wtorek, 29 stycznia 2013

Myślenie przy rysowaniu

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Wyjęłam papier, kredki, zapaliłam szaleńczą lampę i narysowałam jeden z charakterystycznych bukiecików mojej mamy. Na jej działce było ponad 120 krzaków róż. Często dostawałam zatem bukiety, w których nie powtarzał się ani jeden kwiatek. Miały swój urok te bukieciki i nigdy, u nikogo nie widziałam nic podobnego. Dobrze, że fotografowałam te bukiety, bo już ani jeden więcej nie powstanie.




Nie upieram się, że jest to jakiś dobry szczególnie obrazek, bo nie jest. Kompozycja kuleje, kolory tez mogły by być lepsze. Ale jest jak jest, jutro też jest dzień, a humor zaraz lepszy się zrobił. I zrobiłam przy okazji kilka pożytecznych odkryć technicznych, które są już całkiem moje i szybko o nich nie zapomnę.
Na drutach przerabiam dropsową Limę w dropsowy wzór Celtica. Robi się to powoli, w jednym kawałku póki co i jest przy takim dzierganiu sporo czasu na myślenie.




Dość długo nie miałam wiele do czynienia z dziećmi. Niby jestem dyplomowaną nauczycielką (pedagogą???), ale w szkole nie bywam już 13 lat, własne dziecko jest wprawdzie dalej moje, ale już nie dziecko z niej. Zatem sprawy z dziećmi związane widzę z dużej czasowej perspektywy.

Nauczyciele, zwłaszcza długo pracujący w zawodzie zawsze narzekali, ze kolejne roczniki dzieci są coraz głupsze, albo coraz gorzej wychowane. Wydawało mi się to zawodowym zboczeniem. Aż trafiłam na niedający się przeoczyć dowód na to, że mieli rację.
Ot weźmy sprawę pieluch, nocników i naukę czystości.
W pradawnych, tetrowych czasach, gdy pieluchy trzeba było codziennie prać, a zamiast automatycznej pralki do dyspozycji rodzice mieli Franię lub własne ręce i tarę dzieci były dużo zdolniejsze i szybciej uczyły się korzystać z nocnika.
Możliwe, że to nie dzieci były zdolniejsze, tylko matki miały większą siłę przekonywania. Umęczone wiecznym smrodem moczących się w kuble, czekających na pranie pieluch, wieczną wilgocią od nieustannie schnących na sznurku w łazience a czasem i w salonie tetrowych płacht, koniecznością codziennego kombinowania (starczy pieluch, czy nie starczy?) i codziennego prania potrafiły przekazać potomstwu do czego służy nocnik. Dzieciaki też nie czuły się komfortowo z mokrym i śmierdzącym okładem na pupie. Zatem było normą, że w okolicy drugiego roku życia mali obywatele wiedzieli co to jest nocnik i do czego służy. Zdolniejsi w okolicach pierwszych urodzin byli wolni od pieluchy.  W tych zamierzchłych czasach zasrana i zasikana bielizna nie była przez opiekunów traktowana z czułością, lecz z irytacją. Do przedszkola nie przyjmowano dzieci, które się moczyły. Matka takiego dziecka nie mogła wrócić do pracy.  Dla wszystkich matek było zatem jasne, że trening czystości ma być przede wszystkim skuteczny, a niekoniecznie miły dla dzieciaka. Ten trening nie służył dobrej zabawie dziecka, ale suchym majtkom.

Pampersy uwolniły wszystkich od wspomnianych niedogodności, od smrodu, codziennego prania, suszenia mokrych pieluch na kaloryferach, piekących okładów z moczu na pośladkach. Dzieci srają pod siebie i sikają wcale o tym nie wiedząc coraz dłużej. Rodzice widać liczą w tym względzie na cud samokształcenia. Bo skoro ich potomek sam nauczył się siadać, raczkować, chodzić i mówić, to pewnie przyjdzie czas na to, że sam sobie zdejmie pieluchę i pobiegnie na sedes. A tu figa z makiem, nic podobnego samo nie następuje. 
W pierwszym oddziale przedszkolnym niemal wszyscy występują w pampersie. Ponieważ mamy monitorują swoje pociechy przez telefony i mikrofony, wychodzi na jaw, że opiekunki nazywając jednego z drugim "obsrańcem" nazywają sprawę po imieniu. Takie opiekunki opisywane są w prasie jako dręczycielki małych dzieci nie respektujące ich godności, a sedno sprawy otacza wyniosłe milczenie. (O godnosci opiekunek zmagających się z zasranymi i zasikanymi majtkami jakoś się nie wspomina).
Można pomyśleć, że zmoczony trzylatek to nie tragedia, ale już dzieciak regularnie sikający w majtki w szkole, dziesięciolatek, który nie zauważa, że mu się chce kupę to inna bajka. A jak wspomniałam, dziecko samo się tego nie nauczy.
Przewiduję, że wielki majątek zrobi ten, kto wymyśli gadget przyklejany do dziecka i obwieszczający wyciem syreny i migającą lampką, że dzieciakowi chce się to lub owo.  Można także robić pampersy dla coraz większych.
Moja wyobraźnia podsuwa mi podział społeczeństwa na elitę, która wie co, się robi na sedesie i w związku z tym może nosić wąsko krojone spodnie i na resztę, dożywotnio chodzących z pieluchą i w obszernych dresach. No bo w końcu ludzie równi są jedynie wobec prawa, czyż nie?

