Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Tekla, wielka bouvierka flandryjska, przyjaciółka Kretki, czynna co roku jako renifer pociągowy w zaprzęgu św. Mikołaja posmutniała od jakichś dwóch, trzech tygodni.
W nocy nie chciała spać tylko prosiła opiekunkę o spacerki, miała niewyraźną biegunkę - nie biegunkę, na którą nie pomagał ani węgiel, ani Smecta, ani głodówka. Opiekunka wykonała badania kału, z których nic nie wynikło, poza tym sama borykała się z remontem mieszkania, remontem wózka do zaprzęgu i wizytacją PKA na wydziale.
Wczoraj zabrała psiaka do kliniki. Niby na badanie ogólne. Pani doktor wymacała w psie guz. USG potwierdziło to, co ręce lekarza stwierdziły. Tekla trafiła szybciutko na stół operacyjny i straciła 40 cm jelita cienkiego oraz powiększone węzły krezki. Zastałam je obie ledwie żywe w pokoju pooperacyjnym na SGGW. I zabrałam do siebie. U mnie jest więcej miejsca na chorowanie 40 kilowej suki, ledwo stojącej na łapach po znieczuleniu zewnątrzoponowym.
W dużej kuchni duży pies jakoś się mieści. Pani dostała zupę, bułkę z przyległościami, wiele herbat a w końcu trzy piwa. Dopiero po drugim piwie pani się nieco otworzyły oczy. Na zdjęciu widać ogolony do operacji brzuszek.
Znieczulili psa porządnie, ale i tak jest kijowo. No zupełnie do d… Na szczęście okryli psa czymś ciepłym. Po ogólnym znieczuleniu zwierzęta są bardzo wyziębione. (Ula, ta chusta jest na samym wierzchu, pod nią są jeszcze ręczniki i inne wełniane chusty, nie gniewaj się)
Kretka pociesza koleżankę. Też była kiedyś operowana i wie, czym to pachnie.
Znalazło się miejsce i dla psa i dla pani. Spało się dobrze, ogródek rano się przydał.
Psy też mają znieczulenie zewnątrzoponowe. Tekla wygląda jak pies nakręcany kluczykiem z dziurą na kluczyk nad ogonem.
Trzymajcie kciuki za Teklę. Za dwa tygodnie będzie wiadomo, czy jest już zdrowa. Za dwa tygodnie poznamy wyniki histopatologii.
Anioł założy sobie na głowę rogi renifera i sam pociągnie wózek z prezentami pod szpitalne choinki, a Teklę będzie rozpieszczał. A z dziećmi pobawi się psotny krasnal - Kretka. Tekla będzie tylko godnie wyglądała.





Gackowa jesteś kochana!
OdpowiedzUsuńpo śmierci pewnie pójdziesz do psiego nieba ;)
Iksińska, to jest trochę inaczej niż u Ciebie, jak o psy chodzi. To nasze najbliższe towarzystwo, jak nigdy niedorastające dzieci. Zapewniają nam na co dzień emocjonalne wsparcie, bezpieczne poruszanie się po mieście i - co chyba najważniejsze - kontakt z innymi ludźmi, z takimi ludźmi, z którymi normalnie nawet pól słowa by się nie zamieniło. Bo mamy psa. Choroba zwierzaka to żałoba w domu.
UsuńTrzymam kciuki bardzo mocno :-* buziaczki lub mechlaczki dla Teklusi nie wiem co lubi bardziej
OdpowiedzUsuńo matku bosku, niech ten rok sie skonczy - wszedzie dokola roze okropnosci. za tekle (i jej pania) trzymam kciuki, dmucham i chucham dobrymi chuchami, bo tak, jak sama piszesz, pies to tez czlowiek i choroba psia jest taka sama albo gorsza niz zwyklego czlowieka. Pisz na biezaco co i jak. Kretka = najlepsza kolezanka psia jaka jest!. drapki za ucho i po glowie dla wszystkich.
