środa, 5 czerwca 2013

Zamiast siać cieniutką trawkę...

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

... sadź dąbrówkę i żurawkę!
Kilka postów temu opisałam moje plany ogrodnicze. Planowałam mianowicie kraść z parków, nieużytków i dzikich grobli, uzbrojona w łopatkę rozmiaru takiej do piasku dla przedszkolaka oraz w pojemnik po truskawkach byliny nadające się do mojego glinianego i ciemnego ogródeczka.
Nijaka kradzież nie będzie już potrzebna.
Jedna z cichych czytelniczek tego bloga zaproponowała mi swoją bardzo rozrośniętą dąbrówkę rozłogową. Twierdziła, że rośliny musi się pozbyć i albo ją zabierzemy, albo ona ją za płot wyrzuci.
Zapakowaliśmy się zatem do autka i pojechaliśmy na szaber dąbrówki.
Faktycznie, w bardzo starannie urządzonym ogrodzie dąbrówka rozhulała się że hej. W moim mniemaniu byłam doskonale wyposażona do tego szabru: plastikowa skrzynia, szerokie doniczki, niebieska torba z IKEA i saperka powinny starczyć. Nie doceniłam dąbrówki rosnącej na ogrodniczej, żyznej ziemi na dobrze oświetlonej rabacie.
Gospodyni szpadlem kopała ogromne karpy rośliny i pakowała je do pudeł, doniczek i skrzynki. Bo dostaliśmy jeszcze dwa przeogromne pudła w celach transportowych. Dąbrówki do zabrania było o wiele więcej niż mogła pomieścić torba z IKEA i plastikowa skrzynka.
Ofiarodawczyni jestem bardzo, bardzo wdzięczna.
Cały ranek i przedpołudnie sadziłam dziś roślinę w ogródku.  Po ostatnich deszczach moja glina daje się skopać - po dwóch tygodniach bez deszczu trzeba by ją było kruszyć wiertarką.
Gdybym chciała tę dąbrówkę kupić nawet po cenie dumpingowej SGGW, to pewnie kredyt trzeba by było wziąć. Od furteczki do tarasu obsadziłam ogródek równo. Zatem teraz będzie tak: dąbrówka i bluszcz mają się krzewić i zarastać grunt, gdzieniegdzie są dorodne funkie, na środku rododendrony i żurawki, a bokami fiołki i barwinek. Bo fiołki bardzo się w tym roku rozsiały a barwinek po zeszłorocznym konaniu najwyraźniej odżył.
Koniec martwienia się o trawę.
A teraz ja się rozłożę, bodaj na godzinę, bo nie nawykły do ogrodniczych działań kręgosłup lędźwiowy daje mi popalić.
Zdjęcia zamieszczę jak się już roślinność przyjmie.

A swoją drogą takich skutków pisania bloga się nie spodziewałam. :-)))



15 komentarzy:

  1. Dziewczyno, ja nawet pojęcia nie mam , że są takie odmiany trawy. Pracuś z Ciebie nieprawdopodobny. Jak CI się ta trawka przyjmie i wyrośnie pokażesz ? bardzo lubię zdjęcia Twojego ogródka , no oczywiście najbardziej fotki gwiazdeczek Kretki i Muszki, ale i ogródek jest fascynujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dąbrówka rozłogowa nie jest trawą, lecz płożącą się, odporną byliną. Widziałaś ją tysiąc razy, jest bardzo pospolita i raczej niepozorna. Dla takich ogródków jak mój to ratunkowa roślina, ona tu wytrzyma. Razem z bluszczami powinna pokryć to gołe, gliniane klepisko.

      Usuń
  2. Zaintrygowałaś mnie, bo w moim ogrodzie też trawa cienko rośnie, a pod dużymi drzewami to już wogóle, może ta dąbrówka rozłogowa mogłaby stanowić alternatywę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, mogłaby. I jeszcze bluszcz, zwykły, zielony bluszcz. W Łazienkach królewskich właśnie bluszcz płoży się pod największymi drzewami. jest gęsty, zimozielony i bardzo dekoracyjny. Akurat teraz rośnie jak szalony i łatwo pozyskać z niego sadzonki.

      Usuń
  3. Może kopytnik też by Ci się sprawdził?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba będzie sprawdzić, ale chyba już nie ma gdzie sadzić :-))))))) Jak to co jest się rozkrzewi dywan gruby powstanie.

      Usuń
    2. No i kopytnik wymaga gleby zasadowej :-(

      Usuń
  4. Ładna ta dąbrówka! No, i fajnie, że blog i takie możliwości daje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bluszcze przyjmują się bez problemu, to pewnie i dąbrówka też. Czekam na zdjęcia.:) BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat potrwa nim z sadzonek zrobi się gąszcz, ale chociaż teraz mam jasność w sprawie nasadzeń na tym gliniastym klepisku. Sadzonki bluszczu ukorzeniają się w kilka dni. Skubię czubki pędów i ukorzeniam w wodzie. Za kilka tygodni bluszcze będą rosły w gruncie. Nad kopytnikiem jeszcze pomyślę, dolomit powinien ułatwić mu start. I będzie miły zakątek a nie goły wybieg dla psów.

      Usuń
  6. Bluszcz od ciebie u mnie rośnie nadal! Na korytarzu!

    OdpowiedzUsuń
  7. no dopsz, rozkrzewiło się już? :-) dawaj foty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj czas roślinie korzenie zapuścić. Foty dam jak padać przestanie. Aparatu mi szkoda moczyć chwilowo.

      Usuń
  8. Anonimowa czytelniczka ofiarodawczyni choć na żadne podziękowania nie zasłużyła, ale w próżności swojej niezmiernej bardzo dziękuje za mile połechtane ego, które dzięki dobremu słowu spuchło od dumy. Obiecuję teraz zaznaczać swoją obecność na tym mądrym i zabawnym blogu. Dołączam się do chóru dopominających się o zdjęcia i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało się, gratuluję. :-)
      Zdjęcia będą, jak się choć trochę dąbrówka rozpełznie i woda z nieba przestanie się strugami lać. Aparat nie chce iść do mokrego ogródka :-)

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.