sobota, 2 marca 2013

Komin dla koleżanki

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy


Koleżanka zapragnęła mieć komin, wydziergałam go z 400 metrów norweskiej, 100% wełnianej lumpeksianki w pożądanym przez koleżankę kolorze. Po zblokowaniu komin nabrał idealnego kominowego kształtu: na ramionach szerzej, na szyi i głowie węziej. Kształtowanie odbyło się za pomocą zmiany drutów na mniejsze.  Idzie wprawdzie wiosna, ale zimne wiatry jeszcze sobie pohulają i koleżanka na pewno zdąży komin jeszcze w tym sezonie wypróbować.

Urwałam się z domu na wagary do kina, na Turystów. Grali to w kinie studyjnym i w piątek o drugiej po południu miałam dla siebie całą kinową salę. Byłam na niej zupełnie sama. Mogłam kłaść nogi na oparciach foteli z rzędu przede mną, głośno rechotać i robić uwagi oraz pluć tak daleko, jak się tylko dało. Taki luksus to miałam pierwszy raz w życiu, mimo że kiedyś spędziłam w kinie niemal dwa lata bez ustanku.
Wiedziałam, że chcę tych Turystów zobaczyć jak tylko w Trójce przedstawiono film jako nowość. Obejrzałam trailery, poczytałam recenzje i byłam pewna. I się nie nacięłam. Tyle, że nie jestem pewna, czy ktokolwiek z recenzentów zrozumiał film. 
Albo inaczej, zrozumieć to może i zrozumiał, ale za cholerę nie można go sensownie opisać nie zdradzając pointy.
Nie jestem recenzentem i sobie mogę na własnym blogu dywagować, jak ktoś chce Turystów zobaczyć, niech dalej nie czyta.
Dwoje takich przed czterdziestką jedzie po Wielkiej Brytanii i zwiedza sobie a to Muzeum Tramwajów, a to kopalnię fluorytów, a to kamienne kręgi. Tygodniowe wakacje mają być nie wiedzieć czemu perfekcyjne ( kłaniają się programy TV i artykuły z kobiecej prasy o różnych perfekcyjnych, idealnych sprawach). Państwo się nie bardzo znają, podróż ma charakter po części seks turystyczny, dla bzykania jest po prostu. Pan zabiera kobietę z domu spod oka manipulującej mamusi. Poznajemy zatem tych dwoje tak jak i oni się poznają w realu. Miły na oko, łysawy facet z rudą broda i porządną przyczepą kempingową okazuje się nie całkiem miły i tylko jednym zdaniem zdradza, gdzie kiedyś był, a był gdzieś, skąd go zwolnili.
Panna, pustak straszliwy, zdolny do powtarzania jednej kwestii i 11 razy pod rząd, na co dzień we władaniu mamusi,  robi na drutach. Możemy obejrzeć jedno jej dzieło: różowe bikini wykończone czarną lamówką z dziurą w kroku, jak wprost z sex shopu.
Jak dla mnie film traktuje o tym samym, co badał eksperyment Zimbardo. Jak mianowicie w kilka dni z człowieka ot takiego sobie robi się bestia. Bo moment, kiedy panna zdaje się chwytać jak się kłamie we własnej głowie, jak manipuluje swoimi myślami aby uzasadnić błyskawiczne zgładzenie kogoś jest widoczny na ekranie doskonale. U Zimbardzo zmiany w zachowaniu wywołały sztucznie stworzone warunki, tu widać, jak człowiek nie stawiający sobie żadnych granic zmienia się sam.
Co myśli facet i jakimi drogami wędrują jego uzasadnienia nie wiadomo, ale panna ma emocje na poziomie ośmiolatki i na poziomie ośmiolatki okazuje się jej moralność. Zobaczyła nową, bardzo satysfakcjonującą metodę na uniknięcie frustracji, rozładowanie złości i rzuca się na nią łapczywie, bezmyślnie i dziecinnie. Lakier kultury i wychowania miał na niej może pół mikrona grubości.

Nie wiem, czy by mnie to ruszyło, gdybym ostatnio nie spotykała różnych dziewcząt i kobiet, nudnych samych w sobie jak flaki z olejem, bez zainteresowań, bez pasji, bez celu w życiu, które od nawet przelotnie spotkanych mężczyzn "pożyczają" sobie zainteresowania i cele życiowe. Są przy tym w stanie usprawiedliwić wszystko (kłamstwo, złodziejstwo, narkomanię, pijaństwo, chorobę psychiczną) u partnera, nawet przelotnego, skoro ten partner bodaj na chwilę jest. 

Widać za Kanałem La Manche też ktoś ten fenomen dostrzegł.




5 komentarzy:

  1. Komin bardzo mi się podoba. Zwykle kominy bywają szare i o dość grubym splocie. Ten jest zupełnie inny, bardzo piękny i kobiecy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja frapująca. Kilkakrotnie już mi się zdarzyło obejrzeć dramatycznie różny film od tego zapowiadanego w niby to fachowej recenzji.
    A komin rzeczywiście piękny! BBM

    OdpowiedzUsuń
  3. Film frapujacy, dawno mnie już film do kina nie wezwał stanowczo.
    Co ja zrobię, że zobaczyłam, co zobaczyłam. Z komedii to w nim tylko skrótowy sposób opowiadania historii jest. To raczej czarny dramat psychologiczny codzienny . Scenarzysta to bystry gość.
    Tak jak w photoshopie można suwakiem podkręcić jaskrawość dajmy na to, tak w tej historii "podkręcono" jedynie drastyczność czynów. Reszta jest najsmutniejszym realizmem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obejrzalabym, ale nie wiem, pod jakim tytutem u nas sprzedaja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Komin zachwycający! A dzierlatki i matrony bez pasji i zdania to już samo w sobie kosmos niepojęty. Przecież nawet z mycia garów można misterium uczynić. Niepojęte.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.