niedziela, 6 października 2013

Cicer cum caule 2

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Ktoś z czytelników mnie pogania, że się ociągam i nie piszę. No nie piszę, bo życie trwa, a jak wiadomo z wiekiem czas się strasznie kurczy. Lato mi minęło nie wiadomo kiedy, nim mu się dobrze przyjrzałam przyszła jesień i trzeba grabić liście spomiędzy dąbrówki i bluszczy. Dni takie są krótkie, że poza czynnościami rutynowymi i obowiązkowymi niewiele czasu pozostaje na jakieś fanaberie. 

Awansowałam chyba na kogoś, kto już wszystko ma sądząc z prezentu Pana Męża na kolejną rocznicę ślubu. Takiego bukietu nie dostałam nigdy i od nikogo.



Wstawiłam go w ogrodowy dzbanek, bo żadne inne naczynie nie utrzyma go w pionie. Rozmaitość roślin składających się na bukiet przyprawia o zawrót głowy. Zaskoczyły mnie liście dębu farbowane sprayem na wiśniowo, jakieś jagody i mocny zapach eukaliptusa. Bukiet jest ogromny i pasował by do wnętrz zamkowych a nie do naszego salonu. Aby go nie uszkodzić Pan Mąż siada teraz w psim fotelu po drugiej stronie salonu. Jest na co popatrzeć.

Kretka pomyka po świecie w sweterku. Jej szary, wełniany aran zamiast się w praniu filcować robi się coraz większy i bardziej rozwlekły. Nic dziwnego, skoro użytkowniczka traktuje go w taki sposób:


Zatem u nasady golfa wszyłam od lewej strony szeroką gumę. Leży lepiej. Zazulka została wczoraj ponownie ostrzyżona. Ale ponieważ jest malutka, subtelna i nie lubi marznąć, dostała ode mnie kolejny sweterek. Wełniany naturalnie stuprocentowo.



Na pierwszym zdjęciu sweterek jest przymierzany na psa przed postrzyżynami, na drugim już po. Zazulka ma teraz goły, szczurzy ogon, ale my lubimy szczury. Pieseczek uczy się szybko i tym razem już z fryzjerką nie walczyła.
Znajoma z parku, posiadaczka dwóch posokowców widząc Kretkę w sweterku uprosiła mnie o wykonanie zimowej odzieży dla jej zmarzlaków. Twierdzi, że na długiego i chudego posokowca nic gotowego się nie kupi. Chyba posokowce dostaną uszyte derki, tylko najpierw muszę zdobyć ortalion, polar i ocieplinę, bo jak na razie mam tylko rzep w kolorze niebieskim. Jeszcze studio psiej mody na miarę założę!

Zmieniłam - trochę przypadkiem pracownię plastyczną i prowadzącą zajęcia. Miałam nadzieję chodzić dwa razy w tygodniu do obu pracowni ale niestety terminy sobie wzajemnie przeczą. I chyba dobrze na tej zmianie wyjdę. Pokażę za jakiś czas, co mi się udało wymalować, bo tym razem prace będzie każdy trzymał w domu. Nowa pracownia jest oblegana i każdy kąt przeznaczony jest na przechowywanie materiałów plastycznych, a nie stert koślawych rysunków uczestników.

Kto jest większy niż rozmiar 42 ten wie, jak trudno jest kupić sensowne zimowe okrycie. 
Pan Mąż nawet nie protestował, gdy zażądałam zimowej kurtki z Tchibo. Tchibo ma takie rozmiary i to rozsądnie wykonane. Za znacznie mniej niż w Peek&Cloppenburg, za to z takimi samymi udogodnieniami. Przy moich okrągłościach konieczny jest zamek błyskawiczny otwierający się od góry i od dołu. Dzięki niemu kucając (zazwyczaj po kupę albo po piłeczkę) nie wyrywam tego zamka ze szwu. Poza tym kurtki z Tchibo mają kaptur i przepastne kieszenie - moim zdaniem niezbędne, a w damskiej odzieży zwykle pomijane. Zwłaszcza sobie cenię kieszeń wewnętrzną zapinaną na zamek. Bo zwykle majątek na wynoś noszę po kieszeniach.
Francuskie szwy i guma w talii fajnie imitują posiadanie tejże. Jestem na zimę opatulona.