A może by w związku z rosnącymi kosztami utylizacji śmieci obciążyć rodziców, którzy nie nauczyli dzieci na czas korzystania z nocnika drakońskim podatkiem od utylizacji pieluch? To w końcu śmiecie najpaskudniejszego rodzaju.

46 komentarzy:

  1. A limę kocham!
    A Nepala chyba jeszcze bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się nie wychylam. Myślę tak samo, ale nie śmiem głośno mówić.
    Raz się wychyliłam z chustowaniem i dostałam po nosie. Zapytałam niebacznie, czy ktoś myśli może o matce, która dźwiga - nierzadko całymi dniami - dość ciężkie dziecko w chuście. Co na to jej kręgosłup? I po co wynaleziono wózki - wypasione nierzadko...
    Dostałam po nosie, że jestem wyrodna. Nie lubię dzieci chyba i mam za złe wszystko. A ja tylko pomyślałam także o matkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla Ciebie taka historyjka: europejski etnograf spytał matkę-Afrykankę, mającą malutkie dziecko w chuście na plecach, jak to się dzieje, że ono jej nie obsikuje i skąd ona wie, kiedy mu się chce. Afrykanka spytała: A ty wiesz, kiedy ci się chce?
      Chusta rzecz niegłupia, a dzieciom bardziej potrzebny jest dotyk niż wypasiony wózek.
      Ale afrykańskie niemowlaki są mniejsze. No i w tym wszystkim potrzeba złotego środka. Kiedy chusta to chusta, a jak już niepotrzebna, to piechotą.
      Manie dzieci to ciężka praca fizyczna.

      Usuń
  3. o tak, masz całkowita racje :) ale wiele się nie wypowiadam wiele bo jestem nauczycielem (a oni prawa głosu nie maja w tejże kwesti) i do tego pracującycm nauczycielem na etacie (dzięki Bogu - jeszcze pracujacym). Być moze dojdzie do tego, że będe w ramach swoich obowiazków zmienac pampersy gimnazjalistom :) tak jak to robią panie w przedszkolu i szkole (!). Ale popatrz na inny aspekt .... molestowanie, dotkniesz dziecko juz awantura bo molestowaniem straszą. A tu prosze, nauczycielka 6 razy dziennie zmieni pampersa maluchowi i mamusia nic a nic :) nie ma molestowania co najwyżej awantura, że za rzadko zmienia. Jak moje dziecko dwuletnie wysyłałam do przedszkola i czasami w czasie lezakowania zdazył się wypadek, to uwazałam za słuszne zrewanżowac się opiekunce za umycie czy wytarcie tyłka. wszak to nie było jej obowiazkiem:) Dziś każda mama obowiazków dokłada i jeszcze opowiada jak to oni (nauczyciele) mają dobrze, bo nic nie robią.

    OdpowiedzUsuń
  4. W maluchach w przedszkolu córki (no ale to było 7-8 lat temu) było zaznaczane, ze dziecko z pampersem nie powinno do przedszkola chadzac i powinno wiedziec co sie w lazience robi (co innego gdy sie dziecku zdarzy awaria, co u trzylatkow moze nastapic...) I żadne dziecko z pieluchą nie ganialo.

    A swoją droga to bardzo ciekawe, że podobno mozna tak sie nauczyc wyczuwac kiedy niemowlakowi sie coś chce, ze w ogóle praktycznie kwestia pieluchowa nie stanowi problemu. Ale to chyba w cieplejszym klimacie, bo nie widzę jakoś tego wyczuwania gdy dziecko naubierane całe w betach jest... :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja - bardzo specyficzna - mama cholernie się brzydziła odchodów i ręcznego prania pieluch. Za to była doskonała obserwatorką, cierpliwą, dociekliwą i upartą. Wykombinowała, że mając trzy miesiące (!) nim się posiusiałam w pieluchę, kopałam mocno nogami. Mama budziła się od odgłosu wierzgania nogami, wynosiła mnie prawie śpiącą na sedes i... przesypiałam noc sucho i nie wybudzając się od mokrej pieluchy.
      Tak samo obserwowała mnie w dzień i po prostu wiedziała kiedy wysadzać. I mając rok uczyłam się chodzić bez pieluchy i meldowałam potrzeby. Bo jej się chciało.

