wieszaku wśród innych sztuk sukienki. Kolory były takie, że pobiegłam z ciuchem do przymierzalni, na pierwszy rzut oka nie bardzo było widać co to właściwie jest. Wiotki wiskozowy dżersej nie ujawniał za wiele. Dopiero po nałożeniu na siebie zobaczyłam, że to model życia. Pokazuje to co jest ok, czyli biust i kostki u nóg oraz szczupłe ręce, chowa starannie wszystko inne. Drugi raz w życiu zakochałam się w ciuchu z wystawy.



I ten właśnie ciuch postanowiłam odtworzyć metodą Leśniaka z dresówki. Prosto nie było, bo wiskozowy dżersej żył własnym życiem i nie chciał zdradzać sekretów. Zaatakowałam go centymetrem i geometrią, to się poddał i zdradził. Jeszcze było trochę kombinowania z ułożeniem wzorków na częściach stroju, i wczoraj, bez żadnych walk i wydziwiania uszyłam sobie Średniowieczną!



No i w końcu oficerki mają coś do towarzystwa. Da się w tym chodzić, tylko proszę czytelniczki o jakiś patent na niespadanie rajstop z okrągłego brzucha.

Napomknęłam, że drugi raz zakochałam się w ciuchu z wystawy. Pora tu wspomnieć o pierwszym razie. Było to w sklepie Wallis. Zobaczyłam ją na manekinie i przepadłam i kupiłam. Kupiłam, bo pasowała na mnie teoretycznie. Wszystko było dobrze, poza wcięciem w talii. Mogłam ją nosić jedynie w gorsecie i kilka razy nałożyłam. Jest zupełnie plastikowa, z poliestrowego dżerseju, jest w niej zimno, robię się mokra po kilku minutach w jej towarzystwie. No ale wygląda. To jedyny ciuch, który trzymam ze względów sentymentalnych:


Dziś wyglądam w niej żałośnie, opina się strasznie, ale jakoś nie wyrzucam, bo ten wzór, te kolory. Ale krój ramion i dekoltu jest absolutnie bezbłędny.



13 komentarzy:

  1. No to mnie Aguś zainspirowałaś. Mam dwa dni wolne, zgadnij co będę robić?
    Dresówka robi ostatnio furorę, ale nie ta bazarowa, czyli ciuchy z nie-wiadomo-skąd, tylko porządnie odszyta i właściwie pielęgnowana:). Twoje uszytki wyglądają super, a Ty w nich super fajnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli chodzi o rajstopy, to są dwie opcje. Jedna to wybór modeli z wysokim stanem i wzmocnionym splotem wypłaszczającym. Druga działa na ekonomiczne zwyklaki - dodatkowa para wysokich fig na wierzch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki. Idę szukać tych z wysokim stanem. Body zapinane na rajstopach jest niewygodne okropnie.

      Usuń
  3. Czyżby deseń tuniki na drugim zdjęciu była inspiracją dla Panny Wodnej?
    Takie formy sukienek jak Średniowieczna sprawdzają się także przy mojej figurze, tylko ja nie szyję i nie jestem tak kolorowa:-( Ale znalazłam niedrogi sklep i zaopatrzywszy się w kilka sztuk tuniko-sukienek tylko takie noszę. Tzn. noszę tylko wtedy, kiedy muszę, bo ja raczej niesukienkowa jestem.
    Kurczę, ależ Ci zazdroszczę umiejętności szycia:-) Bo ja tylko firany i zasłony..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczyłam tę dresówkę, gdy Panna Wodna była w połowie roboty. I wiedziałam, że się obie sztuki polubią.

      Usuń
  4. Co za wzory, co za kolory, szczegolnie ten pierwszy material skradl kompletnie me serce. Na razie nie szyje, ale nie wiem, jak dlugo. Maszyne mam, jako takie umiejetnosci tez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba cierpliwie przelecieć całą stronę dresowka.pl i znajdziesz tam cuda. Nim kupisz sprawdź skład tej dzianiny

      Usuń
  5. Kiedyś szyłam nawet sukienki.
    Teraz nie mam odwagi.Podziwiam panią.
    -

    OdpowiedzUsuń
  6. Rajstopy rozmiar większe. Ja noszę firmy G...a z klinem z tyłu. Majtochy "tępe" w dotyku, nie śliskie. Patent wypróbowany, jak wiesz, nie noszę spodni.

    OdpowiedzUsuń
  7. W porownaniu z Toba tancerka Kathi z How to slay Omas Kleiderschrank jest poczatkujaca szyjaca, jednak chyba lata w garderobie i dopasowywanie szalonych strojow scenicznych oraz jej wyczucie wlasnego ciala robia z niej szalenie inspirujaca osobe; zwlaszcza jesli chodzi o przerabianie ubran (np. kurtka ze spodni, albo spodenki z koszuli flanelowej). Tak sobie o niej pomyslalam patrzac na Twoja "sentymentalna" sukienke - faktycznie sliczny desen i kroj.
    Dresowka to fantastyczny wynalazek, dzieki ktoremu nawet milosniczki spodni moga polubic sukienki; zwlaszcza jak sie dokroi kieszenie ;-)
    Fajne rzeczy poszylas z fajnych materialow.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej, jakie ładne A do tego, jak piszesz, wygodne. Patent J. Lesniaka jest super, ale tylko dla osób które mają pojęcie o szyciu.Tez mam wygodną bluzkę, z której, po przedłużeniu można zrobić tunike lub sukienkę, ale niestety nie wiem dokładnie jak to odrysowac i na tym etapie kończę moje szycie.Pozdrawiam i czekam na wiecej. Joanna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajne zarówno tkaniny jak i ciuchy. Takie kolorowe.
    Nic mi nie mówi metoda p. Leśniaka, ale chyba nie będę drążyć tego tematu mimo że maszyna stoi w szafie. Jakoś nie czuję weny twórczej 😁

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.