sobota, 14 lutego 2015

Zaszyłam się i uszyłam, ale co z tego będzie?

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Zapierałam się, ze patchwora nie zrobię. Bo to śmieci masa, niewygodne w szyciu i nie lubię. Ale jednakże w szafach zalega masa, no masa po prostu szmatek, a niektóre to nawet koordynaty z jakiejś dekoratorskiej kolekcji. Nie mówiąc już o latami zbieranych resztkach kwiecistych angielskich tkanin czasem dostępnych w szmateksie. No i zaopatrzywszy się w porządny nóż obrotowy wykorzystałam czas, kiedy Pan Mąż obradował pół dnia w Akademii. Skrojenie zabrało może pięć minut. Szycie jakieś dwie godziny. Przy okazji nauczyłam się przyzwoicie zeszywać paski w jeden długi pas. Niby to proste, ale wprawa daje patenty. No i przerobiłam dwa komplety takich koordynowanych szmatek na wierzchy tarasowych ocieplaczy. Jeszcze nie wiem, co dać pod spód, za to do środka zamiast kupnej ociepliny wsadzę resztki starych kocy, z którymi już nie wiadomo co zrobić, a dla psów w schronisku też się nie nadają.


Trzeba to będzie z powodu braku staranności w zeszywaniu ręcznie spikować, ale te uszytki nie są takie znów wielkie. Po sezonie tarasowym posłużą jako psie kocyki na meble. Kwiatowe wzorki całkiem pasują do moich komnat. Sposób na taki nie całkiem konwencjonalny patchwork, idealnie się nadający na wykorzystanie resztek tkanin podpatrzyłam na You Tube. 

Kiedyś przemalowałam pyszczek niejakiej Baleriny Joliny od Zapf, bo patrzeć na nią nie mogłam. Okazało się, że po przemalowaniu niewiele bardziej mi się podobała. Jakby ją Kamarza przemalowała to pewnie byłoby inaczej. Skończyło się tak, że biedna Jolina całkiem straciła starą głowę z wytrzeszczonymi oczami i włosami w kolorze widywanym tylko na paniach samodzielnie od lat farbujących w domu włosy na bardzo bardzo blond (szary blond z odcieniem lekko zielonym). Jolinowe ciało, bardzo dobrze artykułowane, ruszające się sprawnie na wszystkie strony dostało głowę lalki Paola Reina. W tym celu musiałam ową Paolę Reinę nabyć całą i ciut rozkadłubić. I mam lalusię ruchomą i ładną. I nadającą się do zabawy dla dzieci.  Czekam teraz aż japońska głowa straci subtelny waniliowy, nieznośny zapach, którym ją diabli wiedzą dlaczego nasączono. Takim samym zapaszkiem nasącza firma Trixie piłki dla psów, Kretka łypie na składaka bardzo łakomie i chętnie by się nim pobawiła. Może dam jej to pozostałe, sztywne ciało do aportowania.


Goła balerina najbardziej blond i Liu od Paola Reina. Widać niedostatki obu modeli.




Po przeflancowaniu głowy powstała urocza, niewielka lalusia ruchoma i miła.
 o to szło.
A poza tym to widzę, że życie towarzyskie z blogosfery przeniosło się prawie całkiem na FB. No mam tam konto, coś pokazuję, ale jak zwykle pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy. Co spadnie na FB z walla to znika z oczu i pamięci na zawsze. Zatem ja sobie tu dalej od czasu do czasu coś napiszę, bo tam z pisaniem to nie bardzo jest. O , i tyle.



17 komentarzy:

  1. Nieustająco podziwiam Twój talent!
    A co do FB, to ja się tam w ogóle nie odnajduję. Męczy mnie ogrom i to lajkowanie. Po prostu nie lubię:((( Może więc przyjdzie odejść w niebyt. Mam jednak nadzieję, że więcej nas poza FB się uchowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie usztywniam się, mam tam grupę dyskusyjną, ale do prezentowania dłuższych wynurzeń to się nie nadaje. Trochę się dziwiłam, gdzie się komentujący przenieśli i już wiem: tam. FB to zupełnie inne medium niż blog. I czemu innemu służy.

