Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Od czegoś trzeba zacząć studia portretowe. A czemu nie od najbliższej rodziny?
Tatuś prawie jest do siebie podobny.
Tatuś z fryzurą w kaczy kuper, wprost z późnych lat pięćdziesiątych. Brat twierdzi, ze jest OK. Moim zdaniem czegoś jeszcze mu brakuje, ale póki co nie widzę czego.

Hm, czego? Nie powiedzialabym, ze czegos. Ale jako nieznajaca twojego tatusia to pisze.
OdpowiedzUsuńŚwietny rysunek. To ze zdjęcia? Bozia Ci talentów nie poskąpiła. Do języków, do szydełkowania, szycia, haftowania, do rysowania i malowania... A wszystko Ci pięknie wychodzi, jestem pełna podziwu. Gratuluję!
OdpowiedzUsuńTo droga cierniowa, potu, łez i dużo pracy nie pokazuję publicznie. Dziś mi coś nie wyszło i trochę pięknej wełny w śmietniku skończyło. Spruć się nie dało. Za to ołówki obłaskawiam. Już wiem, po co się robi ołówek 9H.
UsuńNo co Ty, czegoś mu brakuje? Wygląda jak twardziel ze starych, amerykańskich filmów... ulach
OdpowiedzUsuńTo jest z maturalnego zdjęcia zrobione, czyli połowa lat pięćdziesiątych. Miał tatuś ten sznyt.
OdpowiedzUsuńMnie się zawsze wydaje, że portret to już wyższa szkoła jazdy, że narysować twarz człowieka i nie spieprzyć nosa, to już mistrzostwo. I ten portret Twego taty wydaje się bardzo, ale to bardzo dobry. Świetna robota. Podziwiam.
OdpowiedzUsuńTu akurat nos trudno by mi było spieprzyć, jest taki sam, jak mój!
OdpowiedzUsuńNie mam bladego pojęcia, czy Twój tatuś jest do siebie podobny, ale kreskę, kobieto, masz superancką. Chciałabym tak umieć, ale się leniłam nie ćwiczyłam i dziś co najwyżej mogę esyfloresy na karteluszkach kreślić.
OdpowiedzUsuńNoo, że tak powiem w żargonie młodzieżowym - szacun , albo bardziej staroświecko - czapki z głów :)
OdpowiedzUsuńkobietawbarwachjesieni.
OdpowiedzUsuńPortret piękny. Chciałabym mieć takie zdolności. Pozdrawiam.