Jeszcze w listopadzie kwitły nasturcje, jeszcze w grudniu kwitły dzwonki karpackie i róża u sąsiada, ale mimo to głodna czereda domagała się słoniny, słonecznika i innych ziarenek. Głodne dzioby ciągle się w karmniku kręciły. Trochę im dawałam, ale w strachu, że zaczną gniazdować. Coś jedna parka sikorek w grudniu za często zaczęła bywać w budce lęgowej. Miejmy nadzieję, że się nie rozmnożyły, bo budka już od października sprzątnięta i na marcowanie czeka.
W końcu jest zimno, w końcu jest śnieg i znów 10 deko słonecznika dziennie znika w przepastnych gardzielach pierzastych stworków. Nie mówiąc o kulach ze smalcu, kiełbasach z fistaszków i paskach słoniny, z którymi chyba rozprawiają się sroki.
Ten obywatel z rudym gardziołkiem zjawia się regularnie co godzinę już od listopada. Na śniegu lepiej go widać i dziś ślicznie pozował. Rudzik nie lubi wchodzić do karmnika i zawsze dla niego i dla nieśmiałych zięb sypię troszkę ziaren na podłogę tarasu. Rudzik nie lubi się bić z dzwońcami ani z modraszkami. jest dość nieśmiały i płochliwy.
Zięba siedzi bezpiecznie oddalona w krzakach i łypie, co też tam na ziemi leży. Zięba do karmnika nie wchodzi chyba że musi. Zięba, tak jak rudzik, nie będzie się z dzwońcami użerać.
A dzwońce z pierwszym śniegiem i mrozem przybyły tłumnie. I już zaczynają się bójki i kłótnie.
Bogatka porwała ziarnko słonecznika w pazury i woli je zjeść spokojnie na jałowcu niż dać się podziobać.
A modraszka niczego się nie boi, ani dzwońca, ani bogatki, tylko srokom ustępuje miejsca.













jakie masz śliczne ptaszyska :-D u mnie tylko kawki drą dzioby, ale i tak je kocham wielce!
OdpowiedzUsuńU mnie też ruch wielki w ogrodzie. Sikory obżerają się słonecznikiem (kupiłam łuskany w Macro w dobrej cenie), a słoninkę dla nich zjada sprytny gawron. Rudzika zazdroszczę :-)
OdpowiedzUsuń10 deko słonecznika dziennie schodzi i jakaś mieszanka ziaren, kule wiszą, słonina wisi, wszystko mało.
UsuńNo przy dzwońcach rudzik wysiada i zmyka jak najdalej. Mnie też nie lubi ogladać i do karmnika nie wchodzi. Może i zabijaka, ale jakiś spokojny.
OdpowiedzUsuńU mnie też czereda codziennie biesiaduje. Jednak są to w większości wróble. Sporadycznie przylatują sikorki. Od lat pożywiają się synogarlice. To para przywiązana do miejsca. Kilka razy odwiedził mnie rudzik i kilka zupełnie nieznanych mi ptaków. Niedaleko mnie są gliniaki a tam w szuwarach gniazdują ginące gatunki, jest stacja ornitologiczna. Więc pewnie stamtąd przylatują. Słonecznik trochę duży jest dla malutkich ptaszków. Ja kupuję poza słonecznikiem nie prażonym i nie solonym ziarno dla papużek falistych. Nie jest drogie, a są ta malutkie ziarenka. Poza tym wysypuję to czego mój rozpuszczony papug nie zjada. Gacek piękne zdjęcia ptaszków , których już się praktycznie nie widuje na codzień. A gdzie podział się dudek który w latach 60 - tych występował gromadnie u nas niczym wróbel. Gdzie gile i jemiołuszki ? ech ..
OdpowiedzUsuńPiękne te Twoje ptaszki. Ciężki czas dla nich, bo coraz bardziej zimno. Dobrze, że brzuszki mają czym napełnic! :) BBM
OdpowiedzUsuńCóż za wdzięczne modelki. I to takie, które zimy się nie boją!
OdpowiedzUsuńBeautiful photos and a delightful story.
OdpowiedzUsuń