czwartek, 24 stycznia 2013

Z cukrzycą jej do ...

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Pani diabetolog pokiwała głową: cóż, choroba ma swoją dynamikę. Z tej dynamiki nic ciekawego dla mnie nie wynika.
Mimo, ze nie chudnę, przeskoczyłam z kategorii "otyłość" do kategorii "nadwaga". Za pomocą 2 centymetrów wzrostu, których nikt się dotąd nie doliczył. I BMI spadło.
Diabetolog kiwa główką, coś liczy, mnoży, dzieli, waży mnie i mierzy centymetrem w miejscu, gdzie powinna być talia. Od tego mierzenia ciśnienie mi skacze, bo to bardzo upokarzające czynności.
I każdy, każdy lekarz nakazuje mi schudnąć.
W ich oczach jest taka nagana, rezygnacja i pogarda, że nóż się w kieszeni otwiera. Patrzą z politowaniem, chętnie by mi powiedzieli, że sama to sobie zrobiłam nożem i widelcem. Na ustach wisi im kłamstwo, że jak zrobię się chuda, to nie będę miała cukrzycy.
Podręczniki powtarzają ten slogan. Tyle, że aby tak się stało trzeba schudnąć w brzuchu, a nie gdzie indziej. Nie w zadku, w cyckach i na twarzy.
Moja babka nie była gruba, miała jedynie brzuch jak piłka od koszykówki, a posturą ogólnie wieszak na ubranie przypominała. I miała cukrzycę. To samo z ojcem. Wspominając ich cieszę się, ze przynajmniej równo utyłam, bo wygląd stojaka na palta, któremu gdzieś w połowie deńda się wielka piłka - to dopiero ładne i urocze.
Jedno osiągnięcie jednak mam: wymieniwszy wszystkie wieprzowe wędliny na ryby (żaden wysiłek, wędliny są teraz tak obrzydliwe, że śledź w oleju, łosoś czy wędzona makrela to lukullusowe przysmaki) i sery bez ograniczania masła z masła zrzuciłam poziom cholesterolu dobrze poniżej normy, a dobry cholesterol HDL podniósł się do niebywałych nigdy poziomów.

Apetyt i seks to chyba najsilniejsze motory naszego działania. Żadnym gadaniem i srogimi minami się ich wyłączyć nie da. Są mocno wmontowane w nasze mózgi. Kościółek bez większego powodzenia usiłuje rozprawić się z seksem od dwóch tysięcy lat, zgraja w białych fartuchach  powinna zacząć od kontrolowania przemysłu spożywczego.
Lupę na szyję muszę sobie sprawić, bo nawet przypadkiem nie kupić nic z syropem glukozowo - fruktozowym.



38 komentarzy:

  1. mam to samo, też każdy lekarz każe chudnąc, zwłaszcza ten od kręgosłupa. A że połowa rodziny ma cukrzyce i insulinoopornośc to sprawa druga - nawet ci szczupli.
    A choroby i leki wzajemnie wykluczające się - to też nikogo nie obchodzi. Chudnąc i już.
    Buźka:***
    (P.S.) Mam dwie pary portek z M&S:) I będę tam kupować:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to było osiągnięcie, jak w końcu przestałam tyć. Potem zrzuciłam 10 kilo i tak trwam, 5 w tę, 5 w tamtą ale więcej nie.
      Ponoć teraz mam okazję zrzucić więcej z powodów farmakologicznych. Zobaczymy.
      A spodni gratuluję.
      Sama się na jedną sukienkę od M&S zasadzam.

      Usuń
  2. Gdyby schudnięcie było takie proste.... też znam ludzi szczupłych i z cukrzycą. Ehhh a lekarze czasem po prostu wróżą z fusów. Nie mają pomysłu to rzucają sloganami i banałami. A otyłość brzuszna jest okropna. Mnie też to grozi więc muszę się niestety pilnować :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorsze jest to, że wraz z upływem lat, apetyt na jedzenie, wzrasta zupełnie nie proporcjonalnie, do apetytu na seks ...

    OdpowiedzUsuń
  4. To i ja się odezwę, bom cukrzyk z wynikami coraz to gorszymi. Nie umiem trzymać się zdrowej diety, gdzie wszystko razowe ma być. Uwielbiam warzywa, owoce, ryby, ale lubię też to, czego jeść nie powinnam. I podżeram! I to chyba najgorsze. Nie umiem siedzieć wieczorem i po nic nie sięgnąć. I co z tego, że ubolewam nad tym, skoro się nie powstrzymam. Kiedy wykryto u mnie cukrzycę test na hemoglobinę glikowaną dał wynik 7.1, teraz, po dwóch latach na Metforminie, A1C wynosi... 9.6 :(

    I choć skłaniam się ku teorii, że tyle żyjemy, ile nam pisano, to jednak smutno trochę, że to zdrowie takie do doopy.

