Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Żadne hasło reklamowe nie może być głupsze, niż tytuł tego posta. Bo co w drutach dziewiarskich można jeszcze zmienić? Zwłaszcza w takich zwykłych, prostych, zaostrzonych na obu końcach? No jak się okazało można.
Popatrzcie uważnie na końcówki tych drutów.
Z jednej strony każdy drut ma końcówkę tępą i krótką, z drugiej długą i zaostrzoną. Niesłychanie to wygodne - można wyrobić tym każdy ażur, każde zbieranie nawet wielu oczek, a palec, którym popycha się drut pozostaje nieuszkodzony i niepokłuty. Pewnie druty mniejszych rozmiarów też mają ten bajer. Kupiłam tylko te, bo zbiory jak chodzi o druty mam wielopokoleniowe i tylko grubszych nie miałam niestety. Widząc zatem te ładne czwórki nabyłam bez wahania. Poza tymi zróżnicowanymi końcówkami druty są standardowe: lekkie, aluminiowe, nie wyślizgują się ze skarpetki same z siebie. Każdy z nich jest innego koloru, więc wiadomo gdzie się jest z robotą.
I miła wiadomość dla Warszawianek, są dostępne stacjonarnie przy ul. Zgoda 5, w sklepie Magicloop.
Idę kończyć tę skarpetkę.
Widziałam już te druty na stronie innego sklepu. Jeśli są aż tak wygodnie jak piszesz, to może się skuszę, bo też mi brakuje większych rozmiarów. tych najmniejszych i tak nie mają ;-)
OdpowiedzUsuńU mnie też symultanicznie skarpety, niestety tylko na KP i na starutkich plastikowych, które okazały się genialne do akuratnej wełenki.
OdpowiedzUsuńNo bo nie ma się co oszukiwać, skarpetki wychodzą na nich identyczne. Starych drutów też mam dużo i dopóki nie są porysowane, uszkodzone, połamane i chropowate będą u mnie mieszkać i będę ich używać. O bajerze poinformowałam dla porządku.
UsuńFajne to hasełko:) i pracowite z ciebie dziewczę...
OdpowiedzUsuńale samiutki = piszemy i krótkie!Babcia!
To jest cytat. Zachowana jest pisownia oryginalna. Po roku nauczania egipskich studentów angielskiego Robert Graves znalazł właśnie takie zdanie w wypracowaniu egzaminacyjnym. Diabli wiedzą co napisał ten student po angielsku, tłumacz oddał to właśnie tak. Mój zachwyt i zrozumienie tej sytuacji nie mają końca.😈
UsuńCiekawostka z tymi drutami, faktycznie, do niektórych dzierganiwych wygibasów beda swietne. Ja preferuje koncówki "tepe", jako, ze najchetniej dziergam prosto i nieskomplikowanie, a czesto i dziure w palcu wykluje.
OdpowiedzUsuńOdkąd nauczyłam sie magicloopa, druty skarpetkowe zalegają na dnie robótkowej szuflady i nie sądzę, bym w najbliższym czasie je wyciągnęła.... a skarpetki dziergam namiętnie. Niemniej jednak fajnie to, że w naszym hobby cos sie dzieje :-) Nie tylko dzianina :-) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńCiągle mnie kuszą, bo przydałyby mi się do icordowych sznurków i hexagonów. :)
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko, że są aluminiowe. Nie znoszę tego w dotyku, brrr...
Do sznurków potrzebne są tylko dwa, w lumpeksie widziałam tego cały koszyk, porządnych, powlekanych teflonem. Można sobie wybrać za parę groszy ile dusza zapragnie.
UsuńHA, chyba dla porządku wezmę się i ja
OdpowiedzUsuńza naukę pieczołowitego wyrabiania na
okrąglinka... taka sztuczka przydałaby
mi się przecież do ciuszków dla mych
niuń...
Zdecydowanie by się przydała. Widziałam udziergi i wołają o robotę w kółko.
Usuń