      Usuń
  2. ale fajne paczłorki! :D zdolna bestia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam do tego talentu, ale jak napisałam mam mnóstwo szmatek. Ten jest wykonany bardzo niestarannie i niezgodnie z kanonem. Grunt, żeby w tyłek było wiosną ciepło.

      Usuń
  3. Masz rację Gacek. Fb to hyde park i szybki komunikator. No i trzeba być w grupie znanych sobie osób , by mieć co tam robić i pokazywać. Gdzieś napisałam, że FB to właśnie takie podwórko , a forum DP i blog , to już co innego, to dom, gdzie jest spokój i można sobie napisać to i owo. Coś czuję, że jak się rozkręcisz w patchworkach, to będzie można oglądać piękne rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie jest i z każdego medium inaczej się korzysta. I wszędzie, dosłownie wszędzie należy zachować ostrożność i wstrzemięźliwość w sądach i informacjach.

      Usuń
    2. Aniurozello - i ja mam identyczne wrażenie. Blog to dom.

      Usuń
  4. Tez sobie założyłam konto na FB choć bardzo długo się broniłam. Fajne to jest, ale bardzo płytkie. Cokolwiek człowiek poważniejszego usiłuje to nikt mu nie "zalajkuje" dlatego blog mam dalej. I będę mieć. I mam nadzieje, że inni tez zostawią.
    Udzierg piękny! też mi się marzy żeby zutylizować swoje liczne szmatki w ten sposób.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bronić się nie bardzo jest sens jeśli ma się znajomych tam buszujących. To dobry, sprawny komunikator i nic ponad to.

      Usuń
  5. Powiedziałabym, że jesteś wszechstronnie utalentowana. Podziwiam. BBM

    OdpowiedzUsuń
  6. Agatko, paczłory piękne. Ładnie je spikuj ręcznie agrafkami to przy pikowaniu na maszynie będzie lekko. Szpilki potrafią kłuć. Jak nie masz agrafek to bodaj fastrygą.

    Widzę, że znów brak subskrybcji tematu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdałam wszystkie książki o patchworach i teraz nie bardzo wiem (poza zrobieniem kanapki i jej sfastrygowaniem) jak to cholerstwo wykończyć. Na spód dam stare bawełniane zasłony. Mam to ochotę zrobić całkiem bezkosztowo. Czyli zapasy szmat w to zainwestować jedynie.

      Usuń
  7. Paczworki zawsze mi sie podobaly, niestety nie posiadam ani nawet nie próbuje szyc, bo kiedy? Teraz rozkminiam twoja sukniotunike, konkretnie poczatek z dekoltem. Bo to mi lezy ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Ci chyba wyślę detaliczną instrukcję.

      Usuń
  8. cieszę się, że jesteś w wersji dla mnie
    strawiennej i dostępnej - tj. blogowej :)

    nie mogę się nagapić na LIU - takiej buzi
    wybaczyłabym wszystko - łącznie z mocno
    nieruchawym ciałkiem - ale artykulacja do
    LIU - to najlepsze, co mogło Ją spotkać!!!

    błagam o posty z LIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupilam tez Liu .i nawet mi to cialko nie przeszkadza bo mordke ma tak cudną ,że hej ,,,,ale ten smrod ...:-( Juz ja mylam i niby jest poprawa ,ale ..czekam az samo sie ulotni,,,:-D Pozdrawiam serdecznie -)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wietrzenie pozostaje, w końcu się wysmrodzi, nawet piłki dla psa tracą w końcu ten zapaszek. Emmo, masz jakiś lalkowy blog? Twój profil jest niedostępny.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.