      Usuń
    2. Z tą specyfiką to różnie jest: dla mnie wciąż odrażające jest karmienie piersią ;)

      Usuń
    3. Dla mnie tez było i nie kontynuowałam. Niektóre matki nie są dojne.

      Usuń
  5. a to ja podłubie kijem w mrowisku, mam dziecięcie półtoraroczne z hakiem, pampersy nosi jak większość jej rówieśników, na nocnik jest wysadzana, przy czym widzę, że nie ogarnia o co mi chodzi, ale chętnie siada i czyta tam sobie coś, albo smaruje kredkami i git, widzę po niej, że jeszcze nie wie kiedy jej się chce coś zmajstrować, nie sygnalizuje, nie przerywa zabawy, nie próbuje się schować, nawet się nie zatrzyma, jeszcze nie wie (podobno ma to przed sobą). Nie popędzam, każdy jest inny. Nie wiem jak u was, ale u nas zaprowadzenie trzylatka z pieluchą do przedszkola to wstyd, dla rodzica gównie, bo mu się nie chciało dziecka nauczyć, wszystkie znane mamy starają się dziecko zachęcać (szczerze mówiąc delikatnie szokuje mnie zawoalowana sugestia o przymuszaniu dziecka do treningu czystości) znam takie co spiewają 50 razy piosenkę o słoniach, dziecko jest nagradzane, a jak się uda to oklaskom i zachwytom nie ma końca, nie wiem jak było kiedyś, widzę, że niektórzy rodzice mocno sobie nie radzą, żadna ze znanych mi matek nie wierzy, że coś się stanie samo, ale metody jak widać się zmieniły, dzięki pampersom, pozwalamy dzieciom dojrzeć do kolejnych umiejętności i jak są gotowe nawet do tego, żeby wiedzieć że chce im sie siku staramy się, żeby wiedziały co z tym fantem zrobić, a patologie jak sikający pod siebie siedmiolatek (o ile to nie problem zdrowotny) to niezbyt reprezentacyjny przykład. Ps chusty są coraz popularniejsze, kiedy Julka byla maluchna nosiłam ją często, bo ona była z tych co bardzo potrzebowali mamusi :D .. teraz bym mnie chyba pogryzł gdybym próbowala ją zachustować, to jest obecnie panienka ja sama .. i koniecznie tam gdzie nie wolno :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że jakbyś miała dziennie górę tetrowych pieluch do wyprania, wysuszenia i poskładania ( a przy wrażliwym dziecku do wielokrotnego płukania i prasowania), to byś wiedziała co zrobić i nie była zszokowana. kto ma dobre serce, ten ma twardą wiadomo co....
      Zwłaszcza bez pralki automatycznej sobie to wyobraź.
      Żadne dziecko się tego nie nauczy, gdy nie jest gotowe. Ani dawniej się to nie udawało, ani teraz się nie uda. Kluczem do sukcesu jest sadzanie na nocnik, kiedy dziecku się chce. Potrzeba do tego wrażliwości matki , daru obserwacji, nie przeszkadza wiedza o fizjologii (zawsze po wstaniu, 20 minut po posiłku, jak zaczyna stękać) i absolutne przekonanie o konieczności.
      Jak nocnik stoi w kacie, a rodzice czekają, że dzieciak sam go wyciągnie i użyje, to nigdy tak się nie stanie.
      Żeby zdefiniować stan "chce mi się" dziecko musi go poczuć. Wiecznie nosząc pampersa nigdy się tego nie nauczy, bo mu się nigdy nie chce. To taka neurologiczna drobnostka.
      Mokry i zimny tyłek są także dobrymi nauczycielami.

      Usuń
    2. Po wstaniu i przed położeniem spać, przed i po wyjściu, przed i po jedzeniu ... wiadomo to podstawy, ale mało komu chce się jak w zegarku,a świadomość "parcia" dzieci uzyskują w okolicy 2 roku życia:D a jak dziecko niegotowe, to zimny i mokry tyłek może wygenerować tylko i wyłącznie zapalenie pęcherza.