    Pozdrawiam słodko :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie razowe nie przeszkadza, ani surowe, ani ryby, lubię te rzeczy.
      Przeszkadza mi bezwzględność zakazu, przeszkadza mi głupie pytanie, po co mi te owoce, skoro to tylko cukier i smak - no właśnie po to!
      I lubię jeść i umiem gotować, bo się w końcu nauczyłam. Ale czasem mi ręce opadają. No i za cholerę nie chudnę.

      Usuń
    2. A wynik hemoglobiny glikowanej masz dramatycznie wysoki, nie powinni Ci czegoś do tej metforminy dołożyć? Zmienić dawki? Nie boisz się ślepoty i niewydolności nerek? Nawet to Cie nie powstrzymuje?
      Boszzzzz, ja mam 6,33 i jeszcze się czepiają.

      Usuń
    3. Pewnie coś zmienią w lekach, czekam na wizytę u diabetologa. Już powinnam tam być, ale dopadła mnie angina i wszystko się przesunęło. Boję się, żeby nie zaproponowali mi insuliny, choćby przejściowo. Nie zgodzę się na insulinę raczej...
      Pewnie, że boję się i slepoty i niewydolności nerek i wielu innych takich. Mam już neuropatię w stopach, rzecz wysoce nieprzyjemna. Ale... jest, jak jest. Po zatorze płuc po papierosa nie sięgnęłam już więcej :) Choć wychodzi na to, że jak paliłam, to A1C miałam duuużo lepszy niż teraz.

      Usuń
    4. Jak mogą się czepiać do 6.33 (jakim cudem udaje Ci się taki poziom utrzymać?!)? Przecież to świetny wynik, górna norma to bodajże 6.5, więc bez przesady!

      Usuń
    5. Górna norma to 5.9, niestety. A czepiają się, bo poranne cukry mam nieprawidłowe całkiem.
      Dzienną glikemię ogarnęłam bez problemu, ale nie sposób zrezygnować i z węglowodanów i z tłuszczów, jakoś najeść się trzeba. I ponoć to właśnie te tłuszcze, zresztą wszystkie z zalecanych, w nocy są przerabiane na glukozę i jest co jest.
      Na pacjenta z cukrzycą zawsze jest o co nafukać.
      Przestałam palić to pewnie zacznę podjadać, na razie jestem tylko wkurzona.

      Usuń
    6. Polskie normy są bardziej wyśrubowane. W Anglii lekarz mówił, że powinnam mieć poniżej 7, to samo napisane jest choćby tutaj http://diabetes.webmd.com/guide/glycated-hemoglobin-test-hba1c "the goal for people with diabetes is a hemoglobin A1c less than 7%." Masz świetny wynik, nie daj się zestresować, bo stres też cukrzykom nie służy.

      Usuń
  5. nie zazdroszczę :-/ i ściskam mocno, nie daj się lekarzom i wrednej cukrzycy...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jestem w grupie ryzyka. Jeśli rzucisz kamieniem w moją rodzinę, to trafisz w pięciu cukrzyków i trzy osoby z nadwagą. Robię badania co pół roku i tak naprawdę czekam kiedy lekarz pokiwa głową i powie "to już".
    Czasem takie coś jest bardziej wkurzające niż sama choroba. I z nerwów i nie chce się jeść, i dupczenie nie idzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Króliku, to jedyny sposób na cukrzycę spodziewaną. Też tak robiłam, bo dziedziczne obciążenie mam. Za to w pakiecie z diagnozą nie dostaniesz ani neuropatii, ani retinopatii. Bo złapiesz to na czas.
      A na syrop glukozowo - fruktozowy uważaj, nic tak nie "poprawia apetytu" - czytaj: nie zmusza do żarcia hałdami, jak on. Bywa nawet w musztardzie i ketchupie.

