wtorek, 17 lutego 2015

Mieszkając ze starym zwierzakiem...

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Na SGGW co jakiś czas organizowane są otwarte wykłady na różne ciekawe tematy. Zakolegowałam się z panią pracującą w Katedrze Zootechniki i ona mi daje cynk, na co warto pójść. I niedawno wybrałyśmy się razem na wykład z dziedziny weterynarii o starych psach i kotach i o tym co im dolega. Wykład prowadziła pani doktor z wielkim doświadczeniem w leczeniu psich i kocich staruszków i tak sobie pomyślałam, że powinnam esencję tej wiedzy posłać w świat.
Koty i psy starzeją się szybciej niż my, teraz w Europie już 1/4 wszystkich żyjących w rodzinach zwierząt to zwierzęta stare. Psy w zależności od rasy starzeją się różnie, wielkie dogi już mając 5 lat są stare, a małe pieseczki starzeją się wolniej, ale tak czy siak należy przyjąć, że ośmiolatek już powinien być traktowany jako zwierzak stary. Kot w wieku 7 lat to już kot w wieku podeszłym, powyżej 13 lat to zdecydowanie pacjent geriatryczny.
Co im dolega? Ano psy na przykład mają około 400 chorób odpowiadających ludzkim chorobom wieku starczego: od cukrzycy, przez bolesne choroby przyzębia, zapalenie stawów, głuchnięcie, ślepnięcie, choroby tarczycy i nadnerczy, aż do zespołu zaburzeń poznawczych bardzo podobnego do choroby Alzheimera. Nie wspominając o nowotworach, nadwadze i prostatach.
Stary kot to prawie w 100% obolały zwierzak z zapaleniem stawów i niewydolnością nerek. 
O ile czujny właściciel psa może zobaczyć, ze zwierzak jest po prostu chory, to właściciel kota nie ma lekko, kot nie ma w zwyczaju się skarżyć. Kot zaczyna się okropnie zachowywać, brudzi w domu, nie trafia w kuwetę i jego zachowanie klasyfikowane jest jako złośliwość. A wiadomo, złośliwego zwierzaka nie prowadzi się do lekarza, a raczej na tęczowy most. Stary, chudnący kot jest chory na bank. Koty chudną tylko wtedy, gdy im przyswajanie pokarmów wysiada. Zresztą i zachowanie chorych psów często opisywane jest jako złośliwość.
Trzeba się empatią wykazać tak jak w stosunku do starej, niesprawnej babci, bo stres pogarsza stan chorego zwierzaka. Zawsze można było łatwo wskoczyć na fotel/ wysoką półkę/ kaloryfer/ parapet, a teraz nie można bo wszystko boli. Niedowidzącego i niedosłyszącego staruszka zaskakują poprzestawiane meble, nowi ludzie w domu, przeprowadzki. Czasem właśnie stres powoduje nagłe załamanie się zdrowia dość czerstwego przedtem egzemplarza.
Pani doktor przedstawiła nam dramatyczny po prostu wynik 15 sekcji psów przyprowadzonych do lecznicy z powodu drastycznych i nieakceptowalnych zmian w zachowaniu. ( Zwierzęta uśpiono na wniosek właścicieli, nikt ich nie zabijał specjalnie w tym celu; to niewielki procent jej pacjentów). A zatem na 15 poddanych sekcji psów wszystkie miały niewydolność nerek, 9 miało zmiany w wątrobie, 4 pierwotny nowotwór mózgu a 5 zmiany przerzutowe (jak się można dobrze zachowywać z nowotworem mózgu?), 9 miało przerost nadnerczy, 10 zmiany w tarczycy a kilka blaszki beta-amyloidu takie same jak ludzie z Alzheimerem.
No ja się pytam jak w takich warunkach zdrowotnych można być miłym zwierzęciem?
Co można na to poradzić? Można sporo. Po pierwsze obserwować , czy się nagle zachowanie zwierza nie zmieniło.Czy nie robi się agresywne.  Czy dobrze śpi, czy nie śpi całą dobę w kółko, czy nie jest zdezorientowany, czy się nie "zawiesza" jak zdezelowany komputer, czy nawyki higieniczne mu się nie zmieniają, czy nie ma jakichś patologicznych aktywności, czy dobrze je, czy nie unika jedzenia, czy pije i ile.
Cierpiącemu na ból stawów trzeba zapewnić drogi dostępu do ulubionych miejsc ( Kretka ostatnio prosi, aby ją wsadzić na fotel i ją tam sadowimy) - drabinki, skrzynki po których można wygodnie wejść gdzie się chce. I wygodne, ciepłe legowisko zawsze samodzielnie dostępne. Moje panny mają starą wełnianą, grubą kołdrę w wielkiej poszwie tuż obok kaloryfera. W ten kaloryfer Kretka z lubością wpycha bolący grzbiet.
No i jak coś jest nie halo to trzeba niestety udać się do veta. A profilaktycznie warto staruszkowi raz na rok zrobić przesiewowe badanie krwi: mocznik i kreatyninę, próby wątrobowe, hormony tarczycy, nadnerczy, trzustki itd. Umówiłam się z moim ulubionym vetem, że obu pannom zrobimy taki przegląd w maju, mam na to szykować trzy stówki i wyszykuję, ale Kretka to egzemplarz chorujący od zawsze, a Muszka nie wiadomo ile ma lat, obyczaje żywieniowe ma takie, że jak nic grozi jej niewydolność nerek. No i będzie wiadomo co w psach piszczy.
Jak to powiedziano w Małym Księciu: jeżeli kogoś oswoiłeś, jesteś za niego odpowiedzialny.

