Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
O jakiego Graala chodzi? O zupełnie zwykły sweterek w serek. O sweterek, w którym okrągłe panie z krótką szyją wyglądają najkorzystniej. Nic nadzwyczajnego a nawet wręcz przeciwnie. Bez ozdóbek, bez koralików, bez ażurków, bez warkoczy, bez dziwacznych pomysłów konstrukcyjnych no i najważniejsze bez akrylu, bez poliestru, bez wiskozy, bawełny, modalu i innych takich zamienników porządnego sweterkowego surowca. Na zimowy sweterek nadaje się bowiem albo merino, albo wełna jagnięca albo kaszmir. I jeszcze żeby ten sweterek był granatowy. Może niekoniecznie w kolorze majtek gimnastycznych z mojego dzieciństwa ani gatek atramentek, jakie były na wyposażeniu Wojska Polskiego za PRL, ale piękny, ciemny granat... ach.
Jeden, nawet z prawdziwego, mięsistego kaszmiru zrobiłam sobie sama. Tyle, że nie umiałam w nim zrobić klasycznych ściągaczy. Ma tunele z gumkami i szczyt elegancji to nie jest. Zatem szukałam tego Graala dalej. Internet rozwiązania nie przyniósł. W sieciówkach sweterki są bawełniane albo jeszcze gorzej. A jak surowiec jest OK, to cena kosmiczna. Benetton coś takiego ma w ofercie ale tylko w odległych krainach. Na wyprzedaży nawet cena OK, tyle, że czeka się nie wiadomo ile na wyrób, bo zainteresowanie ofertą duże. W Wólczance sweterki w serek są. Dużo nawet, tyle że zielone, czerwone i brązowe. Dla ciepłolubnych w kolorystyce. W Outlecie w Piasecznie żadnych serków w moim rozmiarze nie było. Jedynie crew neck bardzo teraz modne, w których pulchna kobieta z krótką szyją wygląda najgorzej jak się da. No i w końcu trafiłam tego Graala w Uniqlo. I w wersji merynosowej i kaszmirowej. I w cenie do przełknięcia za taki surowiec. No ale tam projektuje te sweterki Ines de la Fressange, a ona się na dobrym wyglądaniu zna. Niemal się ze szczęścia po ulicy turlać chciałam. (I okazało się, że chwilowo w Zarze też się ten Graal pojawił, wełniany, szorstki i droższy niż w Uniqlo). Teraz, mając w szafie zapas bazowy, mogę sobie sweterki w serek robić sama: z kobaltowej Mirelli z Włóczek Warmi na bazie wzoru Idril. Warkocze w talii sobie daruję. Z Holsta Supersoft połączonego z prutym szetlandem, bo sam Holst jest bardzo nietrwały, temu to nawet może cekiny dołożę. Z wełny islandzkiej, no i z pozostałych granatowych na ogół zbiorów. To się doskonale nosi. W tym mi dobrze, co tu kombinować.
I tak się dzieje z każdym dosłownie podstawowym elementem garderoby. Wełnianej spódnicy ołówkowej próżno szukać (jak się chce i podszewki i kieszeni). Jedynie lnianych koszul jest pod dostatkiem.
Z frontu malarskiego: w Akademii Golor ćwiczę różne umiejętności: zakomponowanie martwej natury, żeby się zmieściła na kartonie, owale, odbicia, cienie rdzeniowe i rzucane, światło odbite i jego kolor, jak malować szkło i takie tam. Może na ścianę się to nie nadaje, ale o ileż jestem po takim paskudnym obrazie mądrzejsza!
Po drugiej i po czwartej sesji. But był najłatwiejszy. Za każdym razem zmieniało się troszkę ustawienie i światło.
Oprócz malowania mamy też coś, co się nazywa zajęcia konceptualne. Znaczy samemu trzeba z podanych materiałów coś wymyślać. Nie wiem o co tu konkretnie chodziło, był i rysunek martwej, i wykonanie elementów do kolażu i sklejenie tego w całość. Wyszło takie:
Paskudztwo znalazło natychmiast chętną, która to przygarnęła. Nie wiem po co jej to, może zeszyt tym obłoży. Dla własnej radochy już w domu namalowałam sobie nasz park w śniegu. Miałam tu parę technik do przećwiczenia.
