czwartek, 18 października 2012

Głodne dzieci na ulicy

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

Bardzo dawno nie byłam u babskiego lekarza. Przymuszona koniecznością poszłam, acz bez entuzjazmu. Zachowałam się jak ktoś z głuszy, a co najmniej z innej epoki. Miła pani doktor za rękę zaprowadziła mnie do ślicznej przebieralni z kibelkiem, umywalką i bidetem. Sama tych wielkich drzwi znaleźć nie mogłam.
Hurrra! Koniec skakania przed obcym człowiekiem z jedną nogą w pończoszce, a drugą bosą, za to przyozdobioną majtkami dyndającymi w okolicy kolana.
Ponoć teraz żaden gabinet ginekologiczny bez takiej przebieralni ze stosem jednorazowych spódniczek i foliowych kapciuszków istnieć nie może.
Nic mnie nie ominie niestety, i USG i mammografię mam zrobić do za dwa miesiące i koniec.
Z szoku i emocjonalnej huśtawki (nic na to nie poradzę, wszystkie moje zdrowotne nieszczęścia zaczęły się właśnie od ginekologii i bardziej z gwałtem mi się te wizyty kojarzą niż z pomocą) nabyłam sobie na wynos kawę, zaraz za drzwiami zapaliłam papierosa i pognałam do metra.
W metrze wyrośnięty, blady czternastolatek poprosił, bym kupiła mu coś do jedzenia. Obok był sklep spożywczy i już tam szorowałam, gdy dzieciak poprosił o coś ciepłego w okolicznym barku. Zdecydował się na kotlet schabowy (o 11 przed południem) za 14 złotych , do picia (a mogę wziąć coś do picia????) chciał Nestee z cytryną. Barmanka patrzyła na nas jak na dziwolągi.
Chłopak takich schabowych pewnie mógłby zjeść z pięć porcji, wyglądał na ten wiek, kiedy apetytu młodego człowieka nie zaspokoi się porcją mniejszą, niż serwowaną wiadrem.
Po powrocie opowiedziałam to Panu Mężowi.
Pan Mąż, komuch z natury, zczerwieniał na twarzy i wrzasnął: Chuj z takim ustrojem, gdzie można zbudować do niczego niepotrzebny stadion za 2 miliardy złotych, wymieniać na nim trawę za kolejne miliony i dalej się do niczego nie nadaje, a dzieci nakarmić nie można.
Zgadzam się z Panem Mężem, choć nigdy nie byłam komuchem. I czasy słusznie minione uważam za słusznie minione.
Czytelników proszę o powściągliwość w wyrażaniu opinii, że dzieciak udawał i nie był głodny. Widziałam wiele głodnych dzieci i teraz widuję ich coraz więcej. Ten chłopak był głodny. Nastolatki nie budzą tak ciepłych emocji jak słodkie niemowlaczki, co nie znaczy, że nie bywają w potrzebie.
Bywają, i to częściej, niż się wydaje. Jak ktoś takiego spotka to trzeba nakarmić i już.

A teraz obrazek zeszłotygodniowy. Kopia portretu Gauguina


Dopiero na małym zdjęciu, takim jak tu, na blogu widzę błędy. Coś z wąsami jest nie halo i prawe oko ma zbyt jasną powiekę. Cień na czole też nie bardzo. Ale to nie jest moje ostatnie słowo w malowaniu.
To akryl, nie tak łatwo go poprawić jak pastel.


8 komentarzy:

  1. Kochana jesteś!!!
    aż mi się oko zaszkliło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jak sobie wyobraziłaś mnie w jednej skarpetce, skaczącą przed grubym ginekologiem z majtkami przy kolanach i portkami w garści. ;-)

      Usuń
  2. piękny obraz, nie ma czego poprawiać:) Wyglada jakby van gogh malowal gauguina:)
    lilav.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, tak wygląda, ale to jednak autoportret, w linku jest obrazek oryginału, popatrz na podpis.

      Usuń
  3. Piękny obraz bardzo autorski i oto chodzi, by nie był wierną kopią, a wariacją Agaty na temat ....
    Co do komuny to bieda i głód, aż piszczały w niektórych regionach Polski. Jednak nie wypadało, by o tym pisano i pokazywano. Każdy system ma swoje ofiary, jak było za komuny wiemy, pogarda dla człowieka , jego praw i wolnosci. Demokracja przyniosła nam wolność, ale niestety nie podtrzymała upragnionej przez wszystkich równości. W komunie wszyscy równo klepali biedę, z wyjątkiem kacyków. A teraz mamy warstwy bardzo bogatych ludzi, średnio zamoznych i całą armię bezrobotnych. Ech.... może kiedyś to wszystko jeszcze ktoś ogarnie ? tylko jak ? z próżnego bowiem i Salomon nie naleje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest widać takie próżne to do nalewania, skoro na stadiony jest, a na nakarmienie dzieciaka w wieku szkolnym, nie ma.

      Usuń
  4. I tak już niestety będzie.
    Znaczy będzie na stadiony, a na głodne dzieci nie.

    Aniarozella - podpisuję się.
    Czterokończynowo!
    Agatko, czynię jako i Ty czynisz, kiedy tylko mogę.
    Albowiem całego świata nie zbawię.
    Ale tych kilka osób, co to na mojej drodze stanęły - i owszem.
    Róbmy swoje, kochana - róbmy swoje!

    OdpowiedzUsuń
  5. Macie rację Dziewczyny, to kropla w morzu potrzeb, ale czasem wielka. Małe kroki najszybciej niosą i nie dają zmęczenia. Dzisiaj jedno głodne, jutro drugie, da się to ogarnąć. Niemniej jednak krew zalewa wiedząc ile pieniędzy cieknie na bogate warstwy.
    I ja się na to nie zgadzam.

    W mojej szkole była kuchnia i panie kucharki. I daję Wam słowo, że nawet jak te kucharki całe obiady wyniosły do domu to w mojej szkole żadne Cyganiątko głodne nie było - musiały tak kombinować by nakarmić wszystkie głodomory.
    I to była ZUPA. Z wielkiej litery, bo to nie była zalewka tylko treściwa z mięsem, ze śmietaną ZUPA. Wystarczył talerz i dzieciakowi mózg wracał. ZUPA była dla wszystkich, była ponad podziałami i dostępna cały czas. Resztki szły do zlewek dla świnek.

    Do dziś kocham te Panie.

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.