Dziś mieliśmy nockę z głowy. Około północy Kretka zaczęła kasłać. Kaszlała do rana. Ma niezłe rezonatory i każde jej kaszlnięcie było jak strzał z papierowej torebki. Cały dywan był rankiem opluty. Dziś rano (niedziela!) zadzwoniłam do jej lekarza i już o dziesiątej byłyśmy w gabinecie. Jest chora na antybiotyk i flegaminę! I mamy sobie spacery długie darować przez kilka dni.
Chyba wystąpię do NFZ o uznanie mnie za psa i pozwolenie na leczenie się u weterynarza bo u nich jakoś to sprawniej przebiega. Przedwczoraj okulistka zwierza przebadała, dała leki, zalecenia i znów na jakiś czas pies odzyska wzrok. Czas oczekiwania na wizytę wynosił 2 dni. Jakby co to kardiologa wezwą do gabinetu, ortopedę też mają znajomego. Nic tylko być psem u dobrych ludzi, jak się ma słabe zdrowie.

27 komentarzy:

  1. Podobne refleksje miała znajoma, która walczyła z rakiem tuż po pozbyciu się tego u swojego psa. Smutne to trochę właściwie.

    Bukiet przepiękny :).
    Nigdy nie pamiętam, czy już komentowałam kiedyś - bardzo przyjemnie się czyta tego bloga :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że smutne. Na szczęście ci weterynarze to ludzie i mnie w razie czego też receptę wypiszą na jakieś podstawowe leki i na 100% płatności.
      Chyba komentuje Pani pierwszy raz, witam uprzejmie czytelniczkę :-)

      Usuń
  2. Bukiet faktycznie imponujący :-D Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy. I wielu następnych. Może spróbujesz Kretce lekko sfilcować ten sweterek? Będzie cieplejszy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbuję go filcować przy każdym praniu. To znakomita, angielska wełna oporna na takie zabiegi. Stąd guma przy szyi.

      Usuń

    2. I pranie z dżinsami nie pomaga? Jaka to dokładnie wełna, dzieciakom swetry zrobię (jak będą grzeczni ;-) )

      Usuń
    3. A jakaś z lumpeksu, w maleńkich motkach z tysiącem oznaczeń, że na królewski dwór, że tysiącletnia tradycja. Nie pamiętam, banderolki poszły precz.

      Usuń
  3. Liczę, liczę, jakaś duża cyferka mi w parze z bukietem wychodzi... Po materiały warto się wybrać na Madalińskiego przy Puławskiej, tam jest taki wybór, że nawet garnitury będziesz mogła tym posokowcom uszyć! :-) ulach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 17 lat od ślubu, 18,5 razem mieszkamy. To niezłe osiągnięcie. Do okrągłej rocznicy jeszcze chwilki brak.
      Na Madalińskiego się wybiorę, powinni mieć ortalion, bo poler kupić to nie sztuka. Tylko w necie taniej.

      Usuń
  4. O szybko,coraz szybciej mijającym czasie coś niestety wiem.Dzieci,(dorosłe i prawie),obiadki,dwa koty,dwa psy,teraz już piec CO,istne życie wśród dzikusów.Nie wiem czy starczy sił i czasu na poskromienie demonów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nie trać nadziei. Można jak Merrycat wytruć wszystkich muchomorem i zamieszkać w zamku. :-)
      Sprowadzam z Amazona jej biografię, niestety w papierze, podróż książki droższa niż książka. Kompletnie przepadłam dla Pani Jackson (ciekawe, że wszyscy recenzenci, pisarze i wspominający ją piszą o niej pani Jackson, żadne tam tykani, żadne po imieniu.

