Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Pan Mąż wczoraj się habilitował. W dziedzinie bezpieczeństwa. Mam zatem w domu samodzielnego naukowo doktora habilitowanego bardzo bezpiecznego. I teraz jak Pan Mąż usłyszy "panie profesorze" to się ma nie oglądać, a z godnością skinąć mądrą głową.
Więcej na ten temat napiszę kiedy indziej. Stres nas oboje zjadł doszczętnie, jeszcze nie wierzę, że już po wszystkim. Ktoś chyba uroki na Pana Męża rzucał, seria drobnych a dokuczliwych zdarzeń ciągnęła się od jakiegoś czasu. Robiłam wszystko aby uroku chybiły celu i jedynie kieszeń przy ósemce dolegała wczoraj Panu Mężowi. Poza tym telewizor na dłuższą chwile stracił głos, pies ma ropień na tyłku a ze ścian spadały obrazki. No i motowidło i zwijarka do włoczki całkiem się rozpadły.
Grunt, że sprawa załatwiona.
Gratuluję :-)
OdpowiedzUsuńOgromne gratulacje!!!!!!!!!!!!!! :))))))
OdpowiedzUsuńGratulacje dla małżonka i dla Ciebie, bo już nie raz pisałam, że żona męża korona.
OdpowiedzUsuńTeraz tylko wypatrywać nadania tytułu profesorskiego przez RP.
Gratuluję!!!! Pan Doktor Bezpieczny to i Doktorowa Gackowa Bezpieczna:-)))
OdpowiedzUsuńA co do uroków to może szałwia biała, wrzos i lawenda...
Dziękuję w imieniu Pana Męża :-)))))))
OdpowiedzUsuńno i Gratuluję!!!!,a mąż bezpieczny nie zrobi się......no,nudnawy?!,trzeba mu jakiejś fajerwerki zapodawać... :-).
OdpowiedzUsuńNo nie wiem, powiedzieć o nim, że nudnawy, to kłamać. bez fajerwerków jest dostatecznie ciekawie.
UsuńGratulacje z całego serca - i od mojego męża, i ode mnie. Kciuki trzymaliśmy i pewnie dlatego gładko poszło :) Pozdrawiam, Tessa
OdpowiedzUsuńPewnie tak, dziękujemy serdecznie za kciuki i gratulacje.
UsuńGratuluję!!!
OdpowiedzUsuńSerdecznie gratuluję! Habilitacja to nie byle co, no i droga do profesury otwarta. Z ciekawości zapytam: w starym, czy nowym trybie?
OdpowiedzUsuńW starym, póki jeszcze choć trochę wpływu na sam proces ma zainteresowany.
UsuńPiękne osiągnięcie! Bez gratulacji nie przejdę, toteż: GRATULUJĘ! Obojgu Wam :) x
OdpowiedzUsuńGratuluje tez tutaj :) czas na odprezenie sie- gdy pso tylek i mezowa ósemka juz do formy wróca :)
OdpowiedzUsuńTyłek już cały tylko antybiotyk jeszcze łykany, ósemka z wolna się uspokaja. Gorzej z odprężeniem się.
UsuńGratulacje dla Pana Męża ! BBM
OdpowiedzUsuńCzytałam na bieżąco w bloglovinie, ale dziś jestem w stanie cokolwiek czasu nałapać by skreślić słowa - GRATULUJĘ!!! BARDZO! BARDZO!
OdpowiedzUsuńZ obojga Was jestem dumna okrutnie!