Dawno, dawno temu kiedy moja córeczka, a my wraz z nią, zaczęła obrastać w klocki Lego stanęłam przed problemem przechowywania tychże. I przed problemem gubienia się najdrobniejszych a drogich elementów. Oraz przed bardzo bolesnym skutkiem nadepnięcia na zapomniany gdzieś na podłodze, kanciasty i twardy klocek. Potem doszedł jeszcze kłopot klocków przeżutych przez psa. Coś z tym należało zrobić. Pudło do przechowywania tych klocków było, ale jak sprawić, żeby WSZYSTKIE klocki, którymi bawi się dziecko trafiały do pudła a nie pod nogi, pod łóżko, do psiej paszczy i w inne niestosowne miejsca?
W jakimś katalogu Lego dodawanym do każdego większego opakowania klocków zobaczyłam idealne rozwiązanie: wielki worek. Ale nie zwyczajny worek jak na kapcie do szkoły, a worek - matę. Olbrzymie koło z tkaniny z wszytym w brzeg sznurkiem. Wewnętrzna powierzchnia maty musiała być jednobarwna, aby klocki dobrze było widać, zewnętrzna mogła być w dowolnym kolorze. Całość musiała być tak duża, żeby zmieściło się na niej dziecko i klocki.
Pierwszy wykonany przeze mnie egzemplarz miał w środku szare płótno (stary maglownik babory) a na zewnątrz różową korę. Bo to było pod ręką. W tamtych czasach nie można sobie było ot tak kupić potrzebnej tkaniny.
Worek ten wraz z kolekcja klocków poszedł do kolejnego dziecka na służbę i zanikł.
Dziś nad sposobem przechowywania Lego zastanawia się moja bratowa. Klocki jeszcze są w pudłach, ale męka każdorazowego chowania ich po zabawie zniechęca rodziców do wyciągania tych pudeł.
Zatem nabywszy w lumpeksie elegancką resztkę efektownej bawełny w tulipany i wyciągnąwszy z szafy calico od Opakowanej wykonałam dziś to:
Aha, sznurki muszą być dwa, inaczej nie da się tego rozsądnie ściągnąć.
Kankanka umarła by ze śmiechu widząc moje nierówne ściegi i fatalnie przyszyte lamówki, ale bratankowi się będzie podobało. Zwłaszcza z klockami w środku.
Od dawna zbierałam się, żeby uszyć takie cuś chłopakom. Teraz narobiłaś mi wstydu i nie będę miała wymówki ;)
OdpowiedzUsuńSzyj zatem. Mniej bolesnych nadepnięć i kosztownych strat - gwarantowane.
UsuńTo jest swietne rozwiazanie, znam cos podobnego na puzzle, gdzie caly interes sie zwija, nie burzac ukladanki.
OdpowiedzUsuńKlocki lego jak i duplo, bawione byly na stryszku, który byl zaadaptowany, czytaj: ocieplony, tapetowany i zaopatrzony w wykladzine dywanowa, gdzie nikt bolesnie po klockach stapac nie musial. Taka fajna opcja wlasnej chalupki.
Niestety, bratanek nie ma do dyspozycji strychu z wykładziną, a jedynie mały kawałek salonu. Dlatego worek po rozłożeniu nie ma średnicy 150 cm, a jedynie marne 120. Większy się nie zmieści.
UsuńŚwietne rozwiązanie!I najważniejsze że bratankowi się spodoba....
OdpowiedzUsuńOczami wyobraźni zobaczyłam Bratanka zawiniętego w worek wiszący na klamce, z klockami w rączce ofkors ;)
OdpowiedzUsuńPomysł fajny i godny naśladowania.
Pozdrawiam serdecznie,
Susan
Przy tym obwodzie koła (2 ∏ r) sznurek nie wisi na klamce, a na górnym brzegu drzwi, każdy z dwóch ma 4 metry :-)
UsuńWarto to obliczyć przed szyciem.
