Do wyjść mniej bulreskowych niż impreza sylwestrowa sprawiłam sobie stateczny, czarny gorset underbust, czyli nie zakrywający biustu. Nosi się do niego zwykły stanik, a granica gorsetu jest pod ubraniem mniej widoczna. No i co najważniejsze, daje się go nosić pod wierzchnim ubraniem (choć moda zaleca noszenie na wierzchu, ale jak mawiała teściowa nr 1, nie wiem, nie wiem...)
Sukienki, których od dawna unikałam nagle znów pasują i wyglądają bajecznie! Podobnie jak spodnie, bluzki, T-shirty a nawet futro. Bo noszony przed sobą brzuch niestety kasuje wszelkie uroki sylwetki. Nawet ładnych nóg znad brzucha nie widać. Ani uśmiechu.
A lekkie przewężenie w talii ze wszystkich stron niezależnie od rozmiaru kobiety natychmiast dodaje powabu i wdzięku. Nie wspominając o biuście, który w czymś takim wraca do wyjściowej pozycji. A jak się siądzie na krześle, to dopiero jest na co patrzeć. Publiczności nienawykłej do takich widoków trochę opadają szczęki.
I żeby nie było, wcale nie trzeba się w tym sznurować aż oczy na wierzch wychodzą - wprost przeciwnie: tylko tyle, by w talii utworzyło się lekkie, naturalne przewężenie. I starczy.
Gorset jest wymagającym strojem, przynajmniej jeśli chodzi o bieliznę. Już wspominałam, że nie da się spod niego nic wyciągnąć po zesznurowaniu. Nie wolno go również prać, ma w środku stalowe, rdzewne fiszbiny. Na przełomie XIX i XX wieku gorsety powszechnie noszono, więc sięgnęłam do fachowej literatury opisującej co i jak się z tym nosiło.
Pod gorset obowiązkowo trzeba nałożyć koszulkę, niech ona wchłania pot i brud. Zamiast szyć batystowe koszuliny można w tym celu obciąć ramiączka od trykotowej koszulki. Ważne, żeby między gorsetem a ciałem była warstwa dzianiny lub tkaniny. Majtki w dawnych czasach miały niezeszyte razem nogawki, zatem nie trzeba było ich zdejmować w toalecie. Już wiem dlaczego! Zwłaszcza, że wtedy na tych majtkach jeszcze tiurniura była przyczepiona. Z takiego pancerza nie sposób się było w wygódce uwolnić.
Na gorset dawniej nakładano tzw stanik, czyli bluzeczkę bez rękawów separującą gorset od bluzki lub sukni. Taki stanik krył brzeg gorsetu przed wzrokiem innych ludzi, ukrywał jego wiązania i powodował, że nawet pod cienką bluzką nie było gorsetu widać.
Trochę się martwiłam, czy kokardka z gorseciarskiego sznura nie będzie widoczna pod tą dżersejową sukienką, ale niepotrzebnie. Majtki obciskające, same w sobie bezużyteczne, akurat schować kokardkę potrafią znakomicie.
Nie mówię, ze codziennie, ale na wyjścia bardziej oficjalne będę tego używać - strasznie mi się to podoba. A konkretnie podoba mi się efekt nałożonego gorsetu.
Już rozumiem, czemu niektóre czynności, takie jak bieganie i włażenie na drzewa były dla dziewcząt nieosiągalne. To znaczy były osiągalne, ale tylko do czasu nałożenia gorsetu. W tym się po prostu nie da ani biegać, ani wdrapywać na cokolwiek, ani zgarbić, ani skręcić w obertelek na fotelu. Ani schylić za mocno, ani nawet nie przychodzi łatwo nałożenie na siebie rajstop. Zaczynając zakładać gorset rajstopy dobrze mieć strategicznie naciągnięte do kolan na obu nogach. Buty dobrze mieć wsuwane, a kozaki ktoś powinien pomóc nałożyć. Wiem zatem również, po co była potrzebna panna służąca do ubierania się!

wniosek nasuwa się jeden: wyglądasz olśniewająco:)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWyglądasz olśniewająco.
Usuńheh, próbowałam raz i odpuściłam, udusiłam się prawie ;-) ucisku na przeponę nie zniesę!
OdpowiedzUsuńwyglądasz szałowo!
Przepiękna ta sukienka-tunika! Wyglądasz w niej super! Moja Mama zawsze mówi, że damy nie biegają :) Już wiem dlaczego...
OdpowiedzUsuńPOzdrowienia
Powtórze sie chetnie, wygladasz wspaniale!
OdpowiedzUsuńŚwietnie wyglądasz! Na okazje kiedy bardziej zależy na wyglądzie - bardzo dobre rozwiązanie. No i to, że jak pisałaś, zjeść się za dużo na przyjęciu w gorsecie nie da, to też plus.
OdpowiedzUsuńJak można takie nogi ukrywać w spodniach, nie rozumiem. A wogóle, to zaczynam podejrzewać, czyś Ty nie Pani Twardowska i cyrografu jakiegoś nie podpisywałaś ??? piękniejesz i młodniejesz w oczach.
OdpowiedzUsuńCudownie! Raz mi się udało...byłam najładniejsza z całej wsi...tylko panna służąc ami się znarowiła;)
OdpowiedzUsuńZapragnęłam gorsetu! Zaczynam poszukiwania :-)
OdpowiedzUsuńAleż pięknie wyglądasz!!! Czy Ty przypadkiem nie namalowałaś sobie pewnego tajnego autoportretu??? jak z pewnej powieści??? Wprawdzie tam bohater Dorian miał na imię, ale może to i na kobiety działa???
OdpowiedzUsuńSukienka też niezwykła.
Nic sobie nie namalowałam. Wyciągnęłam z szafy buty, sukienkę, rajstopy i ... gorset.
UsuńWielkie dzięki za przepis na warkocz!
OdpowiedzUsuńZnalazłaś sposób na tylny podkrój szyi w swetrze robionym contignouosem?? Bardzo mi tego podkroju brakuje...
Nie znalazłam! Jeszcze nic tym sposobem nie zrobiłam, ale będę myślała. Trzeba chyba zacząć osobno robić ramiona, lewe i prawe, a potem nabrać na druty, dobrać oczka na tył i powinno być OK.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWyglądasz przepięknie. Tez chcę taką kieckę:)
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę. Osobno zacząć, potem połączyć i dalej lecieć w jednym kawałku.
OdpowiedzUsuńA jakby nabrać od początku całość i ramiona robić rzędami skróconymi - z każdej strony osobno, a dopiero po kilku centymetrach takiej działalności dołączyć oczka tyłu? Nie obniży się wtedy tył?
OdpowiedzUsuńWitam ;)
OdpowiedzUsuńChciałabym spytać o Pani doświadczenie z gorsetem. Czy widać go bardzo gdy założy się elegancką koszulę i garsonkę (praca w biurze)? Jak bardzo widoczne są sznurowania?
Do eleganckiej koszuli to chyba musi pasować kolorem. Wiązania dobrze kryje obciskająca bielizna. Ale czy w tym da się odrobić dzień w biurze i nie paść to nie wiem, chyba wprawa będzie potrzebna. Nie dowie się tego pani, jeśli nie spróbuje.
Usuń