środa, 19 listopada 2014

Am!

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Skutecznie odchudziłam Kretkę. Od w maju ważyła 13,9 kg, teraz 11. Psa jest o trzy kilo mniej. Dostaje dwa posiłki dziennie, czasem popłakuje z głodu, ale nie ma zmiłuj, musi być lekka i chuda, bo inaczej... wcale jej nie będzie. Na głodowe rozterki Kretki dobrze robią skórzane patyczki, które można sobie gryźć i mlamlać bez pozyskiwania dodatkowych kalorii. Muszka - mistrzyni samożywności - ma wciąż taką samą figurę, ale trzeba jej przyznać, że więcej na niej mięśni niż sadła. I jedzenie zbyt tłuste jej nie służy. Obie są w doskonałej kondycji. Kretka ma sporo luźnej skóry, ogon się zrobił cieniutki, rajstopki i sukienka są teraz luźniutkie. Za to łapy nie bolą.
I teraz widzę, jak wiele psów ma nadwagę.  Niektóre osobniki są tak otyłe że aż żal patrzeć. Niedawno widziałam terierkę irlandzką, której przekrój w talii był wielkości drzwiczek od nowoczesnej pralki, co najmniej 1,20 m. w obwodzie. Nieszczęsne stworzenie ledwie się ruszało. Jamniczka spotykana na spacerach musiała przejść z powodu otyłości całkowitą mastektomię, bo ciągnęła cyckami po chodniku i w zimie sobie te cycki odmroziła. Jej pan nie widzi w tym nic niestosownego, że jego pies jest szerszy niż dłuższy.  Labradorka koleżanki ledwo się rusza i ponoć nie można jej odchudzić "bo jest sterylizowana".


(Dziś spotkałam irlandkę ponownie i już jest trochę mniejsza, psy chudną szybko jak dać im szansę na schudnięcie.)



Psa można odchudzić i recepta na to jest najprostsza na świecie, ale mało który właściciel nie dokarmia stworzenia. A to skórka od chleba, a to kubeczek po śmietanie, papierek od masła, plasterek wędliny, nie mówiąc od okrawkach z mięsa. A jeszcze ciasteczko psie w nagrodę, kawałek serka do przywołania i obiadowe resztki.
Dlaczego tak kochamy karmić zwierzaki? A dlatego, że one chcą jeść. Przez całe lata jedynie pies bez dyskusji jadł z apetytem to, co mu dawałam. Reszta rodziny, okropne niejadki, frustrowały mnie tak, że czasem ze złości mało nie pękłam. Kręcąca nosem matka, babcia nielubiąca jeść z natury, dziecko na granicy anoreksji, Pan Mąż przywiązany do jadania w lokalu - oni wszyscy dali mi zdrowo popalić. A pies jadł chętnie i zawsze mu było za mało. Utylizował to, czym rodzina wzgardziła i jeszcze garnek wylizał do czysta.
Opamiętałam się. Dziecko od lat już mi nie robi numerów przy stole, Pan Mąż jest na takiej samej diecie jak ja i się okazało, że jak nie jada się bułek drożdżowych na mieście, bezy migdałowej do każdej kawy w kawiarni i cukierków na kilogramy to domowa kuchnia jest ok. I glukometr na nią nie narzeka. Sałata już nie jest be a w umiarkowanych ilościach nawet coś słodkiego można zjeść od czasu do czasu.
I kiedy myślałam, że w tej sprawie jest pozamiatane okazało się, że jest ktoś, kto lubi moją kuchnię. Towarzysz Misi zjada grzecznie co dostanie na talerz i wszystko mu smakuje. Misia mówi, że ona nawet na te obiady się cieszy. Coś mi się wydaje że awansuję na teściową, która wydaje łikendowe obiadki. Mogę wydawać, póki ktoś nie zażąda ode mnie kompotu z jabłek z goździkami i biszkoptowego ciasta na deser. I rosołu na kościach wołowych, bo tego zapachu nie znoszę.
A pies ma pozostać chudy, skoro go tak bardzo kocham.

11 komentarzy:

  1. O,właśnie.Tak piszącą Panią lubię.Teresa.

    OdpowiedzUsuń
  2. To nigdy nie był blog polityczny. Ale czasem coś z tej polityki niestety dostrzegam. Zawsze jestem tym zaskoczona i to co widzę się ludziom nie podoba, no i co mam zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisac, dalej pisac, tak jak Ci serce i rozum dyktuje, bo tylko szczere dzielenie sie swoimi przemysleniami ma sens. Bardzo zawsze czekam na Twoje wpisy i wszystkie mnie interesuja, dlatego dziekuje i prosze o jeszcze. Tez Teresa ale inna...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze ponad ten psi placz urosnac chyba musze.... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chudy gryzak czyni cuda. Ale swoją drogą pies ma w środku kalendarz i wie, że idzie zima i trzeba sadło gromadzić na boczkach. Wiosną łatwiej się chudnie. Ale jak ma być zdrowa to musi mieć figurę. Takim jak ona łatwo wysiadają kręgosłupy, a to fatalna sprawa.

      Usuń
  5. Wchodzenie na bloga traktuję jak wizytę w czyimś domu, więc nie wszystko musi mi się podobać. Nie uczę gospodarza jak ma meble ustawiać. Najwyżej nie będę odwiedzać. To taka krótka polemika z Teresą.
    Przeczytałam o odchudzonej Kretce, a i Pańcia też zmniejszyła gabaryty ostatnio. Może jakaś notka o diecie? Ja pracuję teraz w Dojczlandii i raczej taka okrąglutka się zrobiłam. Błagam tylko żebyś nie napisała, że to dieta MŻ. Pozdrawiam z mojego wygnania Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zrobiłam się mniejsza. Fitness mnie nieco utwardził, mogę wciągnąć brzuch. A dieta z niskim indeksem nie jest zła, samo się jakoś mniej je. Bez napięcia. Za to wszyscy w domu. Cuda działa zniknięcie cukierków i czekolad z pola widzenia i codzienna cicha rozmowa z glukometrem.

      Usuń
  6. Tak, pies szczupły - to pies z większymi szansami na zdrowie. Moja bouvierka też lubi jeść, ale ja jestem nieugięta. I cały czas 30 kg, a przecież zaraz 8 lat skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bouvierka koleżanki przybrała do 40. A koleżanka - zootechnik i kynolog z zamiłowania - gadała coś o tkance limfatycznej aż ją czwarty lekarz opieprzył, że pies za gruby. Am! rządzi.

      Usuń
  7. A co ja mam biedna zrobić, jak kocham słodycze do szaleństwa??! ;( BBM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glukometru używać. Dają w aptece za darmo.

      Usuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.