poniedziałek, 31 marca 2014

Pędzelkiem i kredką

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy


Sisley ma zupełnie nowe niebo i schnie sobie, bo najwyraźniej mu laserunek potrzebny szary. Cała ta biel jak wycięta z kartonu wygląda, a jakaś głębia musi tu być. Zatem czekamy oboje, aż on wyschnie.
W Domu Kultury martwa natura. No nie moja ona jest, nie moja, ale nie po to tam chodzę, żeby mamrotać. Zatem grzecznie i biegiem zrobiłam pastelowy szkic. 



Pastele - mały, niepełny komplet miejscowy - chyba mnie lubią, bo bez dyskusji namalowały ten wielki szkic.  W czwartek to samo tylko w oleju będziemy robić. Ale po co coś takiego malować olejem nie wiem. Komu to potrzebne? Chyba tylko dla sportu.
A ponieważ w domu wije się dwadzieścia wiosennych tulipanów od Pana Męża to pobawiłam się akwarelami. Kilka pierwszych etapów pracy wskazywało na okropny, nieudany kleks. Ale jakoś udało się wybrnąć (albo i nie). Często najlepszym ratunkowym sprzętem jest przycinarka i kartonowa ramka.


Tylko z kredkami albo pędzelkiem w ręku czuję się o tej porze roku człowiekiem. Ścierka i wiadro z mydlinami odczłowieczają mnie do zera. Telewizor wygaduje takie bzdury, że uszy więdną. Powieści typu zabili go i uciekł wywołują mdłości, romanse też, a sytuacja polityczna prowokuje biegunkę ze strachu. Normalny człowiek by sobie gola strzelił, ale to nie jest rozwiązanie dla mnie.
Potrzebny mi jakiś zabawiacz do robienia na drutach. Audiobooki chyba chwilowo odpadają z powodu literackiej niestrawności.

11 komentarzy:

  1. Hmmm....
    http://www.ravelry.com/patterns/library/knubbelchen
    Sama debatuje, bo mam grzmot resztek welny skarpetkowej, a i troche wiecej czasu jakos ;)
    Karta swietnie sie nadaje do wyslania z okazji urodzin, imienin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem spory obrazek, faktycznie na taką okazję będzie dobry.

      Usuń
  2. Bosko wyglądają tulipany prawdziwe zestawione z malowanymi. Świetny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej podoba mi się Twoja martwa natura. Świetnie wyważone kolory! BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) Lubię kolorowo i jaskrawo, ale to chyba dla mnie za dużo. I zimna zieleń i strażacka czerwień i czerń... Do jakiego wnętrza może coś takiego pasować? Chyba trzeba posłuchać prowadzącej i myśleć kategoriami plam i faktur.

      Usuń
  4. Na niestrawność (nie tylko literacką) to tylko niedawno wydana (i dlatego księgarniano osiągalna) "Gastrofaza" Mary Roach - gdyby nie do końca przeszło można poprawić jej wcześniejszymi: "Ale Kosmos", "Bzyk", "Sztywniak" będą miały podobne działanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci Anonimie, tego mi było trzeba. Gastrofazę już mam z Woblinka, reszta chyba będzie z Amazona albo z Allegro, bo wyczerpana.

      Usuń
    2. "Ale kosmos" i "Bzyk" są jeszcze dostępne w internetowej księgarni Znaku - niestety w formie papierowej :(. Można zestawić z kontrowersyjnym, ale błyskotliwym Gladwellem.
      Po kuracji, może zerknij, czy nie spodobałyby Ci się kryminalnopodobne powieści Ann Clevees - też dostępne w woblinku (i wielu innych miejscach), albo Jagielska?
      Mól Książkowy

      Usuń
  5. Podziwiam CIę za to zacięcie do malowania i szkiców. Notabene dobrze, że to czynisz, bo wychodzi ślicznie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu, bez tego chyba bym zwariowała.

      Usuń
  6. Dla mnie kolorystyka "Łowickiego Pasiaka" jest idealna.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.