Zielony Smok jest bardzo piękny. Dużo o nim słyszałam, ale go nie widziałam, bo niby gdzie. I w końcu zostaliśmy zaproszeni. Bez samochodu, choć na koniec miasta. Misia wyjechała po nas do metra i zawiozła nas do swojego domu. Wszyscy byliśmy trochę spięci, bo to pierwsza wizyta u dziecka, odkąd się sześć lat temu z domu wyniosła, ale Zielony Smok natychmiast dał się nam zachwycić i wyluzować.
Tak się nam zaprezentował. Ledwie powiedziałam dzień dobry i zdjęłam futerko, już leżałam na podłodze z aparatem przy oku. Zauważcie, jaka to czysta podłoga, mnie się taka nigdy nie udaje. Wyraziłam zachwyt i podziw. I dla smoka i dla podłogi.
Smok jest bardzo smoczy, jak smok z bajki. Kto gadał o smokach musiał mieć na myśli legwana zielonego.
Jedno z ulubionych miejsc smoczego wylegiwania się - na terrarium, które zamieszkuje Leon boa. Tu widać oba stworzenia. Boa jest piękny, gładki, w dotyku, jędrny, suchy i silny. Smok z podłogi na to miejsce włazi sam po ścianie. Drugim ulubionym miejscem jest kaloryfer.
Smoki jedzą serek!
Moja migrena ma się dobrze. Biorę grzecznie leki od neurologa i sama nie wiem co one robią. Humor mam doskonały, pod wieczór, kiedy dawka rośnie trochę mi się we łbie kołysze, mdłości zniknęły, świat nie śmierdzi, ale głowa boli jak bolała. Jak się nam na amory zebrało, to przypomniało mi się znane z młodości uczucie rozpadania głowy na pól z bólem tak strasznym, że tylko zemdleć. I ze świeczkami w oku.
Ale jak napisałam mdłości i psi węch się skończyły, ruszyłam zatem do dawno nieodwiedzanej kuchni. Podjęłam mianowicie męską decyzję, że nie kupię już żadnego rodzimej produkcji pasztetu, choć Pan Mąż za pasztetami przepada. Przeszłam się po sklepach czytając (z lupą w ręku) skład na pasztetowych opakowaniach, popytałam tych, co się znają i ze strachu i obrzydzenia uznałam, że jedyne jadalne pasztety to pasztety wykonane samodzielnie. Przeczytałam przepisy w książce, zapytałam koleżankę, która ma pojęcie, kupiłam co trzeba i ta dam, wykonałam pierwszy w karierze pasztet. Z mięsa wieprzowo - wołowego i wątróbki a nie z penisów, macic, MOMu, piór, pazurów i kurzej krwi. Aby Pan Mąż nie pożarł pasztetu solo zrobiłam mu fasolkę po bretońsku oczywiście ze skwarkami, na smalcu wytopionym z kawałka podgardla. On kocha takie rzeczy i bardzo długo musiał się bez nich obywać. Ja jako ja gotuję chudo i raczej z miską sałaty a nie ze smalcem.
Skutek wczorajszej diety jest taki jak na zdjęciu. Tomasz na śniadanie wypił gorącą herbatę, zjadł suchy chleb i umawiał się na wywiady z kolejką dziennikarzy. No bo wczoraj zadymiło się w Paryżu.
Nawet talerzyka nie wziął, tylko skubał ten suchy chleb, a za chwilę ucieknie do telewizorów, bo "Pali się, Panie Profesorze!"
Miałam tu jeszcze zmieścić kilka dobrych rad Cioci Fici na temat pielęgnacji twarzy z wiecznym trądzikiem, który udało mi się po latach prób i błędów poskromić, ale to chyba będzie osobna notka, jeśli znajdą się chętni do czytania.





Je chętnie poczytam! Może korzystając z dobrych rad pozbędę się gada jeszcze przed emeryturą... Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńoj znajdą się zanajdą!
OdpowiedzUsuńja jestem pierwsza w kolejce.
jesteś moją ciocią Najlepsza Rada :)))
smok z wyglądu jak klejnot, ale mi wystarczy się pozachwycać na zdjęciu,
wolę koty.
Iksińska, a wiesz, że ten Twój najnowszy kot to rasowy jest? Na rosyjskiego niebieskiego wygląda. Poszukaj na nim tatuażu albo chipa.