Specjalnie dla Iksińskiej od mojej groomerki:
Pies, który zawsze był na dworze wypuszcza podszerstek, żeby w zimie nie zamarznąć. Jeśli go teraz, w mrozy zabrać do domu, to się zacznie rozbierać z podszerstka. Gwałtowne linienie trwa ok dwóch tygodni i jest oczywiste. Proces nieco przyspieszy wyczesywanie. Furminator pracę ułatwi. Gromer w pracy robi to tak: zaczyna od czesania, czesze, czesze ile się da. Potem pies idzie do kąpieli w ciepłej wodzie. Masuje się go z szamponem, płucze, nakłada odżywkę o pH 7, (ludzkie 5,5 się nie nadaje), cały czas się masuje skórę w cieple. Pory się rozszerzają, włos się rozluźnia. Przy płukaniu wyłazi masa włosa. Zaczyna się suszenie i czesanie w podmuchach suszarki i teraz wyłazi znów masa podszerstka. Taka procedura nieco ograniczy linienie w domu, ale go nie zatrzyma. Pies musi zrzucić co wyhodował, bo się w domu w tym upiecze. Teraz trzeba się zdecydować, czy trzymamy psa w mieszkaniu aż do temperatury +5 oC, czy jednak on mieszka na dworze i futro ma cały czas grube, aż do wiosny. Inaczej być nie chce. Zwierzęta mieszkające w nieogrzewanych pomieszczeniach muszą mieć futro. I konie i krowy obrastają na zimę, bo muszą.




Potwierdzam, że Uniqlo do zakupu bazowych ubrań mocno się nadaje. Od łatę jestem wielka fanką ich termalnych podkoszulek, legginsów oraz koszulek z wbudowanym stanikiem (ale ja mam biust pierwiastek z dwóch). Pimposhka
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
OdpowiedzUsuńczeszę na razie, bo kąpiel zbyt stresująca, furminator mam od czasów, gdy pokazałaś ten wynalazek na blogu, (tak! jesteś trendseterką i psim ekspertem w moim pojęciu ;D)
Wydobycie z czeluści sklepowych czegoś, co się akurat wymarzy faktycznie przypomina poszukiwania Świętego Graala. Gratuluję zdobycia sweterka :)
OdpowiedzUsuńTej jesieni poszukiwałam ciepłej spódnicy, długiej, rozszerzanej, chętnie z kieszeniami i nie znalazłam. W okresie okołoświątecznym były cieplejsze welurowe, ale w kolorach kojarzących się tylko
i wyłącznie z Bożym Narodzeniem, niestety.
Obrazy są super! Podziwiam szklany słój i ogólne opanowanie operowaniem kolorami. Mnie zdycydowanie lepiej szło w ołówku, kolory za nic mnie nie słuchają. Prowadzący na zajęciach mówił mi "wpuść tu więcej powietrza" a ja nie miałam pojęcia o co mu może chodzić.
Ogród jest bardzo ładny, taki pełen spokoju.
Pozdrawiam :)
Takie teksty jak „wpuść tu więcej powietrza” świadczą o niewydolności dydaktycznej. On widzi, że coś nie gra i nie umie, albo nie chce, powiedzieć jasno co. Malowanie powietrza to bardzo trudna sztuka, naprawdę widziałam powietrze na holenderskim obrazie marynistycznym z xviii wieku i nigdzie indziej. Zmień nauczyciela. Gackowa
UsuńJa ostatnio robiłam dla córki Cumulus blouse by Petiteknit, widzę, że nie wszystkie modele wg wzoru są z mohairu. Pozdrawiam, Aldona.
OdpowiedzUsuńTeż ją sobie zrobię, bo wykończenie Cumulus Tee nadaje sie do nieelastycznych włoczek, a ja mam na nią jedwab. Te i cordy będą jak w sam raz.
UsuńPodziwiam cierpliwość i dokładność, z jaką szukałaś „świętego Graala” w postaci idealnego granatowego sweterka – ja chyba po pierwszym sklepie bym się poddała. Super, że w końcu udało się znaleźć coś, co łączy materiał, krój i kolor w jednym! 🧶✨
OdpowiedzUsuńA przy okazji widać, że Twoje malarskie eksperymenty dają tyle samo frajdy – i to, że nawet „paskudztwo” znalazło chętną, pokazuje, że każdy twórczy krok ma sens. No i tip o wyczesywaniu psa – bardzo praktyczny, aż mi się przypomniały własne zmagania z futrem zimą 😅
Generalnie świetny miks pasji do mody, rękodzieła i sztuki – podziwiam konsekwencję i wytrwałość!