Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Unikam ostatnio smażonego. Razem z kilometrem wpław dwa razy w tygodniu unikanie dało mi pewien luz w okolicach paska od spodni. Nie ma smażonego, jest duszone!
Ale dziś za sprawą pewnej cebuli poniosłam sromotną klęskę kulinarną.
Cebula wyszła i poszłam po nową. Wraz z marchewką miała być podstawowym składnikiem sosu warzywnego do klopsików z wołowej siekaniny.
Zwykła, żółta cebula wyglądała dziś jakoś nieapetycznie i pachniała śmietnikiem. Zatem ja, głupia, kupiłam białą.
Biała swołocz już w garnku niestety okazała się gorzka jak piołun a pachniała jak jakiś gaz bojowy.
Po czterdziestu minutach duszenia z klopsikami gaz bojowy zatruł całe mieszkanie. Gorycz niemal znikła, jakoś to zjadłam, ale byłam wdzięczna losowi, że Pana Męża dziś w domu na obiedzie nie było.
Komu i po co potrzebna jest gorzka, śmierdząca chemią cebula? I po czym poznać, że się do jedzenia nie nadaje, choć wygląda na oko bardzo urodziwie?
Niestety, bez cebuli gotować nie umiem.
jak ja Cię dobrze rozumiem... w dawniejszych czasach jeszcze oprócz cebuli była też kolendra, świeżo mielona. teraz jadę na papryce i majeranku ;-)
OdpowiedzUsuńBiała cebula, to cebula czosnkowa. Bardzo intensywna w smaku i ostrości. Czerwona idealna do sałatek po lekkim sparzeniu jej wrzątkiem, lub zmorzeniu sokiem z cytryny. Idealna do klopsików i duszenia jest szalotka. Delikatna i łagodna w smaku.
OdpowiedzUsuńI pomyśleć, że w lodówce miałam dwa worki szalotki.
UsuńZachodzę w głowę, do czego tej białej cholery używać. Bo nie do jedzenia przecież.
Że czerwona jest pyszna, to wiem.
Pomyliła mi się biała letnia z białą zimową.
Powiem Ci, że ja lubię tą białą, przed dodaniem do sałatki parzę na chwilę wrzątkiem. Zobacz tutaj http://www.niam.pl/pl/produkty/2480-cebula_biala
OdpowiedzUsuńja sobie rok temu posadziłam tą czosnkową białą, ale to był niewypał, gniła, trzeba ją było pryskać, ja tego nie zrobiłam i cały zagonek poszedł w mandu.
OdpowiedzUsuńTeraz sadzę tylko zwykłą, w zeszłym roku miałam jeszcze czerwoną, ale była tak wściekle piekąca, że o rany.
Nie żałuj, to nie jest do jedzenia, a przy gotowaniu w domu śmierdzi straszliwie. Płakałam nad garnkiem rzewnymi łzami. Wczoraj rano gotowałam, a jeszcze śmierdzi.
Usuń