UsuńJa trądzikiem raczej zainteresowana nie jestem (choć nigdy nie wiadomo kiedy jakakolwiek wiedza może się przydać), za to ciekawa jestem dokładniejszego przepisu na fasolkę po bretońsku, którą to dziś popełniłam po raz pierwszy w życiu! Mąż, znawca fasolki po bretońsku, stwierdził, że jest OK (choć nie umieścił jej na szczycie najlepszych fasolek), ale ja uważam, że coś schrzaniłam i chyba chodzi o dodanie zbyt wielkiej ilości sklepowego przecieru pomidorowego. Następnym razem zamierzam dodać pomidory z puszki, albo ze słoika jakiegoś, zamiast przecieru. A Ty, dajesz przecier, czy pomidory? No, i w ogóle, co tam dodajesz poza skwarkami z podgardla? :)
OdpowiedzUsuńWszystko mi jedno jkie pomidory dodaję. Tylko tego próbuję, jak jest za ostre to ciut cukru trzeba dać. Ja z tą potrawą eksperymentuję, a to z bazylią, a to z chili, zawsze smakuje.
UsuńZ fasolki po bretońsku to najlepsze jest to "po bretońsku" czyli obsmażony boczek lub (i) kiełbasa. Odrobina cukru łagodzi smak potraw z pomidorów. Nasza rodzina lubi do pomidorówki i fasolki mocny koncentrat pomidorowy. Pomidory w puszkach używam do sosu do makaronu. Zapomniałam Ci powiedzieć, że pasztet nie musi być koniecznie mięsny, ale to chyba sama wiesz. Wolę Kredkę i Muszkę, są zdecydowanie bardziej kontaktowe niż te stwory. A co z pieskiem Misi? Nie widać go na zdjęciach. ulach
OdpowiedzUsuńW tej fasolce były tylko skwarki po bretońsku. A Zazulka ma się doskonale, pełniła cały czas honory domu, ale nie zamieściłam jej zdjęć. Cały czas się biedna chce z Kubusiem (znaczy smokiem) zakumplować, ale on ma cholernie mały rozumek i nie ogarnia takich emocji. Rozróżnia tylko ciepło - zimno i głodny - syty.
UsuńPasztety robię dość często i nawet mi niezłe wychodzą. Ale robię na oko- bez przepisu. BBM
OdpowiedzUsuńTu nie chodziło o przepis a o zasady bardzo z grubsza. No i koleżanka biegła w pieczeniu pasztetu, nota bene komentująca powyżej Ula, jest mistrzynią tradycyjnych potraw. Warto zadać jej pytania o zasady, bo to się potem da zjeść z apetytem.
Usuńznajdą znajdą! nawet jak się nie odzywają, to czytają :-P
OdpowiedzUsuńcium!
(smok obłędny, ale ja bym chciała psiesa... echh...)
No ja tez się cieszę że ten smok nie u mnie mieszka. Ale ładny skubaniec.
UsuńOblałam się rumieńcem za te komplementy... :-) ulach
OdpowiedzUsuńUla, Twoje rady ZAWSZE stosuję. Wiesz co mówisz i wiesz na co zwrócić uwagę. I jestem Ci za to bardzo wdzięczna.
UsuńWIdać, że zarówno Smok jak i boa , są w dobrych rękach. Zadbane i piękne.
OdpowiedzUsuńTo prawda. Ich opiekun zna się na rzeczy i bardzo je kocha. Widać za każdym razem zachwyt i ciepłe uczucie do zwierzaków gdy o nich mówi i gdy z nimi przestaje. Kot sąsiadów na którego wszyscy mają uczulenie po żarcie przychodzi do niego. Dostaje michę na dworze. Każde stworzenie ma u niego dobrze. Nawet wróble gniazdujące pod dachem, choć wyciągnęły uszczelnienie od zimna. Nie potraktował gniazda z pisklętami pianką uszczelniającą, poczekał aż wyfrunęły z gniazda.
UsuńFaktycznie - smok robi wrażenie. Jest prawdziwym klejnotem. Też bym się takim zachwycała, bo małomówny.
OdpowiedzUsuńKOCHAM LEGWANY!
OdpowiedzUsuń