      Usuń
  6. Musimy rozgraniczyć czy mówimy to o skrajnych przypadkach (siedmiolatek robiący pod siebie) czy o naturalnym rozwoju dziecka. Zgadza się że pampersy przesunęły w górę wiek dziecka odpieluszkowywanego. Niemniej jak to rozwiązać w życiu codziennym? Zastanówmy się najpierw kto musi pracować nad dzieckiem. Rodzice czy opiekunka/niania/babcia? Wg mnie to rola Rodziców. Ile czasu to trwa? Tydzień? Czy raczej miesiąc-dwa? No i w jakim wieku dziecko powinno wiedzieć co się robi z nocnikiem żeby było idealne? Rok? Półtora? Dwa lata?
    No i teraz znając odpowiedzi na te wszystkie pytania wracamy do punktu wyjścia: jak dokonać odpieluszkowania w rozsądnym wieku kiedy matka w 7 miesiącu życia dziecka wraca do pracy, ojciec pracuje, Opiekunka ma odpieluszkowanie w doopie, w żłobku wszystkie dzieci walą w pieluchę i opiekunki też nie będą się zajmować pracą u podstaw.
    Rozumiem że stwierdzenie faktów jest potrzebne, ale teraz trzeba by zaproponować konkretne rozwiązanie.
    Wszystko przede mną. Jasiek ma dopiero 3 miesiące. W wakacje będzie miał 7-9 miesięcy - będziemy zapoznawać go z nocnikiem ale nie ma gwarancji że cokolwiek to pomoże. Wątpię aby w wieku 12 miesięcy pozbył się pieluchy. Następna szansa dopiero jak będzie rok starszy, znowu letnią porą. I tak doszłam do wieku 2 lat - najwcześniej kiedy pozbędzie się pieluchy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwiązanie jest takie, że komuś zależy. I spychotechniki nie stosuje.
      Dawniej się udawało, bo musiało. Teraz nie musi, to się nie udaje, a góra zasranych pieluch rośnie.

      Usuń
    2. Właśnie w tym rzecz: nie stosuję spychotechniki. A z pracy nie zrezygnuję żeby dzieciaka idealnie odpieluchować.

      Usuń
    3. Ależ nasze mamy i my odpieluchowywałyśmy dzieci, żeby móc iść do pracy! bez tego żadna niania, żadne przedszkole się dzieckiem nie zajęły i koniec. A w żłobku wiedzieli jak to robić.

      Usuń
    4. No to teraz dziecko powinno w wieku 5 miesięcy być odpieluszkowane bo po 6 miesiącach kobieta wraca do pracy. Jak oceniasz realność takiego podejścia?

      Usuń
    5. Dodam jeszcze, że odpieluchowanie to zaledwie jedna z nieskończonej liczby rzeczy, które dziecko trzeba nauczyć i samo się nie zrobi. Niektóre z tych rzeczy są naprawdę nieprzyjemne do wyuczenia.
      Matki zawsze pracowały i zawsze były w niedoczasie, w gruncie rzeczy ludzie nigdy nie mieli tak dużo czasu do swobodnej dyspozycji jak dziś. A wychowanie dziecka jest nierozerwalnie związane z jego posiadaniem, niestety.

      Usuń
    6. BTW: jak już przy górze pieluch jesteśmy to nasza geriatryczna część społeczeństwa również produkuje górę pieluch i nie mam pewności czy nie dorównuje to już górze pieluch dziecięcych. Ponoć mamy niż demograficzny a starszych ludzi przybywa.... Im nie wytłumaczymy do czego służy sedes.

      Dziecko to też głównie obowiązek. Niestety.

      Usuń
    7. Aniu, nie kombinuj, moja mama poszła do pracy jak miałam 5 miesięcy. Ja poszłam do żłobka. I się udało. Trzeba to po prostu robić.
      Jeśli dziecko okazuje potrzebę około roku, to zacząć, jeśli nie, to trochę później, ale próbować i się nie zrażać. Około drugiego roku życia dzieci są gotowe, bo mają już w pełni zmielinizowany układ nerwowy. Bez tego nie ma neurologicznej gotowości do treningu czystości, choć niektóre dzieci są gotowe wcześniej. (widać się wcześniej mielinizują)
      Okazywać dezaprobatę przy wpadkach. Być przekonywującą, nie odpuszczać.
      Bycie rodzicem oznacza skuteczne ogarnianie takich rzeczy, niestety.

