Najpierw lalki, bo wciąż ich wszystkich nie pokazałam a potem post właściwy, bo inaczej pęknę i Pan Mąż będzie mnie ze ścian zeskrobywał.
Kwadrat
Ten temat prezentują moje perełki, zamknięte wiecznie w gablocie ze strachu przed kurzem i słonecznym światłem. Są tak śliczne, że boję się ich dotykać: trzy Giselle od Integrity Toys i takiegoż pochodzenia Imogena - prezent na Gwiazdkę od Alicji, czyli od teściowej.
Wszystkie są małobiuściaste i zgrabne w talii.
To one w zamyśle mają nosić te wszystkie ciuchy, których ja już nie nałożę. Są wytworne, chude, wiotkie, mają długie, gęste, nierzadko rude włosy i wampy z nich jak ta lala (sic!)
Nici
Ellowyne Wilde od Wilde Imagination, perukowa lalka z akrylowymi oczyma, była kupiona jako pierwsza. I stoi i czeka na kreacje. Znudziło jej się czekanie. Tu wybiera właśnie nici do szycia czegoś na nią.
Róż
Róż to kolor, ale też konkretny przedmiot koniecznie potrzebny kobiecie.
I lalce.
I gejszy.
Nawet rudej gejszy. Gejsza bez różu na świat nie wyjdzie.
Zapałki
Zapałki wyszły z mody. Kto dziś się nimi jeszcze posługuje? Kuchenki mają elektryczne zapalarki, zapalniczki leżą w każdym sklepie...
Chyba że ognisko trzeba rozpalić, albo w starym, kaflowym piecu napalić.
Albo, jak się jest Dziewczynką z Zapałkami trzeba je sprzedać.
W tej roli porcelanka Ania, u mnie od dwudziestu paru lat, wciąż w oryginalnym stroju, który wraz z nią się stosownie zestarzał.
Od zawsze słyszałam że jestem bałaganiarą. Babcia mi to powtarzała nieustannie. Mama też. Bałaganiara i wszystko zarzuca. (Zarzuca, czyli kładzie nie na miejsce i gubi).
Nie bardzo to pamiętam, mało co dziś gubię, ale w tyle głowy wciąż mi coś gada, że na miejsce trzeba odkładać, bo będzie kaplica. Nie znajdę, przepadnie i co będzie? Pół życia, a może i więcej można przecież strawić na szukaniu kluczy, okularów, książki z biblioteki, scyzoryka czy innego drobiazgu, który jakby żył własnym życiem i na swoich małych nóżkach sam z siebie przemieścił się w nieznane i niewidoczne rejony.
Dziś schowała się ładowarka do aparatu. Pamiętam, że zabrałam ją z wakacji, ale co się z nią stało po powrocie - już nie pamiętałam.
Zatem nastąpiło szukanie. Przekopywanie się przez szuflady, w których powinna być.
Przez miejsca domniemane i prawdopodobne. Skradanie się na kolanach i przegląd kątów na podłodze, bo może gdzieś wpadła.
Nic.
Pan Mąż, który jak coś zgubi, to dostaje palmy, piany i furii, klnie, wrzeszczy, wymyśla i nawet robi się czerwony na twarzy zadeklarował pomoc. Ochoczo ruszył na przekopywanie moich szuflad.
Tu mnie trafiło, też byłam już gotowa głośno kląć, wrzeszczeć i czerwienieć. Zaczęłam rozważać nabycie nowej ładowarki. Tyle, że dziś jest niedziela.
I kiedy już o mało nie pękłam i o mało wszyscy sąsiedzi na osiedlu nie dowiedzieli się, co zgubiłam, dostrzegłam ją jak niewinnie dyńda sobie na kabelku starannie ukryta w połowie drogi między blatem stołu a podłogą, schowana za skrzynią na szmatki. Niewidoczna z żadnej strony.
Taka podła była.
Jestem opętana manią odkładania na miejsce. Przy tylu hobby wiążących się z posiadaniem morza przedmiotów z różnych dziedzin nieodkładanie na miejsce jest prostą drogą do apopleksji.
