poniedziałek, 11 lipca 2016

Arystokratycznie

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Arystokracja ze mnie żadna, ale za to choroby mam arystokratyczne. Żeby z tym żyć i się specjalnie nie męczyć trzeba mieć na ciągłe usługi zdolną i oświeconą kucharkę, medyka z apteką podręczną i pewnie jeszcze kogoś, ale nie mam pomysłu kogo. Nie mam za co ich zatrudnić i muszę sobie radzić sama i z cukrzycami i z nadciśnieniem i jeszcze z różnymi innymi takimi. Póki warunki są stałe, ograne, średnie i nie odbiegające od normy, życie płynie równo, i nie dzieje się nic szczególnego, jest ok . Wystarczy jednak zakłócić rytm posiłków, ruszać się któregoś dnia więcej lub mniej niż zwykle, zabawić za długo z koleżanką, pojechać w warunki mniej przystosowane do białego człowieka i zaczynają się cuda wianki. Cukier rośnie, spada, wariuje i do d... z takimi atrakcjami.
Tym razem cuda wianki zapewnia mi pogoda. Są ludzie, co na pogodę narzekają wciąż. Ot moja teściowa na przykład. Ona zawsze znajdzie powód do obwinia pogody o wszystko. Byłam na to odporna. Nie boli mnie głowa na zmianę pogody, nie jestem meteopatą, pogoda to dla mnie powód by się jakoś ubrać stosownie. Owszem, nie lubię wiatru. Skręcona dawno kostka mówi mi że idą upały. I do niedawna to było wszystko. Ale teraz... ostatnimi czasy ledwie po śniadaniu ogarnęłam dom i byłam gotowa dalej spać. Budziłam się w sam raz na czas robienia obiadu a potem dalej w kimę. W nocy ze spaniem żadnego problemu. No rzesz ty, tak się żyć nie da. Długo myślałam aż wpadłam na pomysł pomiaru ciśnienia. Bingo, z ciśnieniem tętniczym 90/60 nie ma się co spodziewać innego trybu życia. Wrażenie jest draczne: energii życiowej starcza jedynie na oddychanie a na resztę to nie bardzo. Babcia mawiała, że duch z niej wyszedł i jest to dokładny opis stanu ciała. Odstawiłam jeden z leków i jest znacząco lepiej. Lekarz potwierdził, że tak się dzieje przy upałach bo naczynia krwionośne się rozszerzają i ciśnienie tętnicze spada. Dla mnie oznacza to kolejne uwiązanie do następnego miernika.
Wrrrr.
Z szarego Kid silka od Dropsa zrobiłam sobie cud piórkowy sweter w sam raz do wynoszenia śmieci.
Dekolt ma typu chomąto, ogromny i przepastny, rękawy nierównej długości bo za nic nie dały się porządnie zmierzyć, dzianina jest powiewna, nierówna i tyle, że wygląda jak ze sklepu o co dziś nie trudno. Kilka osób się tym zachwyciło, ale zaletę sweter ma jedną: waży 112 gramów i jest ciepły. Ponieważ kosmaty kid silk nie da się spruć (a kończyłam rękawy elastycznie więc prucie jest tym trudniejsze), chyba muszę jeden rękaw obciąć na końcu żeby dorobić brakujące rzędy. Tych rzędów trzeba się jeszcze doliczyć.
Wrrrr.



Jak o kwitnienie chodzi zaufać można tylko petuniom. Reszta robi co chce. Tytoń kwitnie i pachnie lepiej od maciejki, ale w takim słońcu postawić go nie można. Bugenwilla ma jeden , naprawdę jeden kwiatek. Ogrodniczka dała mi dla rozwiązania tego problemu nawóz do pomidorów, ale coś nie działa. Inna ogrodniczka zaleciła przy przesadzaniu sypnąć gnoju do ziemi pod korzenie.  W przyszłym roku zobaczymy efekty jak się kwiatek od tego gnoju nie spali. Z dwóch paczek nasion asariny wyhodowałam aby jedną roślinę. No długo musiałam myśleć, nim zauważyłam, że ta roślina nie cierpi nadmiaru wody, za to kocha słońce i żar. Utopiłam wszystkie dobrze zapowiadające się sadzonki. Na szczęście za chwilę zakwitnie dziwaczek, a kolorowe koleusy to radość dla oczu. Przestrzegam przed kupnem zbyt dobrze zapowiadających się roślin. Holenderscy ogrodnicy maja jakieś tajemne preparaty, którymi mogą skłonić całkiem ogarnięte i trwałe rośliny, fuksje na przykład. do tak wariackiego kwitnienia, że rośliny łamią się pod ciężarem kwiatów i nie mają wcale liści. Naturalnie w stanie bezlistnym żyć nie mogą.
Wrrrrr

2 komentarze:

  1. Taras ładny,naturalny,bez ogrodniczego zadęcia.Od paru lat mam dylemat związany z maciejką.Otóż pamiętam jak przed laty wieczorami pachniały ogrody.Teraz też sieję maciejkę i nie ma ona takiego zapachu jak dawniej.Pytanie -czy mam już słabszy węch,czy ona słabo pachnie.Szkoda,bo dla mnie to był zapach nr 1 letniego ogrodu.Pozdrawiam,Joanna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Maciejka pachnie jak dawniej o ile wyrośnie i zakwitnie. tak się z wiekiem dzieje, że niektóre wrażenia zmysłowe słabną. Być może dawniej wszyscy siali maciejkę i zapach był mocniejszy, bo teraz to mało kto.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.