      Usuń
    8. Zawsze można używać wielorazówek :D Mi się wydaje, że wciąż musi się udać, zmiana pieluch u ruchliwego półtoraroczniaka ... mało śmieszne, u dwulatka prawie awykonalne .. dwoje pieluchowców w domu ... i pojawiają się myśli o wyściu i niewracaniu :P ja się póki co cieszę, że młoda lubi siadać, dam jej kredki zeszyt i czasem uda się coś złapać

      Usuń
    9. Agato oczywiście że się udało. Prędzej czy później każde dziecko się odpieluchowywuje. Jedno ma 1,5 roku inne dwa lata. I widzę że tu mamy zgodność (ufff).
      Tylko dalej nie rozumiem w czym jest problem opisany w poście? W tym że dzisiaj używa się pieluch jednorazowych (patrz --> zachowanie nieekologiczne) czy w tym że dzieci w przedszkolu noszą pieluchę (patrz --> brak zaangażowania rodziców żeby oduczyć pieluchy)?

      Jeju, dyskusja o pieluchach. W erze 'przed Jaśkiem' w życiu nie zabrałabym w niej głosu...

      Usuń
    10. Brak zaangażowania, a właściwie czyste lenistwo, umożliwiony przez pampersy. Nawet jak matka widzi, ze dzieciak che, to nie zdejmie mu przecież czystego pampersa, bo tego się nie da powtórnie założyć. A pampersy swoje kosztują i marnowanie jest równie głupie, jak używanie bez końca. Coś co ułatwia życie powoduje jak zwykle inne problemy.
      gdyby około drugiego roku życia przymusowo przechodzić na tetrę, kłopot z mety by się rozwiązywał! Wszyscy zainteresowani dążyli by do tego w podskokach.

      Usuń
    11. ... pampka da się zapiąć kilkakrotnie .. spoko a skoro matki teraz takie (z powodu pampersów,)na dzieci niewrażliwe to może zlikwidujmy też mleko w proszku, to wszystkie będą mogły karmić piersią... jej moja mama robiła to co ja nocnik kredki i tak do skutku, 90 procent matek które znam też to robi, może w koło Ciebie są jakieś takie nieteges ?

      Usuń
    12. Ennaven, niczego nie likwidować, tylko używać rozumnie. Ty masz malutkie dziecko i robisz swoje. Inni maja większe i nic nie robią. A statystykę okazuje dopiero grupa przedszkolna.
      Ja byłam podła i piersią karmiłam 6 tygodni, to było dla mnie nie do przeskoczenia. A właśnie wtedy z mlekiem były tu okropne trudności i dostawałyśmy receptę na Humanę 0 w aptece sprzedawaną.
      Nie byłam w stanie tego przeskoczyć.

      Usuń
    13. Ja się okazałam niedorobiona, nie mogłam wykarmić, a otoczenie nie pomagało, skończyło się depresją, ale karmiłam, mi się podobało i to ja płakałam trzy dni w poduszkę a nie dziecko kiedy się skończyło :P Ale ta statystyka to kurcze nie wiem.. ja znam dziesiątki matek i wszystkie walczą, gdzie są te dziwne ? ( każda normalna chce skończyć walkę z młodocianym terrorystą o to jak i kiedy będzie przewinięty) Nie wspominając o kosztach pieluch ...200 zł co miesiąc ... za to można fajne buty kupić i to co miesiąc ! .. No ale moja póki co odporna na zaklęcia.. a wcale już nie taka mała.

      Usuń
  7. Mój synek nie miał jeszcze roku jak siadał na nicnik, czasem sie udało, czasem nie. Miał nieco ponad 1,5, jak biegał po ogródku na golasa i jak miał potrzebe, to stawał pod drzewkiem i sikał - po męsku.Teraz ma nieco ponad 3 latka i sam zaczyna dubke wycierać, nie mówiąc o tym,że sam chodzi siusiu. Znam jednak takie dzieci, które maja ukończone trzy lata i pampersy w użyciu. Jednak wszystkie dzieci maja własny tok rozwoju i mój Tajfun nie chce sam jeść i przy każdym posiłku jest awantura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak się zrobi cieplej to założymy majtasy i zobaczymy jak pójdzie. Moja sama je i wszystko jak leci..za to nie chce gadać, każde dziecko inne, ale często zalezy od rodziców co i jak szybko uda się rozwinąć, wiadomo :D

      Usuń
    2. Też mam taki plan: lato, majty na dupsko, dziurawe butki i niech leci po nogach, ewentualnie z butów samo wylatuje ;)
      Myślę że te czynniki leżą zarówno po stronie dziecka jak i rodziców. Tak jak Gackowa napisała trzeba dziecko obserwować, no ale przecież cóż innego robi większość rodziców? Powodzenia Dziewczyny!

