sobota, 13 października 2012

Roztrojenie jaźni

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy

A nawet rozczworzenie jaźni mi się szykuje.
Idzie zima zła i kolejka dziergadeł do wykonania urosła nieprzyzwoicie.
Kocosweter wymaga jeszcze metra kwadratowego co najmniej cierpliwego dziergania. Aran Alice Starmore ma dalej jedynie plecy. Kolejka skarpetek coraz dłuższa i jeszcze Lima na żakiet zamówiona.

Głowa pozbawiona otępiaczy coraz więcej rozumie z tajników programów edycyjnych - fotografia to drugie życie.

Ręce świerzbią do malowania i rysowania. W tym roku prowadząca zajęcia w Domu Sztuki postanowiła nas z ludzką postacią i z portretem zaznajomić. Akrylowymi farbami kopiujemy słynne portrety. Mnie przypadł Cezanne. I nawet podobny do oryginału wyszedł. Pozwoliłam sobie na kolorki prosto z tuby, jasne, wyraźne i bez opamiętania.

foto za tydzień

 Mam ochotę w różnych manierach krewnych i znajomych sportretować. Bo jak tego zrobię dużo, to się dużo nauczę. A własny styl i tak da o sobie znać.

Pan Mąż, gadgeciaż nieuleczalny, nabył sobie kolejną wersję i Pada z procesorem mocarnym, wyświetlaczem retina i pamięcią jak u słonia. Zatem jego stary tablet przypadł mnie. Mogę sobie teraz jak jakiś hipster przesiadywać w modnych kawiarniach i surfować za pomocą nadgryzionego jabłuszka gdzieś w sieci. Tyle, że surfować wolę ze stacjonarnego.
Ale Pan Mąż mnie zna. Zatem natychmiast zainstalował mi kilka czytników książek. I kazał założyć konto na Amazonie. I już mam dwie świeżutkie powieści (powiastki?) Kinga, z czego jedna jest wyłącznie do kupienia na Kindla i traktuje właśnie o Kindlu. Pożądaną książkę o dzierganiu swetrów od góry też już w tablecie mam. Książki na tablet kosztują 1/3 tego co w papierze, nie zajmują miejsca na półce i są gotowe do czytania w minutę po kliknięciu przyciski "płacę". I jest ich strasznie dużo - można wybierać.

I teraz trzeba pozwolić, żeby ogródek sam się na zimę przygotował, mieszkanie zarosło kurzem i psią sierścią, kuchnię zamknąć na patyk, a samej albo okręcić się kocem w kratkę, uwalić na kanapie i czytać, aż oczy zmętnieją, albo malować te portrety, albo dłubać swetry i skarpety, albo obrabiać te fotki bez końca.
Tylko z przerwami na psie spacery i kilometrowe sprinty w basenie.


17 komentarzy:

  1. Post pełen życia!
    Zatem duszne potwory póki co poszły won, jak mniemam?
    Cieszę się mocno bardzo:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że moje potwory leżą na cmentarzu. Stawiam im lampki, zbieram listki, czasem kwiatki zaniosę i się w końcu zamknęły. Ale roboty było z nimi huk. Taki research rodzinny zrobiłam, że głowa mała. Nawet babciny wojenny pamiętnik pisany szyfrem rozkułam.
      I mam niejaką jasność w temacie. Rodzina bez miłości to tylko współmieszkańcy. Psia kość, niektórzy nie powinni mieć dzieci.

      Usuń
    2. Dobrze, ze na cmentarzu, a jeszcze dokladniej uklep i udepcz glebe na.!

      Usuń
  2. najbardziej Ci tych psich spacerów zazdroszczę ;-) resztę od biedy mogę sobie jakoś zaaprowizować, ale do psich spacerów niezbędni są psi ;-) a tu kiszka!
    pozdrawiam z prowincji ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat psich dusz do wzięcia jest do wyboru, do koloru. Na co czekasz? Życie ucieka codziennie.

      Usuń
  3. Lena - trza problem rozwiązać - znaczy psi )))
    Zazdroszczę zapału do pływania. Ja nie mogę się zmobilizować. Mam w samochodzie nawet przygotowany ekwipunek jakby coś. Tylko to "jakby coś" nie nadchodzi, chyba jakiegoś kopa potrzebuję ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmigaj na basen. Po trzech tygodniach portki zrobiły się luźniejsze w pasie, tyłek też się zbiegł, a ramiona przestały wisieć. I plecy nie bolą.