Każda hobbystyczna czynność wymaga wyjęcia na wierzch morza szpeju. A potem trzeba to poodkładać.
I dlatego tak niechętnie szyję.
Właśnie uświadomiłaś mi dlaczego nie lubię szyć ;) Dzięki. Zgadzam się w całej rozciągłości... Lalki magiczne...
OdpowiedzUsuńŚwietnie ten kwadrat wykoncepowałaś i ułozyłaś z pięknych lalek. Dziewczynka z zapałkami też śliczna.
OdpowiedzUsuńUśmiałam się z Twoich poszukiwań. Ja tez podobnie jak TY staram się odkładać w jedno miejsce to co ważne. TYlko gdzie pózniej to miejsce jest .... Dzisiaj rano szukałam malutkiego dynksa do siekania, bez niego nic bym nie dała rady zrobić. Pamiętałam gdzie zawsze go odkładam. Zaglądnełam nie ma. Przeryłam wszystko, jeszcze raz sprawdziłam i to małe gówinko ukryło się za deskę do krojenia. Taka to jest właśnie owa słynna złośliwośc przedmiotów martwych.
Miałam to samo z ładowarka , ale od kiedy mam zrobioną sakiewkę z bawełny, ładowarka zawsze jest na swoim miejscu.Gorzej jest z innymi rzeczami, niestety.....
OdpowiedzUsuńmaria
ja tak schowałam na miejsce iglę do wełny i za nic nie mogę znaleźć... a kupić nie ma jak bo mieszkam na zadupiejewie ... a przez net hmmm no licząc bilety pkp w te i spowrotem .... chyba jednak net mi zostaje bo bobasowe swetry bez guzików :P
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńGackowo kochana, zdjęcia fajne - najbardziej podobała mi się gejsza prześliczna z akcesoriami do upiększania się - super kompozycja i kolory (zielony+róż);
OdpowiedzUsuńZarzuca - bezcenne :))))
kiedyś byłam mega-zarzucarą, teraz staram się odkładac na miejsce bo - tak jak napisałaś - pół życia strawiłabym na poszukiwaniach rzeczy, ktore mają własne życie;)
i tak: klucze do domu zawsze odkładam do szufladki w starym wieszaku, nożyczki (których nigdy nie mogłam znaleść) wiszą sobie na boskiej listwie magnetycznej z IKEA (wynalazek godny Nobla;), ciuchy mam poukładane strefami, buty kartonami z obrazkiem itd. itp - jeszcze brakuje mi do pełni szczęścia, daleko mi do doskonałości ;) ale ogarniam powoli całość i nie mogę nadziwić się jak to ułtawia i de=komplikuje życie ;)
zawsze schowam w miejsce tajemne żeby nie zginęło - tylko potem mam zaćmienie umysłu i nie pamiętam gdzie to miejsce jest :D
OdpowiedzUsuńSzkoda, ze sie juz znalazla ;) bo mialam ci juz doradzic, abys po podrózy poszukala w lewym bucie, które rzadko zakladasz :D
OdpowiedzUsuńhm...ja 2 miesiące temu zgubiłam w mieszkaniu motek włóczki. do dziś nie znalazłam, i przez to jedna bluzeczka leży rozgrzebana...
OdpowiedzUsuńja mam 2 takich jak Ty jednego =)zwiać z domu najlepiej- niech se apoleksuje do woli
OdpowiedzUsuńE tam, zaraz zwiać. Z własnego domu? Bo czegoś szuka? Co to za powód :-)))
OdpowiedzUsuńTeż tak mam. Pewne miejsca robią się dziwnie tajemne czasami.
OdpowiedzUsuńA może to duszki domowe przekładają????
W każdym razie jak mam swój sajgon to wiem gdzie co jest!
Widzę, że lalki tworzą super towarzystwo między sobą. Zapisałem ten układ u siebie w pamiętniku https://achdzieciaki.pl/pamietniki-206
OdpowiedzUsuń