czwartek, 21 marca 2013

Chała zbolała

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy



Jak widać ćwiczymy w Domu Sztuki postać ludzką. Pierwszy rysunek to szybkie, piętnastominutowe szkice ołówkiem, do których pozowały na zmianę uczestniczki zajęć. Drugi rysunek, w węglu to postać naszej prowadzącej, która przez dwie godziny siedziała na tym krześle jak przymurowana. A dziś malowałyśmy bukiety akrylowymi farbami. Nie mam co pokazać. Inne panie potraktowały farby jak kredki i mają kolorowe, wesołe obrazki. Mnie się zachciało posłuchać teoretyków i zrobiłam podmalówkę. I mam karton w kolorowe plamy. Za dwa tygodnie się zobaczy, co z tych plam wyniknie, ale mam mieszane uczucia.

Korzystam z I Pada jedynie jako czytnika książek i gazet. Na inne jego wykorzystanie nie mam pomysłu. Bardzo mi odpowiada w takiej roli. I z Amazona pożądaną pozycję dostaje się w 20 sekund a nie w trzy tygodnie.  Złakomiłam się na monumentalne dzieło pt Principles of Knitting. Ponad 700 stron jedynie o zasadach robienia na drutach - istny wstęp do nauki o słoniu, uznałam, że w papierze zabierze to za dużo miejsca. Na razie ćwiczę dzierganie sposobem angielskim, z nitką roboczą w prawej ręce i dzierganie w drugą stronę, bez odwracania roboty po każdym rzędzie. Do tych nudnych wprawek autorka przekonała mnie twierdząc, że warto na wszelki wypadek znać więcej niż jeden sposób, ot choćby jak jedna rączka wysiądzie. A dzierganie po jednej stronie bez odwracania w każdym rzędzie bywa bardzo przydatne: robić bąbelki na olbrzymim swetrze jest wygodniej nie wywijając nim w te i wewte.

Kretka dożyła wieku, kiedy należy się jej karma dla starych psów. Nie bardzo chce ją żreć, bo to jednak jedzonko mniej kaloryczne niż to, do którego przywykła. Ale nie odpuszczę, bo brzuch ma suka jak piłeczka. I niezgrabnie się rusza.
Strasznie mi się to nie podoba, że dopiero co kupiony piesek, wychowany i kochany  jest już seniorką. Za szybko, bez sensu. 

Przed balkonowymi drzwiami stoją posadzone już do doniczek młode rośliny. Kobea w szklarence z Obi wzeszła aż miło, mina też. Aksamitki, zwane przez Iksińską bździuchami będzie można wsadzić do gruntu prawie już kwitnące. Jeszcze tylko czeka mnie pikowanie lobelii, ale da się zrobić. Fuksja dała się przechować przez zimę i sadzonki kilku jej gatunków rosną już w doniczkach. Tylko kiedy da się te rośliny wysadzić do skrzynek i do gruntu? Wiosny jak nie było tak nie ma. Tyle, że dzień dłuższy.

Czekam na ciepło jak na zmiłowanie, bo już mnie zaczyna depresja podgryzać. Zrobiłam się nudna, marudna, a w głowie jakiś paranoiczny monolog prowadzę i jeszcze bardziej się dołuję. Nie chce mi się ani jajek malować, ani sprzątać, ani produkować "tysiąca najnowszych, tradycyjnych potraw świątecznych" - gazetkę o takim tytule widziałam kiedyś w kiosku. Jej wspomnienie jest dla mnie symbolem absurdu do kwadratu.



8 komentarzy:

  1. Właściwie każdy post mogłabym skwitować - amen.
    A jeśli chodzi o kolorowe plamy na płótnie to mogą wyglądać ciekawie.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
  2. no, wiosnę odwołali... będzie od razu lato, w kwietniu :-/
    a ja zmarznięta i tylko mię mentalista ratuje (dlaczego takich facetów nie ma w okolicy? ja nie mówię, że on jakiś przystojny, w ogóle nie w moim typie, ale dla takiego intelektu to ja bym mogła wiele zrobić, heh...)
    w ogóle to chyba też mam doła, więc jakby co, to wykopię większą jamkę, będzie nam razem cieplej, hyhy
    cium!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepła jama , psy przytulone, kołdra na głowie i żadnej Wielkanocy - ach!
      Jestem zainteresowana.

      Usuń
    2. psi koniecznie! ja też chcę psich!

      Usuń
  3. Mnie się bardzo podobaja rysunki, a w kwestii wiosny, to już mi zima ociągająca się z odejściem, nie grozna. Nogi mam ciepłe dzięki Tobie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaa... deprecha to jakaś zaraźliwa w tym roku. To, że mi się nic nie chce, tylko marudzę, to trudno. Ale, że dzieciaki ciągle narzekają, ze nudzą się, nic się nie chce, nic się nie da w i ogóle to już przesada. Chcę wiosny i słońca!

    OdpowiedzUsuń
  5. hihihihi, najnowszych tradycyjnych :))))) super...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ożesz trzeba chociaż w skrzynki rzucić ziarnem....no to w lesie jestem. Znów fasoli nasieję cały ogródek :)
    Na to białe nie mogę już, dusza wyje we mnie. Z drugiej strony mam nadzieję, że brak zajęć ogródkowych poskutkuje mocami przerobowymi w domu. Ale nadzieja to matka głupich!
    Utknęłam jakby. W zasadzie tylko trwam. Bez telewizji jednak :))))

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.