OdpowiedzUsuńzdrowia dla psinki!, będę trzymała kciuki z całych sił za dobre wyniki! Wiem co się czuje jak zwierzak zachoruje... pozdrawiam serdecznie . kokola
OdpowiedzUsuńOby wyniki były właściwe i Tekla prędko pozbierała się z tego wszystkiego. Gdybym miała zdefiniować jaka jest rola psa w moim domu, nie potrafiłabym. Powód ? one są ze mną od zawsze od dzieciństwa. Nie zmieniło tego nawet to, że były dzieci. Bez psa nie ma życia i tyle. Gacek nie będę Ci peanów pochwalnych pisała, bo wszyscy wiedzą, że masz dobre serce dla zwierzaków :)
OdpowiedzUsuńGackowa,podziwiam Twoją postawę !!! wygłaszcz Teklę-piękny z niej pies.
OdpowiedzUsuńTu nie ma nic do podziwiania. ledwo ciepłych bliźnich z przyległościami należy odchuchać i porozpieszczać..
UsuńOjej, trzymam kciuki za wyniki histopatologii, niech Tekli wyjdzie pozytywnie.
OdpowiedzUsuńFakt, pielegnacja chorego zwierzecia po operacji jest nie taka rutynowo- prosta, jak u czlowieka. Trzymajcie sie wszystkie razem.
Pani Tekli jest fachowcem, tyle, że teraz dość zdenerwowanym. Kroplówki lecą, coś się już zjadło - nowe zasady opieki pooperacyjnej przy zespoleniu jelit pozwalają, wręcz nakazują, jedzenie w płynie po 24 godzinach.
UsuńByle ta histopatologia dobrze wyszła.
Nie gniewam się. Chustka na służyć do okrywania żywych (lub ledwo żywych). Tym zimnym żadne okrywacze nie są już potrzebne. ulach
OdpowiedzUsuńTak właśnie sobie pomyślałam, a jeszcze ta chusta prawie w kolorze Tekli ;-)
UsuńZdrówka psinie życzę. BBM
OdpowiedzUsuńOjej, trzymam kciuki! Będzie dobrze, jeszcze psisko będzie skakać i różne cuda robić.
OdpowiedzUsuńA to bida się Tekli trafiła... Trzymam kciuki i mocno wierzę, że wszystko się dobrze skończy. We wspieraniu wirtualnym Tekli pomaga mi moja Debra, też buvierka.
OdpowiedzUsuńA dla Gackowej wyrazy szacunku :-)
Widzę, masz Debrę na avatarku. Od dawna ją tam masz. No trafiło się jej nieszczęście. Niestety, bouviery są chorowite. Tekla ma do tego jeszcze wrodzoną wadę serca - miała być suką hodowlaną, ale przez to serce jest wysterylizowana. Dobrze, że jej opiekunka się na tym naprawdę zna i bardzo o nią dba.
UsuńEj, jak to bouviery są chorowite? Czyżby moja była wyjątkowa? Odpukać!!!
UsuńBouviery to rasa niezepsuta w byle jakich hodowlach i znana z dobrego zdrowia i odporności. Niestety, wyjątki się zdarzają...
Jak tam Tekla?
Tekla zapalenie otrzewnej przetrwała, zaczyna już jeść, jest słabiutka bardzo i mocno schudła - dziesięć dni nie jadła wcale. Paluchy trzymamy za histopatologię.
UsuńWedług jedynego znanego mi fachowca od bouvierów mają skłonność do kardiomiopatii powstałej na skutek wrodzonej niedomykalności jakiejś zastawki oraz do nowotworów. Ale 4 lata i 7 miesięcy to za wcześnie :-(
trzymam kciuki za Tekle żeby wyniki były dobre pogłaszcz ją od nas
OdpowiedzUsuńaż mi się wszystko przypomniało :-((
Biedna psina. Trzymam kciuki bardzo mocno!
OdpowiedzUsuńChory pies - boli, wiem to.
OdpowiedzUsuńWiem, że nie da się uniknąć, ale boli okropnie.
Trzymam kciuki za wyniki badań.
A do psiego nieba i tak pójdziesz, nie wykręcisz się :-)
Niestety, Tekla ma teraz zapalenie otrzewnej i bardzo jest marniutka. Co do psiego nieba to chętnie, byle było tam jakieś miejsce dla psolubnych ludzi. Wolałabym przez wieczność nie mieszkać w budzie.
Usuń