      Usuń
  8. Powiem tak z tym odpieluchowaniem to jest różnie wprawdzie moje obie odpieluchowały się granicach 2 roku zycia w tym jedna była na tetrze ta starsza a młodsza na pampersach
    kazde dziecko jest inne starsza wcześnie mówiła późno chodziła , młodsza wcześnie chodziła bo mając 10 miesięcy niespełna a mówić nie będzie i tyle ;-) coś mówi ale pokazywanie idzie jej dużo lepiej , wyrzucenie pieluchy poszło mozna powiedzieć bez problemowo zdjęłam pampersa nocnik postawiłam w widocznym miejscu i co chwila pytałam i udało się bez sterty posikanych majtek i spodenek ale znam rówiesnice Natali prawie 3 lata kótre jeszcze biegają w pampersach i rodzice nie widzą w tym problemu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to lotto, problem trzeba zobaczyć.
      Bo sama cena pampersów najwyraźniej nie wystarcza do sprowokowania widzenia problemu.

      Usuń
  9. Gackowa jesteś wielka! Podpisuję się pod wszystkim co napisałaś. Ale ja jako pedagog-czynny z 30 letnim stażem muszę robić co trzeba i nie wolno mi nic powiedzieć, bo jak się rodzic obrazi i zabierze do innej szkoły, co wtedy? pani była be... I potwierdzam, że co roku jest gorzej, ale uważam, że to nie dzieci, ale rodzice są coraz..... itd sami często wychowani bezstresowo nie wychowują, nie rozmawiają. Dziecko najedzone czyste, zna wszystkie telewizyjne seriale, potrafi grać po kilka godzin na komputerze-grzeczne dziecko samo się sobą zajmuje. Jak mówię, że codzienne ćwiczenia w czytaniu są koniecznością to patrzą zdziwione,... przecież dziecko było w szkole, a pani nie zrobiła wszystkiego, pewnie nic nie robiła, bo przecież nauczyciele to lenie. Ostatnio na szkolnym korytarzu słyszałam rozmowę 2 matek (fakt obie z marginesu ) "Pani, no przecie jak się już czytać nauczy to nauczycielką może być, co?" , albo dziecko pytane czy ćwiczyło czytanie, podchodzi do mnie i na ucho mówi, że nie , ale mama mówiła, żeby pani tego nie mówić.Ja uważam, że to rodzice powinni wychowywać, od początku, a nie od 6-7 lat, szkoła ma tylko pomagać!

    OdpowiedzUsuń
  10. No to ja z tych niemot niemożebnych, Matka mnie moja własna mało życia nie pozbawiła waląc jednego dnia znów pustym nocnikiem nad łbem dzieciny, która jakoś pomysłowo kucnęła w sekundzie a nocnik wyrypał dziurę w tekturowych drzwiach. Nocnik był metalowy, a dziecina trzyletnia!!!!! :)

    Matuś poświęciła dwa lata na nauki i cały czas mnie do starszej o miesiąc Małgosi porównywała, która to nocnik opanowała w wieku półtora roku.
    Potem Małgoś zegarek opanowała w szóstym roku, a ja dopiero w siódmym. I wiele takich porównań było, tyle tylko, że Małgoś skończyła przyzakładową szkołę zawodową o pięknej specjalności "piekarz" i nasze drogi się rozeszły, ko uciesze mojej serdecznej.

    Do dziś nikt nie wie, czemu dość pojętna dziewczynka była takim matołem. Moje osobiste dzieci całość ogarnęły rozmaicie. Najstarsza w grupie żłobkowej w ciągu 2 dni, średnia ok 15 m-cy, najmłodsze najdłużej posikiwało. I temu też polewanki zdarzały się w nocy nawet w wieku 7 lat.

    I wiecie co, mnie to nigdy problemu nie sprawiało. Moje dzieci miały pieluchy prane i prasowane z dwóch stron, najstarsza miała wyszyte biedronki na wszystkich :), a ja pracowałam cały czas.
    I w moim mieście także nie znam przypadku pieluchowania dziecka w przedszkolu, ale czasy się zmieniły a ja pewnie nie nadążam.

    Pocieszam mojego ulubionego Igorka, który ostatnio kilka razy wrócił "obmociony" - bo zaczytało się dziecko i nie dobiegło na czas w przedszkolu, a raz mu się zamek zaciął. Włosów rwać nie będziemy, zdarzyło się...

