piątek, 24 października 2014

Kijem tego, kto nie pilnuje swego

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

No, mogę się teraz śmiać ale wcale mi nie było do śmiechu, gdy kupując w internetowym sklepie torbę, do której się śliniłam od wielu tygodni beztrosko nacisnęłam na bankowej stronie guzik "wyślij" nie sprawdzając wysyłanej sumy. A ponieważ wystukało mi się jedno zero więcej niż trzeba, to wysłana kasa starczyła by mi na 10 takich ślicznych i nietanich toreb. Pot mnie oblał zimny gdy zobaczyłam, co zostało na koncie.
Sprzedawca roześmiał się z niedowierzaniem, gdy mu o tym natychmiast zameldowałam i obiecał, ze kasę odeśle. I odesłał. Ale jakie mniemanie mam o sobie ja w obliczu tej transakcji, trudno sobie wyobrazić. Niestety należę do ludzi, których "mi się" i "samo się" dotyczy. Jest jakiś powód, że nigdy nie szukałam pracy biurowej.
Nie pomogło, że koleżance też się to przytrafiło i przyznała się do tego bez szczególnych emocji. Druga też. Jedna przepłaciła tak jak ja w sklepie internetowym, druga zapłaciła czynsz za dziesięć miesięcy naprzód. Za każdym razem ten kto dostał za dużo kasy oddał ją bez zwłoki. Cywilizuje się nam kolejny segment usług.


To właśnie ta torba tak mnie urzekła. Zdjęcie pochodzi ze strony producenta.



Natomiast sprzedawca książek z Allegro, który ostrzegał, że książka wysłana listem ekonomicznym może nie dojść miał rację. Nie doszła. Jaki mam mu wystawić komentarz? Skoro wie, że tak wysłana książka nie dojdzie, czemu oferuje taką opcję? Sprawdzę, czy rzeczona książka nie figuruje przypadkiem dalej w jego sklepie. Koszt książki był bardzo mały, natomiast koszt wysyłki, nawet tej ekonomicznej wyraźnie zbyt wysoki.

10 komentarzy:

  1. Nie umiem kupować przez internet. To chyba dobrze, bo mniej pokus! ;) A torba śliczna i wcale się nie dziwię, że chciałaś ją mieć. BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W młodości miałam wiele, wiele lat juchtową torbę myśliwską. Zatęskniłam za czymś podobnym. Tu skóra jest pocieniona, czyli torba nie jest tak ciężka jak z prawdziwego juchtu. Najadłam się strachu.

      Usuń
  2. Ja sobie zrobiłam na moim koncie internetowym jakby podkonto i tam zastrzegłam wysokość kwoty do której mogę zrobić transakcję.Wszystko co kupuję w internecie robię z tego konta .Raz też dodałam ale nie zero, tylko jedynkę na początku i dostałam "upomnienie". Udanych zakupów :) - Danuta

    OdpowiedzUsuń
  3. Torba świetna,taka nie przekombinowana.Pamiętam,że w tym roku własnorozumnie i własnoręcznie uszyłaś super torbę.Co z nią?Teresa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Torba świetna, ale szkoda by było przepłacić nieodwołalnie :))). Mój znajomy robiąc przelew dla kontrahenta na kwotę trzycyfrową z groszami zgubił gdzieś przecinek i kwota zrobiła się pięciocyfrowa, a że na koncie tyle było, to i poszło... Mało zawału nie dostał jak się opamiętał, ale na szczęście też trafił na uczciwego :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Torba piękne :] Miałam kiedyś podobną i ubolewam, że się jej pozbyłam. No cóż.. Głupota ;)
    Jeśli chodzi o książkę: z drugiej strony, skoro klient został poinformowany, że taka przesyłka nie jest rejestrowana, i może zaginąć (z doświadczenia męża, który jest sprzedawcą internetowym wiem, że dzieje się tak bardzo często), to czemu klient decyduje się na taką opcję? Wolna wola... (Mam nadzieję, że książka dojdzie. Zdarza się, że poczta na nierejestrowane przesyłki nie wystawia awiza. Zajdź na pocztę, może będzie przesyłka).
    Ceny na poczcie są tak absurdalne, że wysyłka kurierem (w sklepie mojego męża) jest jedną z najtańszych opcji. W związku z tym jak mam coś wysłać, to proszę męża, żeby mi nadał u kuriera swojego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam jako nastolatka miałam tego typu torebkę. Konduktorką się to nazywało. No może ciut inna była, ale fason mniej więcej ten sam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobną sobie reanimowałam, skóra nie do zdarcia. Twoja cudna!

    OdpowiedzUsuń
  8. co skóra to skóra - zwłaszcza na listonoszce (upsss...)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.