Wiem, wiem, ale moje "oczy wyobraźni" widziały na klamce ;)
UsuńPozdrawiam serdecznie,
Susan
Świetny pomysł, skopiuję dla wnuczki :)
OdpowiedzUsuńAgata - kiedyś swoim dzieckom takie coś uszyłam, już nie wiem czy na klocki drewniane, czy na drobiazgi, bo lego to tylko mój synuś miał niewielkie i pamiętam, że się sprawdzało. A w sprawdzalności najmniej istotne są ściegi :))), a Ty mnie o ostry wzrok i nachalne poczucie prostolijności nie posądzaj :))). Jest fajne, kolorowe, ponadczasowe!
OdpowiedzUsuńNa poważnie to listwa brzegowa chyba jest za wąska i te dwa sznurki marnie się w niej ruszają. Albo z czasem łatwiej będą się przesuwać, albo trzeba będzie nową matę uszyć. Pewnie duże oczka kaletnicze lepiej by się spisywały z porządną liną w środku.
UsuńNajprościej doszyć jako pętle sznurek po obwodzie koła. Sznurek ma ten sam obwód (ciut większy) i łapiesz go powiedzmy co 6-10 cm, tworzą się duże oka i sznurek ściągający z łatwością się rusza. Ale oczka kaletnicze też super.
UsuńA sznurek jak najmniej bawełniany i mechaty.
UsuńAle sznurki wciągnięte w listwę dają fajny, wysoki brzeg i wszelkie malusieńkie a cenne klocuszki (lampeczki, kwiatusie, łopatki, zębatki i inne kółeczka nie spadają w niebyt podkanapowy.
UsuńGackowo, genialne :) U nas lego się jeszcze jakoś trzymają swojego pudełka, ale reszta... Jak tylko przestanę kuśtykać, biorę się za szycie :)
OdpowiedzUsuńBardzo dobry pomysł, chyba się odważę i uszyję dla wnuka. Najbardziej przydałoby się do puzzli.
OdpowiedzUsuńDo puzzli to się nie nadaje, przecież jak w takim worze odnaleźć małe kawałki? Do puzzli robi się płaskie maty, które można zwinąć z puzzlem w środku i związać na boku, coś jak mata na plażę.
UsuńSuper! Że tez ja na to nie wpadłam. Klockowa mękę pamiętam doskonale.
OdpowiedzUsuńNadepnąć na taki sporszy klocuszek sunąć po nocy boso na siusiu - nie do zapomnienia :-)))))
Usuńja z klockow mego dziecia juz wyrosłam i az mi zal,ze takiego pomysłu nie mialam....swietne rozwiazanie...na ewentualnosc wnukow zostawie:))....pozdrawiam ania
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł. Muszę swoim dzieciom podpowiedzieć, bo ja w szyciu niezbyt kumata jestem. ;( BBM
OdpowiedzUsuńPomysł genialny. Co prawda nie umiem szyć, ale dla takiej maty się nauczę :) Czy ktoś się spotkał może w necie z opisem jak dla totalnego laika, czyli mnie?
OdpowiedzUsuńA co tu opisywać? Trzeba skroić dwa jednakowe koła ze zdekatyzowanych tkanin, według wzoru 2∏r gdzie r oznacza promień koła (a∏ to stała wartości 3,14) obliczyć długość plisy i sznurków, kupić albo lepiej skroić skośną plisę, spiąć razem koła i plisę, przyszyć jedno do drugiego, zrobić dziury na sznurki (sztuk 4) w plisie, podszyć plisę na drugiej stronie i wciągnąć w tunel sznurki. Zawiązać na supeł i zapalniczką wykończyć końce, żeby się krowie ogony nie zrobiły. Każda z tych czynności na bank jest tysiąc razy opisana i obfotografowana, od krojenia koła o średnicy 150 cm, do plis skośnych i tuneli.
OdpowiedzUsuńGotowe.
I wbrew pozorom, jest to idealny opis dla laika, jakim jestem. Dziękuję.
OdpowiedzUsuń