Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Zdecydowanie przesadziłam z komputerem.
Nie da się tak dalej. Czas pożera jak jakiś czasowy żarłok i w nocy śni mi się gra w mahjonga. To straszny sen, bo na planszy są jedynie czwórki i piątki.
Zatem koniec z graniem. Jako przerywnik codziennych czynności teraz obowiązują do odwołania szkicowniki. Zamiast w Mahjonga i w kulki zdrowiej się z Kretką bawić piłeczką.
Jakiż to człowiek skłonny do uzależnień.
Potwierdzam Mahjong uzależnia....
OdpowiedzUsuńNie tylko Mahjong uzależnia. Ja także gram w kulki, gdy tylko dorwę się do komputera to już po mnie. A w jakie kulki Pani gra? Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńNigdy mnie gry internetowe nie interesowały, ale do komputera siadam całkiem chętnie! ;)BBM
OdpowiedzUsuńWspólczuję, nie znam tego bólu , bo nie interesują mnie żadne gry komputerowe. Jedno do czego tęsknię od 33 lat to partyjka kanasty lub makao. Niestety przyrzekłam sobie wówczas, że nie wezmę nigdy kart do ręki i muszę się tego trzymać. Dla gry w karty mogłam zapomnieć o wszystkim, nawet o dzieciach i to było przerażające, dlatego powiedzialam sobie BASTA, jak Ty teraz. Trzymaj się w postanowieniu.
OdpowiedzUsuńZapomniałam o największym uzależniaczu, czyli remipokerze, ech tęsknię jak cholera.
OdpowiedzUsuńmnie się śni Newerwinter Nights ;-) albo Heroes, albo Sacred ;-)
OdpowiedzUsuńkiedyś mi się za to śniło Diablo drugie ;-)(gra na 2 kompy to jedna z rozrywek małżeńskich, które wspominam najmilej, hyhy)
uściskuję
Ja też mam okresy uzależnienia od kompa, ale raczej od szukania nowości rękodzielniczych. Dotarłam do takiego etapu, że wiem, że i tak po swojemu robię, więc nie dla mnie opisy słynnych modeli. A teraz to najbardziej od żarcia jestem uzależniona, więc gdy najdroższa moja sportowa kurtka wychynęła z pawlacza i ledwo-ledwo zamek się styka postanowiłam coś z tym zrobić. Jeszcze nie wiem, czy to będzie schudnięcie czy zakup nowej ;))
OdpowiedzUsuńCzłowiek od nadmiaru informacji robi się głupi - piszę o sobie. Muszę sobie neta dawkować niestety, bo potrafię cały dzień pocztę sprawdzać a robota leży.
W sprawie kurtki: chyba wchodzi w grę droższe rozwiązanie. Ale jakby co, nie wyrzucaj jeszcze tej przymałej.
UsuńJa sobie zawsze mogę wziąć jakąś kurtkę Pana Męża, ale u Ciebie ten patent się nie sprawdzi ;-)
Z naiwnością nie wyrzucam :))), ale chyba trzeba będzie dobrze zaopatrzony sklep znaleźc, bo mężowskie rękawy mam po kolana, he he jak małpa.
UsuńCzekam na dostawę ciuchów od kuzynki :))) nie ma jak rodzina.