środa, 16 stycznia 2013

Nie boli!

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Jestem bardzo rozczarowana: pocięta ręka i pocięty bok nie bolą, mimo, ze znieczulenie już przestało działać.
Spędziłam miłe pół godzinki na czystej chirurgicznej sali, na własnym, zielonym , flizelinowym prześcieradełku, a duży chirurg i dwie jeszcze większe pielęgniarki zabawiali mnie rozmową, skakali wokół mnie i robili co trzeba.
Znieczulenie znieczuliło, mam dwa niewielkie plastry na ciele i sześć a może pięć szwów. Rozmowa była pogodna, niebieskie baletki z folii śmieszne a chirurg szybki. Tylko w oczy świecili, ale w końcu można oczy zamknąć.
Pan Mąż dowiózł do przychodni i przywiózł do domu, dał lody, herbatę, Jacka Danielsa (wszystkiego poza herbatą mi nie wolno), wyprowadził psy i kupił papierosy (a miałam nie palić, no dobra, od niedzieli zacznę nie palić). Niańka z niego niekonwencjonalna. Zatem nałożyłam na pozszywaną rękę rękawiczkę - bo jak tę rękę teraz myć? i przerobiłam pierwszy z dwudziestu motek Limy. Będzie żakiet w warkocze.
Warkocze bez druta do warkoczy robi się znacznie łatwiej z grubej aranowej włoczki na drutach nr 4, niż na cieniasach i kombinowaną, kosmatą alpaką. Póki co szara powierzchnia dzianiny wygląda ponuro.

6 komentarzy:

  1. co za chirurgiczny dzien!
    my też mieliśmy tę nieprzyjemność ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. I jak to mówią gitara !! pewnie się prędko zagoi i będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowka zycze.
    I niech nadal nie boli.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Sklonuj Męża! Też chcę taką opiekę :-D
    :-*
    czym się ciepło i bezboleśnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm ja to bym poszła i reklamację złożyła ;)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.