Mam dokładnie taką torbę jak chciałam. Jestem zdumiona, że niemal wszystko udało się nadspodziewanie dobrze. Udało się zeszyć maszyną siedem warstw grubej obiciówki podprasowanej sztywnikiem i gdzieniegdzie lamowanej skórą. Warto było kupić maszynę, która równie łatwo szyje dżins jak i szyfon jedwabny. Wystarczy zadbać o ostrą igłę i kąt natarcia tej igły. Czyli stosować w miejscach zmiany grubości dystanser dla stopki. Cała torba kosztowała mnie jedną stępioną igłę.
Ze zdumienia aż weszłam na stronę Husquarny Viking i zobaczyłam ich nowości. Od mojej LILY 555 nowsze modele różnią się ilością alfabetów, większą pamięcią i ledowym oświetleniem miejsca pracy. Mało się LILY zestarzała.
A teraz ta dam, torba :
Zapięcie na magnesiki. Przyszyte na maszynie.
Jedyne dodatkowe kieszenie poza główną komorą, innych i tak nie używam.
Szwy w środku są lamowane parcianą taśmą, strasznie ten len się siepie a takie wykończenie jest OK.
Skórka zakrywa miejsce przyszycia uszu.
Teraz torba sobie postoi z książkami w środku. Nie dam rady uprasować tych siedmiowarstwowych szwów i nieco powdawanego tu i ówdzie dna.
Uff, jest w czym nosić farby, ołówki i kredki. Tego typu materiały nie powinny mieć żadnej styczności z torbą na zakupy spożywcze. Materiały Talensa są pewnie bezpieczne, ale kto wie z czego wykonują farby i kredki w ChRL.
Barwniki anilinowe, biel ołowiowa i inne kolorowe pigmenty bywają bardzo trujące. Jeśli kupujecie dzieciom chińskie kredki albo farby pilnujcie, żeby nie brały ich do buzi (samego pędzelka też). W kraju, gdzie do mleka dodaje się melaminę można pewnie używać i bieli ołowiowej.
no piękna jest :-) szacun!
OdpowiedzUsuńTeż mi się podoba, taką chciałam!
UsuńAno niestety- twoje ostatnie zdania. Torba wspaniala. Tez nie lubie nadmiaru kieszonek, bo sie tylko w nich gubie, i w koncu sama nie wiem, gdzie szukac chusteczek do nosa, a gdzie dlugopisu. Spartanska i parciana, to jest to. Póki co, lubuje sie jeszcze w adidasowych.
OdpowiedzUsuńMało się o tym w Europie teraz mówi, ale chemia malarska jest po prostu trująca. Dlatego kupiłam sobie sztalugę (pył pastelowy osypuje się na podłogę a nie fruwa w powietrzu i nie jest wdychany). Talens robi farby nieszkodliwe, ale drogie. Ci, co kupują materiały rysunkowe w sklepach po 5 zł powinni doprawdy uważać.
UsuńJest rewelacyjna! No nie wiem, co mam napisać, gapię się i nagapić nie mogę :-)
OdpowiedzUsuńJak się bliżej przyjrzeć skórzanemu zapięciu, widać że to domowe szycie. Ale poza tym jest całkiem całkiem. Dobrze, że dałam sztywnik w całości.
UsuńMasz na mysli te minimalne pomarszczenia??? Eee tam. Stell dein Licht nicht unter den Scheffel ;)
UsuńŚwietna torba i bardzo w Twoim stylu :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję! Jest dowodem na to, że takie rzeczy trzeba przemyśleć przed wykonaniem.
UsuńCudna Agatko!!! Bardzo ładna i pomysłowa!!!! I bardzo starannie zrobiona!
OdpowiedzUsuńTrochę się zastanawiam, czy te magnesiki wytrzymają przy obciążonej torbie, ale zawsze przecież możesz paski przyszyć, rozwiązanie świetne!
