Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Same miłe rzeczy się dzieją. Pomijając różne fizyczne niedogodności.
Nagle książek do czytania urósł mi stosik. Zjadam średnio jedną dziennie i z niepokojem myślę o zaległościach dziewiarskich bo albo się czyta, albo się maluje, albo się robi na drutach. Można niby czytać i robić na drutach ściegiem pończoszniczym, ale tylko proste rzeczy. I to nie jest efektywne czytanie. Ani robienie na drutach. Ale pewnie jak zwykle będzie w końcu i przeczytane i udziergane.
Mężowski kardigan ma przody dociągnięte do połowy, jedna skarpetka dla kogoś jest gotowa, i to jest robota pilna. Pilna jest pewna czapka jeszcze nieruszona i drugie ciepłe skarpety.
Pan Mąż wśród wielu zalet ma dwie z punktu widzenia życia małżeńskiego nieocenione: nie wychowuje mnie i nie jest skąpy. Jeśli ma mi do przekazania coś w jego mniemaniu wychowawczego, to jedynie przy dobrym obiedzie niewykonanym przeze mnie i w znieczuleniu. Ostatnio w Bałkańskim Kociołku powiedział mi nieśmiało, ze to skandal, ze nic po niemiecku nie czytam. No nic jak nic, jakieś blogi czytuję, nawet czasem jakieś babskie artykuły, ale jemu chodzi o coś o wadze Spiegla. Zgodziłam się z nim i po powrocie do domu natychmiast kupił mi numer pisma na mój najstarszy z produkowanych tablet. I zonk, sam się przekonał, że to nie lenistwo, tylko technologiczna niemożliwość.
Poszłam odespać knajpiane znieczulenie (bardzo ze mnie małolitrażowa kobieta), a on posurfował do sklepu i nabył mi iPada Air2. Urządzonko przybyło bardzo szybko, pan kurier trafił do nas bez ociągania, wszystko się dało na nim zainstalować, i muzyka, i książki i zakładki. Teraz oboje możemy sobie śmigać po sieci przy porannej kawie. Spiegel już przeczytany. Niewykluczone że zyskawszy nieco wprawy da się z tego tabletu nawet bloga pisać. Wszyscy piszący wiedzą, że klawiatura ma tu pewne znaczenie a klawiatura tabletu to jednak nie jest klawiatura komputera. Jeżeli tak się stanie, to sprzęt stacjonarny będzie służył do obróbki zdjęć, drukowania i to by było na tyle.
Wychowawco, zadbaj, aby Twoje wskazówki były wykonalne!
Obsypujemy się ostatnio prezentami z premedytacją. W marcu puknie nam 20 lat życia razem. A dwadzieścia lat temu zaczęło do nas docierać, co się między nami dzieje. I ponieważ wciąż sprawia nam wielką radość danie sobie znienacka buzi na tylnym siedzeniu autobusu, wciąż bywa, że chodzimy za rączkę, to doprawdy jest co świętować.
Dobry monsz :)
OdpowiedzUsuńPodczytuję Twój-ci-onego na twarzoksiążce.
Nie podziwiam, bo sama takoż mam dobrego ; p
Ale dobry to skarb, azaliż nieprawdaż?
Pozdrowienia serdeczne ślę.
O tak, dobry to skarb :-) Pozdrawiam Was oboje :-)
Usuńweź, proszę, sklonuj Małżonka, gdyż potrzeba w narodzie wielka :-D
OdpowiedzUsuńGratuluję! Życzę kolejnych długich lat w pełni małżeńskiego szczęścia! BBM
OdpowiedzUsuńMąż-skarb :-) I oby tak dalej :-)
OdpowiedzUsuńMy też chadzamy za rączkę, od 33 lat ;-)
I tak ma być! Pozdrowienia dla drugiej Połowy!
OdpowiedzUsuń