      Usuń
  7. Trochę mnie przeraziłaś tym syropem glukozowo-fruktozowym w musztardzie i ketchupie. Czy on ma jakąś swoją nazwę, żeby go skutecznie wytropić w składzie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ma nazwę: syrop glukozowo - fruktozowy.
    I jest w słodkich napojach, czekoladzie nadziewanej i mlecznej, w sztucznym miodzie, wszystkich prawie dżemach, w słodzonych wyrobach mlecznych, batonikach, płatkach śniadaniowych (także tych niby fit, czyli zdrowych i odchudzających) i w mnóstwie innych przetworzonych produktów.
    Syrop w cudowny sposób blokuje hormony odpowiedzialne za uczucie sytości. I człowiek zaczyna żreć bez końca. Nie jest trujący, nie jest sam w sobie szkodliwy, ale stada grubasów właśnie jemu zawdzięczają swoje kształty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, musztardy i ketchupu nie jem, bo nie lubię i nie potrzebuję, ale płatki śniadaniowe to i owszem... :(

      Usuń
  9. No popatrz, a ja w swej nieświadomości sądziłam że syrop jest zdrowszy od zwykłego cukru. A tu wychodzi że cukier czy syrop to żadna różnica. Pijąc czy jedząc produkty z syropem uspokajamy tylko sumienie (bo to w końcu nie cukier) ale jednocześnie napędzamy apet ehhh...

    OdpowiedzUsuń
  10. Cukier biały z cukiernicy, czyli sacharoza jest dwucukrem składającym się z glukozy i fruktozy. Organizm, żeby go przyswoić musi się troszkę napracować, rozłożyć tę cząsteczkę na monocukry. Syrop to gotowiec. Weźmiesz go do ust i już go masz we krwi. Za nim podąża wydzielanie insuliny, ta insulina trawi biegiem monocukry, ich stężenie spada i... znów jesteś głodna. Za jakieś dwadzieścia minut.
    To się nazywa błędne koło. Już cukier biały lepszy, bo troszkę wolniej to przebiega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Xylitol - popularnie zwany cukrem brzozowym - NIE jest cukrem, jest naturalny, słodzi i jest ZDROWY.

      Usuń
    2. Mało o nim wiem, poza tekstami reklamowymi na opakowaniu, które zawsze są entuzjastyczne.
      Jest przede wszystkim cholernie drogi i nie znajduje się w całej przetworzonej żywności na sklepowych półkach. I kupić go nie łatwo. Przecież nie chodzi jedynie o słodzenie herbaty, a o niemal wszystkie produkty spożywcze poza serami, mięsem i warzywami.

      Usuń
    3. Ksylitol kosztuje ok. 30 zł za kg, skalkulowałam to tak: to dwa dni mojego palenia papierochów, albo prawie miesiąc słodzenia. Wyszło mi że warto. Kupić można bez problemu albo w necie albo w sklepach ze zdrową żywnością. Można używać do pieczenia, smażenia, gotowania, robienia przetworów.... Odkryli go Finowie - z biedy, a i sporo już można o nim poczytać. Używałam przez kilka lat aspartamu - i do tej pory podziwiam własną głupotę. Zakupy spożywcze robię bardzo długo, czytam teraz nawet skład margaryny (która może mieć 42% tłuszczu).
      Pozdrawiam serdecznie i zdrówka życzę.

      Usuń
    4. A nie jest od Xylitolu lepsza Stevia?

      Usuń
    5. Spróbuj, to się dowiesz.
      Stevia smakuje jak zwykły słodzik, coś obrzydliwego. Wolę całkiem bez słodkiego żyć niż z takim paskudztwem. A konkretnie jeśli dosładzać nią coś z tłuszczem, np. jakiś twarożek to wszystko jest ok, a jak płyn, to smak dietetycznej coli osiągniesz. Dla mnie nie do łyknięcia. Czyli identycznie jak sacharyna sodowa.

      Usuń
    6. Slodzik ze stevii, nie jest czystym produktem, zawsze dodaja do niego chemicznego slodzika. Przynajmniej tak jest w tabletkach stevii. Bo roslina i jej przeróbka sa bardzo drogie. Najczystsza stevia jest jedynie w plynie, ale nawet tam nie 100%.

      Usuń
    7. Xylitol kosztuje 47 zł za kilogram +koszt paczki/kuriera, a w sklepie stacjonarnym to około 50 zł za kilogram.
      Jeszcze na rynku znalazłam syrop z agawy, ponoć zdrowszy i dla cukrzyków dopuszczalny. Niestety, nie ma na nim informacji, co w nim jest substancją słodzącą. Jak zwykle w takich przypadkach podejrzewam, że o cudowności ma świadczyć odległa kraina z której pochodzi, a chemiczne konkrety producent woli pominąć, bo nie ma się czym chwalić.