    Jednak wstyd by mi było za dwu-trzylatkiem z nocnikiem ganiać, już przynajmniej powinien kojarzyć, że to nie patera z cukierkami.
    A smrodek z pampersów jest gorszy niż z tetrowej pieluchy :)
    Dowalić za śmieci pampersowcom!!! Jestem za!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kankanko zlituj się! Nie dowalaj mi więcej za śmieci, podziel to może na pampersy dziecięce i dorosłe, i za te drugie odejmuj mi, proszę :)
      Dziecię moje miało zwykłe tetrowe, prane we Frani w Cypisku (notabene, strasznie śmierdzący ten Cypisek był). Odpieluchowana w żłobku - ja dostawałam o 16.00 obsr...ne majtki, zawinięte w gazetkę, do domu :) Musiałam się sprężyć, no i moja młoda też, żeby takich "nabojów" nie dostawać :)
      Ale teraz.... po przekroczeniu wieku dorosłego najstarsze pokolenie wraca często do lat dzieciństwa i nie jest to miłe. I nie pomoże "nauka", ani straszenie, ani proszenie... koszty potworne...
      a ty mi tu jeszcze podrożeniem śmieci grozisz! Protestuję!!! :)
      Będę porzucać w lesie... albo w parku... albo w piaskownicy... będzie na nieletnich :)

      A tak na poważnie, to przed 20 laty widziałam pampersy zbierane jako osobne, chemiczne śmieci. Zabierane bezpłatnie. Teraz o czymś takim nie słyszę, zresztą leci wszystko na jedno wielkie wysypisko, kto by się tam przejmował. I to mnie martwi.

      Usuń
    2. Ty faktycznie masz rację! Dorosłych pampersów to nawet nie objęłam rozumkiem. Faktycznie - to jest problem i dzięki pampersom starsi funkcjonują. Ech, wstyd mi!
      Dawniej w jednej izbie jak każdy sobie napurkał, odbeknął, posiusiał niechcący to się wymieszało w ciepło rodzinne :), a dzisiaj .... sama nie posiadam tak zniedołężniałej osoby pod opieką, ale znam prawie z własnego podwórka stomię i teny...

      Tu żadne tetry nie pomogą.

      Zniżki dla starszych!!!!

      :)))))))


      Ale takich prezentów nie dostawałam w żłobku, z potrzebą większą jakoś dziecko dało radę, a zlane rajtki były tylko przez dwa dni. No, ale kto to miał prać jak nie mamusia.


      Oby nam wszystkim starość dziecięca nie groziła!

      Usuń
  11. O tak,aromat z pampersa zdrowo odżywionego dziecka to jest po prostu nie do opisania :P jedyny pożytek z grypy, że nie mam węchu :D (jesteś wyjątkowa, że ci tetry nie wadziły, mój tata do dziś nam wypomina, że kręgosłup mu siada bo za młodu naprał się pieluszek ..) a co do wykorzystania nocnika to może on być : kapeluszem, podnóżkiem, schowankiem na zabawki i jakieś 15 innych, których mamusia nie pozwala uskuteczniać, ale grunt, że się nocnika nie boi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci napiszę, że automat marki polar przysługiwał na trzecie dziecko to i tak nie uwierzysz...
      oczywiście trzeba go było sobie wystać i kupić, nie dawali tak ot po prostu :)
      A pieluchy dzisiaj wracają do łask.

      Usuń
    2. Rodzice się załapali na franię jakoś po moich i siostry przygodach z pieluchą :D a te tetry co są teraz to uuuuu jakie cuda, tylko komplet kosztuje dwa majątki :P

      Usuń
  12. A skąd Cię, Agatko, ta refleksja naszła? Czyżbyś chciała już zostać Babą?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ależ skąd, zauważam po prostu zmiany, które są powolne i na co dzień nieuchwytne. Pedagogicznych i andragogicznych wynurzeń będzie więcej, bo coś mi oczko zbystrzało. Albo rozum zaskoczył i ruszył...

    OdpowiedzUsuń
  14. Mialam szczescie i okazje uzywania pampersów- które jednak byly na tyle drogie, wedle mnie, ze na pare miesiecy przed skonczeniem przez moje dziecie 2 lat, zaczelismy uzywac nocnika, a ja na moja biede pózniej, nauczylam go sikania na stojaco do sedesu ;)
    Na temat papmersów mam zdanie jak i ty. Za wygodne sa, dzisiaj stosunkowo tanie, no i dziatwa i rodzicielstwo rozbestwiaja.
    Pamietam slowa mojej sp. babci, na temat jej prawniuczki:
    "A ta biedna Angelika jeszcze meczy sie w tych pampersach". Angelika, wychowywana w Niemczech, miala wtedy prawie 4 lata, a jej mala kuzynka Dorotka w Polsce, 2 lata, i biegala sobie juz w samych majteczkach. Jasne, kiedys i Angelika "przestala sie meczyc", ale ile pieniedzy mozna bylo na tym zaoszczedzic, to juz inna bajka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam prawie 60 lat, a jednak pamiętam, że byłam już dość duża i zdarzały mi się nocne wpadki i budziło mnie "jezioro mbu". Aż pewnej nocy śniło mi się, że bardzo, bardzo chce mi się siusiu, że wstaję idę do ubikacji i czuję wielką ulgę. Obudziło mnie mokre ciepło. To była moja ostatnia wpadka. Potem już "wiedziałam" że mi się to śni i budziłam się odpowiednio wcześnie. Jak to się działo - nie wiem.
    Nie uwierzycie, ale podobne wpadki miał mój syn. Bardzo takie wpadki przeżywał, naprawdę bardzo. Nie pomagało uspokajanie, minimalizowanie sprawy, wyglądało na to, że wpadamy w błędne koło. Im bardziej się wpadką denerwował tym częściej się zdarzały.
    I wiecie co? Opowiedziałam mu moją historię "jeziora mbu". Już nigdy nie zdarzyło mu się w nocy zmoczyć.
    Sądzę, że jeśli dziecko bardzo twardo śpi, jest mocno zaabsorbowane zabawą, to sygnał organizmu jest zbyt słaby by dziecko zareagowało.
    Takiemu dziecku można i należy pomóc. Ono wie, że coś z tym sikaniem i nim jest gorzej, a to boli.

