czwartek, 12 grudnia 2013

Coś z bielizny - henley

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Henley to nazwa męskiego podkoszulka o specyficznym kroju. Przylegający do ciała, ale z umiarem, wykonany z dzianiny o specyficznym ściegu gwarantującym zachowanie ciepła, z owalnym podkrojem  i krótkim rozpięciem pod szyją. Z rękawami. 
Wyobrażam sobie coś takiego pod kraciastą koszulą kowboja.
Jakiś czas temu tak skrojone bluzki wdarły się w świat wielkiej mody i noszone są nie pod czymś, a zupełnie na wierzchu. Przez panów i przez panie. Pan Mąż od kilku lat nabywa coraz to nowe wierzchnie henleye i bardzo mu w tym dobrze, wygląda młodo i wiotko.
W związku z tym nawet poważne dziewiarskie czasopisma jakim są Knitscene i Interwave Knits poświęciło  henleyom i ściegom waflowym do ich tworzenia spory artykuł. Ściegi waflowe do mnie jeszcze nie przemówiły. Widać jeszcze porządnie nie zmarzłam. Ale projekt Amandy Scheuzger Mauveine Henley do mnie przemówił. Zamiast ściegu waflowego, pogrubiającego i ogrzewającego użyto w nim dżerseju i oszczędnie dawkowanego ażuru, dzięki czemu moje puszyste ciało nie wygląda jak paradna poducha z białej izby gdzieś w Karpatach.




I sobie taki zrobiłam z BFL Socka prosto z Zagrody.
W trakcie roboty zrobił się klasyczny zezwłok, ale po zblokowaniu korpusu było cudnie.
Wzór rozpisany doskonale i na szczęście nie do pępka. Zasłania to i owo. 
Zdjęcie na człowieku kiedy indziej, bo jestem sama i zaniemogłam cokolwiek i tak się światu nie pokażę.
Włóczka świetna. I bardzo, ale to bardzo wydajna. Kupiłam ją daaaawno temu zachwycona chwytem i kolorem i... leżała. Nie miałam pomysłu. Aż drogą autopsychoanalizy doszłam czemu. Bo w czasach mianowicie męża nr. 1 polar w takim kolorze był moim jedynym wierzchnim ubraniem. Całorocznym. Nawet jak w nim usiadłam na płonącym palniku gazowym i spaliły się plecy, dalej musiałam w tym chodzić, bo czego innego nie miałam.
Trauma odkryta, przerobiona, ametyst po mamie na palcu błyszczy i fioletowego henleya można nosić na okazje wytworne.
Tylko co zrobić z pozostałymi kłębkami? Kupiłam ich 5, wiedząc, że jestem wielką babą. Na tę bluzkę wyszły 2. 
Proszę nie robić uwag o tym, że widać gdzie skończył się pierwszy kłębek. Efekt mory widoczny przy robocie dookoła strasznie mi się podoba.

14 komentarzy:

  1. witam
    pięknie wygląda,
    może są na sprzedaż?
    chciałabym posiadać takiego henley'a
    pozdrawiam
    Ewa
    ewarycz44@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ten jest na mnie. Wzór jest w aktualnej gazecie Knitscene.

      Usuń
  2. Bluzeczka cudna. A ja z reszty proponuję rozpinany , taki do kompletu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dla mnie komplety. Jestem z zasady rozkompletowana, nie garniturowa, zasada pasi - pasi nie dla mnie. :-)

      Usuń
  3. Też uwielbiam te koszulki. W którymś Knitty był wzór w ściegu waflowym właśnie, ale przerabianie takich ilości włóczki skarpetkowej nie jest chyba na moją cierpliwość.
    Bardzo ładna jest ta wersja ametystowa, a przejście kolorów wygląda na celowe :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat skarpetkowa grubość na bluzki to moja ulubiona, ale pogrubiające wafle - nie!
      Mam kilka sweterków z takich wełen i noszą się doskonale. A jaką biegłość zyskałam w ściegu pończoszniczym, ho ho! Już nie robię grządek dziegrając na płasko a oczka jak z maszyny równiutkie powstają. No i małe wyroby powstają błyskawicznie.

      Usuń
  4. Pasuje z tym zagieciem struktury. Chyba klebki z róznych serii? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ręcznie farbowana w Zagrodzie. Tak to jest z ręcznym malowaniem, niby farby te same, motki na raz barwione a każdy inny. O nijakich seriach nie ma mowy.

      Usuń
  5. miodzio i sweterek i kolorki i wykonanie super bardzo mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. cud miód i orzeszki i kolorki i fason super podoba mi się i te przejścia kolorów

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na pewno uwag robić nie będę, bo dla mnie super.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajne- i krój, i wzorki, i kolorystyka. Super! BBM

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie wygląda (nawet kolor, chociaż całkiem nie mój ;-) ). Może się skuszę, bo czas zacząć myśleć o wczesnowiosennych wyrobach...

    OdpowiedzUsuń
  10. Bluzka odlotowa, bardzo mi się podoba i kolor i fason. :) - Zofia

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.