poniedziałek, 9 grudnia 2013

Entropia i hydraulika

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Któregoś dnia Pan Mąż, całkiem goły i mokry oświadczył mi, że leje się spod wanny. I spytał, dlaczego się stamtąd leje. Odpowiedziałam mu, że zapewne z tego powodu, że woda płynie w dół i musi być przy ekranie jakaś dziura.
Pan Mąż nabył najbardziej chłonną gąbkę na rynku i układał ją na owej domniemanej dziurze podczas zażywania natrysku. 
Woda się lała dalej. Dywanik łazienkowy codziennie trzeba było suszyć. W końcu, po kilku tygodniach suszenia dywanika odpadł od ściany i wanny biały ćwierćwałek i moim oczom okazał się dziurawy i spleśniały silikon. Były zaiste powody dla codziennej Niagary spod wanny. Brzegi drugiego ćwierćwałka były również podejrzane. Zatem bez stosowania szczególnej przemocy zdjęłam i jego. To co było pod spodem wyglądało jak brązowe smarki w czarne łaty. 
Zaprzyjaźniony mechanik poradził jak usunąć stary silikon. Nożyk do tapet marnej jakości nadaje się do tego idealnie. Tuba silikonu, flaszka benzyny ekstrakcyjnej, taśma malarska i szklanka wody z mydłem pozwoliły mi osobiście wykonać naprawę. Kiedy już kończyłam silikonować te szpary i przytwierdziłam ćwierćwałki przypomniałam sobie, że na Starym mieście sama uszczelniłam silikonem wszystkie okna, bo kit z nich wypadł. 6 szyb w jednym skrzydle okiennym x 4 skrzydła w oknie x 4 okna - powinno mi to dać jaka taką wprawę. Tymczasem o całym procesie zapomniałam. Poza tym, żeby dotykać silikonu jedynie namydlonymi rękami. Tego nie zapomniałam na szczęście.
Pakując w szczelinę śmierdzącą octem mazię rozważałam, jak trzeba być durnym, żeby sobie dać coś takiego wstrzyknąć w tyłek albo cycki. TLC ostatnio z upodobaniem pokazuje zmasakrowane silikonem ciała.



Pod wanną wyschło, za to w kiblu namokło. Dziś o trzeciej w nocy nieprzytomny  Pan Mąż wdepnął w małe jeziorko sięgające aż pod próg. Na szczęście pod nami jest jedynie piwnica i to nasza własna.
Hydraulik wezwany rano stwierdził, że kibel choruje na zaawansowane zmiany starcze. Zwłaszcza niejaka armaturka i uszczelka pomiędzy rezerwuarem a muszlą. Uszczelka wewnętrzna też była do zmiany. A ponieważ nie można kupić samej uszczelki do dawno nie produkowanego i od dawna nie importowanego mebla łazienkowego z Włoch, trzeba było kupić i armaturkę i resztę bebechów w kompletach. Jestem lżejsza o 170 złotych, hydraulik z obleśnym uśmiechem starał się ze mnie jeszcze trochę kasy wydusić, ale odmówiłam. Chyba nie miał na to wielkich nadziei, bo serdecznie polecił się na przyszłość.

Wnioski:
a) zapamiętać że silikon sanitarny ma 5 lat trwałości, zatem w 2018 ponowię manewry przy wannie
b) nie kupować niczego z przygodnych importów, bo potem życia wewnętrznego do tego dostać nie można i dostępne są tylko komplety 

14 komentarzy:

  1. Ja mieszkam w starym poniemieckim domku, co prawda remontowanym, ale za czasów słusznie minionych, więc łatwo sobie wyobrazić, jakie kwiatki się zdarzają. Powodzie spod wanny to częste przypadki i trzeba systematycznie, i profilaktycznie przetykać, żeby nie tonąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic u mnie nie jest zatkane, nic odtykać nie trzeba. Jak widać wręcz przeciwnie. Prysznic przy wannie używany jako kabina ma swoje wady.

      Usuń
  2. A wiesz, że kupno nawet _polskiego_kibla_popularnej_marki_ nic nie zmienia w dostępności bebechów? Dokupienie do mojego jakiejś tam uszczelki okazało się niewykonalne, a on ma ledwie pięć lat... Przy kiblach np. różnorodność wtyczek od USB wydaje się fraszką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baranami do golenia jesteśmy. Skubać nas trzeba ze wszystkich stron, a to na uszczelce dostępnej z kompletem plastikowego złomu, a to na żarówce, która zamiast złotówki kosztuje dziesięć, ech...

      Usuń
  3. Z cieknącą wanną miałam podobnie. Tyle tylko, że woda przez jakiś czas nie ujawniała się. Podciekała, stała sobie pod wanną za ekranikiem do czasu aż w łazience zaczęło pachnieć inaczej :( Czyli działanie było wredne i podstępne.
    no i z tego wniosek prosty płynie, że najspokojniej byłoby nam w ziemiance mieszkać, kąpać się w rzece tudzież innym akwenie, a za potrzebą ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego właśnie powodu wyskubałam troszkę uszczelnienia przy ekranie wannowym. Woda ujawnia się natychmiast.

      Usuń
  4. Usterki łazienkowe są wyjątkowo przykre- wiem coś o tym, bo sama czasem wojuję. BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo łazienka to akurat jedna z tych rzeczy, bez których żyć się nie da. Niech to będzie domek z serduszkiem i balia, ale jedno i drugie szczelne!

      Usuń
    2. Skąd ja to znam! Kupiłam stare mieszkanie, które było kiedyś remontowane najtańszymi materiałami. Mieszkam tu kilkanaście lat, w wciąż natykam sie na jakąś niespodziankę.

      Usuń
    3. Ilenko, nie wiem, gdzie się podział Twój komentarz, niby jest opublikowany, a go tu nie widać. Z moim mieszkaniem jest podobnie, też jest z rynku wtórnego i chyba jego instalacje były metodą gospodarczą robione. Większość tego opanowaliśmy na początku, ale jak wiadomo życie jest zaskakujące. Zwłaszcza w dziedzinie hydrauliki.

      Usuń
  5. Nawet sobie nie wyobrażam takiej sytuacji. Nie wiedziałabym co zrobić. Mam ten komfort, że mój małżonek zna się na wszystkich sprawach dotyczących technicznej obsługi domu. Za to nie wie co jest w lodówce i z której strony się ją otwiera. Istnieje dla niego tylko jedzenie postawione na talerzyku pod tzw nos :)
    Jesteś herosem normalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, Pan Mąż ma inne zalety, za to naprawdę wielkie i mogę wannę uszczelnić co jakiś czas, skoro pławię się na co dzień w blasku jego cnót. W naszym stadle ja jestem bardziej techniczna.

      Usuń
    2. A ja się znów na takich sprawach nie znam, gwoździa w ścianę wbić nie potrafię chociaż kiedyś udaru używałam samodzielnie :-)

      Gackowa, jesteś niesamowita!

      Usuń
    3. W tym stadle ja jestem techniczna i artystyczna. Pan Mąż jest od filozofii i od finansów. I od terrorystów, ale to na co dzień mniej przydatne.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.