      Usuń
    2. oooo właśnie o takim kopie mówiłam ))) może na szarotkowo dam radę kilosa przepłynąć to Cię osobiście wyściskam

      Usuń
    3. jeśli zaczniesz jak hipster wyglądać to się sama wydziedziczę!! Wyglądaj jak kochana mama z nutką nowoczesnej elektroniki, a nie jak biedny człowiek, który próbuje udawać że stać go na coś więcej niż podarty sweter i trampki. A w sierpniu nawet w Polsce nie jest tak zimno, żeby trzeba było w czapce chodzić. Pewnie teraz w zimie, hipsterzy będą w samych marynarkach marznąć bo ich na kurtki ie stać.

      Szwajcaria

      Usuń
  4. nihil novi, droga Gackowo, nihil novi...ja wlasnie siedze i spisuje z karteluszkow do Waznego Notesu jakies bzdury co to niby wazne sa i odnosnikami sa do czegos tam - albo drutowe albo jedzeniowe, albo inne....u dziecka zaczelam sie bawic i-padem i usiluje zapomniec o tym, Kindla na lotnisku czytala pani starsza ode mnie o jakies 20 lat, a ja usilowalam patrzec w druga strone. dwie spodnice mam w formie dwoch upranych szmat do uszycia, wory wloczek stoja juz wlasciwie wszedzie, w niektorych nawet sa juz druty i jakies bazgroly co to ma byc, zamowilam (ciekawe po co...) dwie ksiazki o nabieraniu oczek i zamykaniu ich, hafty swiateczne (contra-ortodoksyjne, wierz mi!) czekaja w postaci stosu ksiazek i dwoch pudel ze szmatami i mulina/kordonkiem, z garazu dowiozlam przynajmniej 3 patchworkowe kolderki...do zrobienia, hrehrehre, zgubilam opakowanie baterii potrzebnych do fotografowania szmat i wloczek na wystawienie na ebay, niemoge znalezc przepisu na jablka w ciescie biszkoptowym (bo przepisy sa w trzech starych kalendarzach i w papiurkach luzem, nie wspominajac dwoch notesow i 2 poleczek ksiazek wlasciwych). dohcodze do wniosku, ze jakby to wszystko wysadzic w powietrze to pierwsze primo - wiedzialabym co mam i gdzie to mam, po drugie primo - to, co by sie wysadzilo byloby pewnie niezauwazone, ze go nie ma.
    I pomysec, z eja sie juz tylu rupow pozbylam!!!! Gotowizna na wydawanie na wycieczce do Amalfi pochodzila z 3 miesiecy nieregularnych sprzedazy na ebay (np jednego tygodnia na aukcjach byla JEDYNIE granatowa wloczka!!), a w domu dalej pelno...jak to dziala?

    Lepiej CI? No mam nadzieje, tym bardziej, ze na spacery musze sama chodzic :(((( czyli i sie czesto nie chce, tylko jak ze slubnym dostaniemy popedu i lecimy przejsc z 5 km po plazy.

    Obrazkow wszelakich jestem bardzo ciekawa to wystawiaj tu, wystawiaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że mi lepiej. Odgraciłam się, poukładałam szmaty i włóczki i jasność mam co z tego będzie. Pisałam poprzednio, przeraziłam się, że utoniemy w szmacianym bałaganie jak ci nieszczęśnicy z telewizji, co do łóżka włażą po jakichś pudłach i tobołach. Tyle, że sztaluga ogromna. Ale po niej się nie chodzi.
      Nie wiem, jak to możliwe, ale brak SSRI poprawił mi pamięć! Skróty klawiaturowe w Photoshopie i Lightroomie w końcu zaczynam pamiętać.

      Usuń
    2. Nie masz już psinki? Jak to znosisz?

      Usuń
    3. od Wielkanocy nie ma juz Sally....znosze byle jak, ale w tej chwili nadal zaden zwierz nie dorowna Sal, wiec co mam sie torturowac....musze czekac az przyjdzie odpowiedni moment. Odruchy 16 lat z psina sa ciezkie do oduczenia. I jesli wezme jakas psine, to - sluchajac Ori - starszawe jakies zwierzatko.

      Usuń
  5. Jak często ten kilometr popełniasz? grafik pisze sobie )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 razy w tygodniu. Docieram się z czasem, mam zamiar do trzech razy dociągnąć.

      Usuń
  6. uffff bałam się, że śmigasz częściej )) ale do kilosa to z miesiac pewnie będę musiała dojść. nie ma znaczenia, ważne, żeby się ruszać. dzięki za kopa

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakos nie umiem przekonac sie do ksiazek na tablewcie- wole sluchane. Bo moge przy takich audycjach spokojnie drutowac ;)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.