Wczoraj wieczorem poczułam, że mnie rozbiera. Z minuty na minutę. Głowa rozbolała, nogi zmarzły , zaczęło mną telepać i poszłam do łóżka.
Często mi się to nie zdarza.
Za mną do łóżka podreptała Kretka. Wlazła pod kołdrę i choć normalnie nie lubi, żeby ją dotykać, czochrać i memłać wcale się nie opierała, gdy oparłam o jej ciepły grzbiet lodowate nogi. Nie ruszyła się nim nogi się nie rozgrzały. Rano w łóżku, pod kołdrą były już obie.
Po śniadaniu, wciąż z bolącą głową i ponownie zmarzniętymi nogami powlekłam się do łóżka. Wzięłam sobie poduszkę elektryczną, kocyki i książkę. Obie panie poszły za mną.
A tak to wygląda z pozycji ogrzewanego:
W dawnych, zimnych czasach grzanie państwa w łóżku było podstawowym obowiązkiem pokojowych piesków. Widać coś z tej pamięci genów przetrwało w bogatym bagażu genetycznym Muszki, ale skąd wie o tym jagdterier?
Kochane kaloryferki:)
OdpowiedzUsuńZdrówka życzę. Ola.
Zdrowiej szybko, bo wiosna idzie i "kaloryferki" będą chciały biegać po zielonej trawce :)
OdpowiedzUsuńTu jeszcze leży śnieg, a tam gdzie nie leży są głębokie, oblodzone kałuże. Za dwa dni będą biegały w grząskim błocie. Mnie minie za dwa dni jak nic.
UsuńPsy tak mają, wiedzą kiedy są potrzebne i już. Fajne foty z domowych pieleszy i jeszcze te dwie słodkie grzałeczki.
OdpowiedzUsuńU nas też zimno i wieczorem jakoś tak niemrawo jest długo siedzieć, ja wowczas właże też do wyrka.
Wyobraż sobie, ze pomimo dotkliwego zimna i zamarzniętej tu i ówdzie wody, szczupły pies mojej córki /seter/ wskoczył do wody przepłynął spory kawał, a za nią , bo to sunia wskoczył york i płynął niczym strzała, na brzegu zostawił omdlewającą ze strachu właścicielkę i właściciela. Niezłe co ? I nikt się nie zaziębił, to dopiero dziwne.
niby +5 a zimnica wściekła, też mną trzącha i z potrzeby ogrzania popełniłam byłam ciasteczka... urośnie mi to i owo, ale przynajmniej będę szczęśliwsza.
OdpowiedzUsuńkuruj się, psich ukochaj! :-)
Świetne!
OdpowiedzUsuńZdrowiej:*
Może dodać jeszcze do kompletu termofor na brzuch albo gdzieś w okolicy pleców? Trzy tygodnie temu przeżyłam najgorsze zaziębienie ever, pierwszy raz w życiu spałam pod trzema kołdrami i kocem, wciąż trzęsąc się z zimna. Termofor pomógł.
OdpowiedzUsuńMojego psa do łóżka bym nie zaprosiła, chociaż kochana z niej psina- dzielnie zniosła mocno okrojone spacery.
Właściciele psów dzielą się na tych, którzy ze swoimi pieskami śpią oraz
OdpowiedzUsuńna tych, którzy się do tego nie przyznają :)
Pozdrawiam i zdrowia życzę.
Uwielbiam te Kretkowe pozy :-) czasem jak śpi to się z niej taki obwarzanek robi z odstającymi śmiesznie uszami
OdpowiedzUsuńSzwajcaria
Oby to nie były początki grypy. Widzę, że psiaki dzielnie pomagają Ci się wygrzać. I tak trzymać! Zdrowia życzę! BBM
OdpowiedzUsuńTo nie jest grypa. Objawy są takie, że dziś kupiłam urofuraginum.
OdpowiedzUsuńZnaczy sikam od tych lodowatych nóg.
Za bardzo. ;-)
Termofory ekologiczne ;)
OdpowiedzUsuńFin (kot) tez chetnie grzal, ale jak sie za duzo wiercilam, gryzl ostrzegawczo w lydke.
Ochh kochane termoforki - ja też mam jeden co prawda ale walkę o kołdrę muszę toczyć za każdym razem jak wstaję :) Ukochanie dla dam:)
OdpowiedzUsuńjak zawsze ciepełko domowe wydbane dla Wszystkich - :)
OdpowiedzUsuń