      Usuń
  5. Gackowa... a którą kurtkę w Tchibo nabyłaś? Jeśli mogę?:)

    A z tym wystąpieniem do NFZ o uznanie za psa to chyba Cię splagiatuję.
    Jak bum cyk cyk.
    To bardzo dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciemno granatową z miśkiem przy kapturze. Pasuje do wściekle fuksjowej czapeczki z malabrigo lace!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W stacjonarnym czy w necie??? Bo w necie nie mogę namierzyć!

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ech skleroza:
      http://www.tchibo.pl/kurtka-p400038938.html

      Usuń
  8. Mam ci ja Tchibo w oryginale (!) około 800 metrów od chaty:)
    Mam sporo ich ciuchów sportowych i jeszcze na żadnym się nie nacięłam.
    No i ta przyjazna kobiecie rozmiarówka - i to ich 42, gdzie nasze już byłoby 46...:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Florystka lub florysta , który układał ten bukiet, miał sporo zmysłu artystycznego. Małżonek nie szczędził na zakupie , toteż powstała feria kolorów pięknych i różnorodnych kwiatów. Od wiosennych począwszy, na jesiennych kończąc. Bardzo piękny i oryginalny bukiet.
    Kretusi życzymy mnóstwo zdrowia i dłuuugich jeszcze lat życia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję rocznicy, choć nie okrągła i dużo dobrego Wam obojgu życzę. :) A bukiet- przepiękny! BBM

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepsze zyczenia z okazji pieknego jubileuszu skladam :)
    Bukiet zachwycajacy!
    Tak juz przy poprzednim wpisie myslalam, jestes wzieta zwierzatkowa krawcowa, masz ten niesamowity dryg do zaskakujacych rozwiazan.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluje pieknej rocznicy, bukiet piekny :)
    A co do krawiectwa zwierzatkowego, masz niesamowity dryg szczególnie do niecodziennych rozwiazan odziezowych problemów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za życzenia. Dokładamy oboje starań, żeby się nam dobrze żyło, a żadne z nas nie jest szczególnie łatwe w obejściu.
      Jutro idę mierzyć papierowy wykrój na posokowcu. Nie wiem, czy dobrze go narysowałam, a jak już szyć, to porządnie. Nie trzeba psuć ładnego, całego materiału. Psie stroje pooglądałam w necie i robię jak najmniej przeszkadzające zwierzakowi kubraki. I jak najłatwiejsze do założenia. Świnia była wyzwaniem. Pies to pestka, pies nie ma racic!

      Usuń
  13. Duzo szcescia na kolejne wspolne lata. Bukiet piekny, ja tez nie miala bym gdzie postawic tak duzego w moim salonie.
    Pomysl z salonem psiej mody jest calkiem fajny, szcegolnie jak juz ma sie troche przktyki w tym temacie tak jak Ty.
    Ja juz dawno stwierdzilam ze weterynarze lepiej traktuja swoich pacjentow. Chocia jeszcze nie wiem jak z tym jest tutaj w UK, bo jeszcze nie mialam okazji, chociaz powinnam. Niestety ja jestem ciezkim przypadkiem alergi na lekarzy, wyniesionej z kraju, przykre to ale prawdziwe.
    Moj kot Minio tez teraz chory i bylo dosc kiepsko, chyba mial ropien w uchu, niestety nie wszystko zrozumialam z tego co vet do mnie mowil. Dostaje antybiotyki i chodzi w kolnierzu, ktory bardzo mu dokucza. Ucho bylo czyszczone pod narkoza.
    To pozostaje tylko zyczyc powrotu do zdrowia naszym zwierzakom.

    OdpowiedzUsuń
  14. nie znam się na psich fatałaszkach, moje koty maja swoje futra ale wpadło mi przed chwila pod mysz coś takiego, może się przyda
    http://www.sew-it-love-it.com/dog-clothing-patterns.html
    najlepszego, my mamy ten sam numerek na liczniku ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. I ja się dołączę do chóru gratulacji. Życzenia spóźnione nieco, niemniej jednak szczere: wszystkiego, co dobre, miłe i piękne. Pozdrawiam, Tessa

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.