    Ta opowieść nie jest cacy, ale może którejś mamie pomoże....

    Serdecznie pozdrawiam. MamaczeK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta opowieść jest cacy, bo daje nadzieję.

      Usuń
  16. Nie czesto u Ciebie komentuje, ale czytam kazdy post. Calkowicie zgadzam sie z tym co napisalas. Nie wyobrazam sobie moich dzieci w wieku trzech lat walacych klocki w pieluchy. Moje dzieci sa, a raczej trzeba powiedziec, byly tetrowe, bo corka ma 30 lat a syn jest dwa lata mlodszy. Zaczelam ja sadzac na nocniku jak juz pewnie siedzialy i tak jak Gackowa piszesz caly czas uwaznie obserwowalam. Wiem, mialam to szczescie ze bylam na wychowawczym, wiec nie mialam tego problemu co pracujace matki. Tylko ze moja corka ma egzeme i od razy jak sie zlala musialam ja przewinac, a i tak ciagle miala odwlok odparzony. Nauczylam ja szybko, moze sama zaskoczyla ze jak sucho miedzy nogami to nie piecze, nie wiem tego na pewno, ale jak miala 16 miesiecy w ciagu dnia chodzila juz bez pieluchy. A syn nie mial jeszcze dwuch latek gdy w dzien chodzil bez pieluchy i moja wuczka tak samo. Opiekowalam sie przez ponad rok dziecmi kolezanki i jej mlodsze dziecko akurat bylo na etapie nauki korzystania z nocnika. Rodzice oboje nad tym pracowali, chociaz oboje byli czynni zawodowo, wiec i ja bralam w tym udzial i ta mala tez bacznie obserwowalam. A znajomych corka w wieku szesciu lat walila klocka do pampersa i jak dla mnie to juz byla patolpgia, bo dziewczynka nie potrafila zrobic kupy w pozycji siedzacej na sedesie, kiedy sie jej chcialo rodzice zakladali jej pampersa ona stawala i walila ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ja cie .. to patologia, znam dzieci co się blokują bez pieluchy.. ale one nie mają dwóch lat, a rodzice za nic nie zakładają wtedy pampka,znam i takie teraz już dorosłe dziecko,co wszystko z mamą chciało robić .. na nocniku też"mamom" i koniec... na szczęście wyrosła :P

      Usuń
  17. Kurcze ja jakies felerne przedszkole dziecku znalazłam... dziecko odpieluchowane w wieku 15 miesiecy , do przedszkola poszła majac 2i 8 miesiecy , czas na kupke był w porze przedszkola i odbierałam dziecko zawsze z brudnym tyłkiem. Panie twierdziły ze nie wolno im dziecka podetrzeć bo to naruszenie prawa... To było 4 lata temu , to samo mam z młodszą córką , w domu mokry papier i samodzielnie sie załatwia , w przedszkolu na sucho nie daje rady. Jakieś mocno asertywne panie się nam trafiły. Inna sprawa ze robota trefna... szybko mnie moje dziewczyny uwolniły i jak potrzebowałam próbke kału do badania to głowe za okno wystawiałam...

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaczelam swojego synka sadzac na nocnik, jak tylko zaczal pewnie siedziec, a i tak pieluchy sie pozbylismy, jak mial juz ponad dwa lata. Ciekawostka jest, ze w wieku okolo poltora roku, odmowil zakladania pampersa na noc. Pampersa i pizamy. Moze ze dwa razy sie zdarzylo, ze zesikal sie w lozku.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.