Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Przepadam za wzornictwem Williama Morrisa. Jego projekty wracają do mnie co jakiś czas jak bumerang. Pierwszą rzeczą, jaką kupiłam za pomocą karty kredytowej był wzór na krzyżykowa wersję Garden of Delight z H&AD. Na starym blogu nawet tę transakcję szczegółowo opisałam, bo była z przygodami
Wykonałam jedną z 42 plansz tego smoka i mi się nie podoba.
Wykonałam jedną z 36 plansz w wersji Golden Kite i też mi się nie podobają. Wersja z H&ED jest może lepsza, ale nudne to w robocie strasznie. I wszystkie ciekawe detale gubią się w pikselozie pojedynczych krzyżyków. Nie ma poza tym sposobu, żebym wykonała taką kobyłę krzyżykami. Oczy nie te i cierpliwość zdecydowanie nie ta. Morris to Morris i swoje wymagania ma, ale te wymagania to nie jest 100 kolorów ułożonych w sieczkę i sałatę, tylko czysty kontur, zrównoważony kolor i równy ścieg.
Dumam nad nim dalej. Gapię się na akwarelowy projekt Morrisa w największym rozmiarze, jaki znalazłam w sieci. Rozważam, jak uzyskać dobry wzór.
Zwiększyłam rozdzielczość. Zaniosę to chyba do Xerowni i każę wydrukować w rozmiarze A2 i A1, za to w wersji czarno - białej, łatwiejszej dla uzyskania czystego konturu. Z takiej kopii dopiero zrobię wzór na kalce.
I dopiero potem będę się zastanawiała, czy wyszyć to na kanwie gobelinowej wełną, czy może zrobić płócienne panneau haftowane muliną lub wełną za pomocą ściegów wolnych i liczonych.
Jestem w kropce i mam nad czym myśleć przez resztę wakacji.
Koleżanka widząc ten projekt powiedziała, żebym tak jak Morris namalowała go sobie akwarelą po prostu.

Nie szłabym w hafty liczone. Wybrałabym cienką wełnę, w ostateczności mulinę i ściegi popularne w epoce. Zobacz tu:
OdpowiedzUsuńhttp://yumikohiguchi.com/_src/sc1965/HP-ABOUT-BIRD.jpg
Też to rozważam. Ale aby było czytelne z detalami powinno być większe niż rozmiar A2. Haft liczony jest tu, poza tłem i ewentualnymi innymi detalami pomyłką.
UsuńMoże jednak akwarela?
Jak by nie patrzeć, on projektował raczej duże formaty ;)
UsuńMożesz jeszcze rozważyć aplikację:
http://williammorrisandmichele.blogspot.com/2011/12/special-quilts-and-special-people.html
Trochę uprościć motyw, dobrać tkaniny... W sumie aplikacja jest szybsza niż haft ;)
Akwarela w formacie A1 będzie możliwa, jeśli zdobędę taki papier. Siedzę sobie i kopiuję elementy wzoru z ręki. To jest do zrobienia.
UsuńW formacie A2 - mam papier - niektóre elementy będą bardzo trudne do oddania pędzlem. Zwłaszcza te ptaszki, których w drzewie jest masa.
Rozważałam aplikację. A przynajmniej aplikowanie tej granatowej części z wyhaftowanym drzewem na jasnym płótnie. Malowanie jest prędsze ;-))) No i widzę po bliższym ogladzie tego obrazka, że zrobiony jest w akwareli właśnie. Technika wymywania to zdradza w trawkach pod drzewem widoczna.
To wygląda jak takie starodawne, zachowane w muzeach kobierce. Niekiepskie przedsięwzięcie, olaboga :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam. Zabrakłoby mi odwagi, żeby się do czegoś tak trudnego przymierzyć. BBM
OdpowiedzUsuńTu nie jest potrzebna odwaga a jedynie cierpliwość. Na krzyżyki zdecydowanie jej zabrakło.
Usuńcudne to, ale ja bym nie miała cierpliwości :-D podziwiam Twoje samozaparcie!
OdpowiedzUsuńJa też nie mam cierpliwości. Ani wzroku stosownego. Ale kręci mnie to aż do wątpi.
OdpowiedzUsuńOstatnio właśnie przymierzałam sie do jakiejś większej pracy. Planowalam Haed-a lub GK. Mam jednak jeden problem WYBÓR! Od dwóch tygodni siedzę i myslę. Ten tez mi w oko wpadł, ale jak zobaczyłam ten http://www.goldenkitestore.com/index.php?main_page=product_info&cPath=0&products_id=11007 to wzięłam i umarłam ;) Ale to jest totalna masakra pilą mechaniczną 3...
OdpowiedzUsuńOne wszystkie zresztą cholerycznie pracochlonne niestety.
Pozdrawiam,
Susan
Bardzo ciekawe, w pierwszej chwili mam skojarzenie ze średniowiecznymi tkaninami, arrasami no coś z tych klimatów.
OdpowiedzUsuńOj zarówno wyhaftowanie tego , jak i namalowanie, to spore wyzwanie. Jednak zdaje się, że Ty jesteś mistrzynią od wszelkich wyzwań ;)
Dobrze Ci się kojarzy, taki był cel artysty. To jest projekt wiktoriański, lata osiemdziesiąte dziewiętnastego wieku. I to jest projekt gobelinu. Morris nigdy tej tkaniny nie wykonał. Jakaś francuska tkalnia robi teraz takie gobeliny, ale bardzo odbiegają kolorystyką od oryginału. Natomiast kopie (plakaty) tego wzoru w satysfakcjonującej wielkości są makabrycznie drogie. Pozostaje namalować to sobie osobiście.
UsuńPrzepiękne, ale taka akwarela na ścianie będzie powalająca. Trzymam kciuki za powodzenie w realizacji takiego przedsięwzięcia.
OdpowiedzUsuńPodaje strone, gdzie na ten sam pomysl wpadla podobnie jak Ty inna zakrecona Morrisem z ta roznica, ze ona go juz realizuje i to krzyzykami.Podpatruje ja co jakis czas, ale pomimo wielu lat krzyzykowania, nie podjelabym sie tego zadania.
OdpowiedzUsuńPraca robi wrazenie, ale to ponad moje sily.
Barbara.
http://kirmelespasaulis.blogspot.ca/
Próbowałam krzyżykami, nie dla mnie. Akwarela na razie się sprawdza, jeden border jest. I jedno ptaszę z sześciorga.
UsuńPrzepiękny projekt! Ja bym to chciała zobaczyć w hafcie płaskim... Podobne w charakterze są projekty Teresy Wentzler, na które też mam chrapkę... Ale również mam problem ze wzrokiem, no i parę kobył hafciarskich rozpoczętych... I też się czasem zastanawiam, po co ja to haftuję, jak namalować byłoby łatwiej :)))
OdpowiedzUsuńPanią Wentzler kocham, lubię i szanuję, cetnie bym wszystko wyszyła, ale to strasznie pracochłonne projekty, po czterech mam dość, a piąty, wielki paw rozgrzebany leży na wieczne nieskończenie.
OdpowiedzUsuńMorris malowany ma już niemal gotowy cały border. A techniczną stronę wykonania panelu środkowego też już rozgryzłam. :-)
A ja dzielnie patrzę na swoje miliony xxx do wykonania i chyba się skuszę jednak.....kiedyś.....
OdpowiedzUsuń