      Usuń
    8. Mam i Xylitol i Stevię, ale leżą już kilka miesięcy i jakoś nie mogę się za nie zabrać... Nawet nie próbowałam, nie wiem, jak smakują. Szkoda,że ta Stevia taka nie do końca, jak być powinna, bardzo na nią liczyłam.

      Usuń
  11. Cukrzyce typu 2 mam zapisana w genach (do tej pory wszystkie przodki mialy), wiec uwazam nieco. Ostatnio schudlam jeden rozmiar w konfekcji. Jakos tak przypadkiem. Ale okazalo sie, ze mam anemie. Hm, dokladnie tak wygladam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od kurowania anemii nie musisz tyć.
      Myślę nad tym i nie jestem pewna, czy tę chorobę rozpoznaje się we właściwym czasie. Jak dobrze sobie przypomnę, to problem z cukrem i jedzeniem bogatym w węglowodany miałam zawsze. Nie dla mnie były kluski z mlekiem, jabłka z ryżem i piętrowe ciasta.
      Jakiś profilaktyczny test genetyczny? Jakieś zapobiegawcze działania inne niż (nieskuteczne) wzywanie do nietycia? Profilaktyka, polegająca na nieprowokowaniu lekami obżarstwa? Póki sama nad tym panowałam, byłam szczupła.

      Usuń
  12. witam,tak po cichutku podczytuję bloga przełażąc od iksińskiej,przetrzymałem jakoś sweter(i tak byś nie sprzedała!)no ale sex!!!,sex popieram,wspaniały motor i najlepszy dopalacz... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam nowego czytelnika. :-)
      Swetrów niestety będzie pewnie więcej, za to o seksie nie piszę załapałeś się na rzadką wzmiankę. Co nie znaczy, że nie doceniam.

      Usuń
  13. oj tam-jakoś to będzie,lepiej być czynnie praktykującym niż czynnie piszącym...,a jakby co to noszę rozmiar L,i w granatowym się czuję dobrze,to tak jakby już nikt nie chciał!!!,a na poważnie to wpis o piesku wyrobił mi do Ciebie pełen szacun!!!,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który wpis o piesku? U mnie psy często są opisywane. Czy zdziwiłeś się, jak teriera, psa kłusowników, zapędziłam do niańczenia dzieci?

      Usuń
  14. A co myślisz o diecie Montignaca opartej na indeksie glikemicznym?
    Ze wszystkich znanych mi diet, ta najbardziej do mnie przemawia.
    Czytam od dawna, nie komentuję. Pozdrawiam :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie na niej 10 kilo pożegnałam bezzwrotnie. Ale powtórzyć tego nie mogę, powtórne próby skutkują torturą głodu. Bo można napchać się na amen zieloną fasolką z chudą rybą, ale leptyny tak się niestety nie wyprodukuje i wszystko w kobiecie woła "jeść!"

      Usuń
    2. Oj, pomyliło mi się, na South Beach schudłam, ale to założenia montignacowe tak czy siak.

      Usuń
  15. chodzi mi o wpis o terierze,w tle weteryniarz już przyjaciel zresztą,no i ten miły i posłuszny diabełek co odzyskał swoją zabawkę...,po zachowaniu zwierzaka poznajemy charakter właściciela...!!! i to mi wyrobiło opinnie,my mamy jamnika-dzieci broni i chroni,a kundelek,miniaturka owczarka niemieckiego,znaleziony-najwierniejszy!

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam i podpowiem, że pojawiła się teoria, że epidemię cukrzycy i otyłość brzuszną zawdzięczamy pszenicy i wszystkiemu co z niej powstaje. Proszę poczytać pszeniczny brzuch william davis. Moja mama ma cukrzycę od 17 lat i dopóki nie tyka pieczywa utrzymuje w normie poziomy nie stosując żadnej okrutnej diety. Nie żałuje sobie owoców, mówi, że musi czymś żyć i zjada codziennie kilogram dostępnych owoców (wyjątkiem są banany i winogron), a po różowych grejpfrutach cukier spada jej zdecydowanie. Bułki z mąki kukurydzianej nie podnosiły jej poziomu cukru.Jeśli mama planuje sobie pofolgować z jedzeniem, a kocha wręcz żreć to parzy sobie herbatkę z 4 liści białej morwy(które latem zbiera i osobiście suszy)i wypija po obfitym posiłku.
    Pozdrawiam i życzę wszechstronnie wyedukowanego lekarza z mądrymi radami, wtedy nawet lody i czekolada nie są zagrożeniem.
    Małgorzata
    PS Czasem podczytuje blog, ale dotychczas nie pisałam komentarzy

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.