Magnesiki mają za zadanie trzymać klapę w dole i nic więcej. Taka torba mocarnego zapięcia nie potrzebuje. Miałam kiedyś konduktorkę BREE z juchtowej skóry, gdzie właśnie tak było skonstruowane zapięcie. Gdyby mi złodziej zapięcia całego nie ukradł miałabym ją do dziś.
UsuńPaski można zrobić nowe i przyszyć, fakt.
Torba nie jest mojego pomysłu, bo takie torby istnieją od zawsze, ale musiałam się jednak nagłówkować.
Gackowo, padam przed Toba na cwarz i tak zostaje! Torba porzondliwa wielce. Talenta Twoje konca chyba nie maja!!
OdpowiedzUsuńDziękuję Opakowana, to nie talent tylko dzikie pożądanie mnie do produkcji zmusiło.
UsuńEtam! Trzeba miec talent. osoba, co nie wie, ktorym koncem igla szyje i "po cholere taki paskudny supel na koncu nitki, ale dlaczego nie moge szyc?" to nawet jakby sie zaparla to i tak by torby nie urodzila.
Usuńa ja dzis poszlam na 1. lekcje na ceramicznym kursie. Na koncu wyslalam dziecku zdjecie polki z moim dzielami a to dziecko sie pyta - ktora to Twoja??? osiem mich utoczylam, z takiej samej ilosci gliny, ale kazdy ksztalt inny. Bede slynna!! ..kiedys moze ;)
Torba całkiem profesjonalna, udany projekt. Gratuluje.. Jeśli szwy ci się nie wyprostują to spróbuj potraktować je delikatnie młoteczkiem przez szmatkę co by nie ubrudzić tkaniny ,powinno pomóc. pozdrawiam Jaga
OdpowiedzUsuńTo nie jest aż takie sztywne, żeby młotkiem tłuc. Dno jakoś powdawałam, więc ma lekkie zakładki. Trudno, tak już zostanie.
UsuńNo, nie!!! W życiu bym nie uwierzyła, że można taką torbę własnoręcznie uszyć! Jestem oszołomiona. Ogromny podziw dla pomysłowości, umiejętności i staranności wykonania.Jakaż Ty jesteś zdolna! Podziwiam! BBM
OdpowiedzUsuńNa tych zdjęciach torba pozuje z godnością, w rzeczywistości jest troszkę mniej sztywna, ale podoba mi się.
UsuńMnie też! Bardzo! BBM
Usuńpiękna torba a ja jestem pod nieustającym wrażeniem zdolności szycia na maszynie, umiejętności nazwania poszczególnych etapów i materiałów dla mnie to wszystko czarna magia i wyjątkowo trudna :)
OdpowiedzUsuńbrawo, wspaniały efekt :)
a na blog zaglądam już regularnie mimo tego, że jeszcze nie witałam się z panem Ignacym :)
Uczyłam się długo i w bólach. I na dodatek po niemiecku, bo kiedy musiałam szyć, Burda była tylko po niemiecku.
UsuńPolskie opisy w dzisiejszej Burdzie są dla mnie niezrozumiałe.
Nigdy, przenigdy bym nie uwierzyła, że można w domu taką torbę uszyć samemu! Torba, że aż hej! Piękna! :) Podziwiam :)
OdpowiedzUsuńSuper! Przyłączam sie do wszystkich głosów zachwytu i też podziwiam, że ty to tak sama! Cudo!
OdpowiedzUsuńtorba cudo. Pozazdrościć tylu umiejętności. Co do zawartości trujących składników w wyrobach chińskich to naszych równiez nie jestem pewna, że przypomnę sól do posypywania jezdni w art.spożywczych i wiele innych. - Iza
OdpowiedzUsuńZ pozdrowieniami Izabela
Chlorek sodu jest chlorkiem sodu. Natomiast zjedzone barwniki anilinowe to zupełnie inna sprawa. Lepiej w tej sprawie na zimne dmuchać, zajęcia artystyczne przez stulecia były czynnikiem wysokiego ryzyka dla zdrowia. jeżeli kupuje się nieatestowane farby i kredki trzeba z nimi uważać. Bardzo uważać.
Usuń