11 komentarzy:

  1. Dziękuję za artykuł!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten wpis przeczytałam od deski do deski, jest interesujący. Potwierdzam, należy bacznie obserwować swoje zwierzęta w tym i papugi. One mają tendencje do ukrywania chorób, kiedy wystąpią objawy , zwykle jest już bardzo zaawansowana choroba. Pozdrawiam Muszkę i Kretkę i gratuluję im , tak wspaniałej opiekunki w Twojej Agato Osobie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo jestem Ci wdzieczna za ten wpis, bardzo. Na 4 koty mam 2 staruszkow, i rzeczywiscie Hrabinia (ok. 10 lat) nigdy nie zalatwiala sie w domu (maja duzy ogrod), od roku mniej wiecej, zdarzylo sie, ze nie zdazyla z sikaniem, i tak sie tego wstydzi, choc jej nie zwracalam uwagi, bo podejrzewalam, ze moze juz nie "trzyma moczu" jak to sie zdarza czasem u kobiet. Natomiast Figaro (6-7 lat) byl zawsze chorowity i wydaje mi sie, ze teraz wiecej spi w dzien niz zwykle. I alergia mu nagle znikla, juz nie wyrywa sobie futerka z lap. Dziekuje za wpis, bo uczulilas mnie na zmiany w zachowaniu moich kociakow. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty wymagają przebadania, a stara Hrabina może potrzebuje większej i płytszej kuwety, a może kilku kuwet rozmieszczonych strategicznie tak, by miała je bardziej "pod łapą".

      Usuń
  4. Podpisuję się wszystkimi szesnastoma łapami moich mruczących znajd!

    Przy czym nie tylko stare zwierzęta potrzebują tolerancji. Ludzie mają zwyczaj zapominać, że zwierzę, to zawsze zwierzę - można go pewnych rzeczy nauczyć, a pewnych za nic. Kota zwłaszcza. Że działa u niego instynkt, że ma swój indywidualny charakter. A znajda - także przeszłość, której nie znamy.
    A zatem, kiedy w lutym nasz kastrowany kiciuś zaczyna zaznaczać zasłonki w jedyny dostępny sobie sposób, może po prostu powieśmy krótsze? W sierpniu przestanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy ten wyklad, u nas czasami (rzadko) odbywa sie na temat pierwszej pomocy u zwierzat.
    Fakt co powiedziano w Malym Ksieciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weterynarze (i lekarze też) wcale nie dążą do oświecenia ludności w takich tematach. Wolą wiedzę trzymać dla siebie. Musiałam spiratować podręcznik weterynarii aby odkryć przyczynę wrzodów rogówki u Kretki. To jest po prostu suche oko. Teraz wpuszczamy sobie identyczne krople do oczu - sztuczne łzy - bo i jej i mnie to potrzebne. I nie ma wrzodów.

      Usuń
  6. Bardzo dobry tekst i bardzo mi przydatny. Natychmiast sprawdziłam miękkość posłania mojej psiny i okazało się za twarde. Dodałam mu miękkości, reakcja psa cudna, wyleguje się z lubością. A ja się cieszę, że dzięki Twojemu postowi mogłam mojej nowotworowej trzynastolatce (ni wieku ni choroby nijak nie widać) ułatwić i umilić codzienność. Dzięki serdeczne, Agatko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej (i Twojej suki ) stronie.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.