Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Koło
Marcella z FDA przybyła do mnie dziś. Jest świetna: giętka, szupła, sprawna. Potrafi się nawet w plecy podrapać.
Rozelka, od której Marcella przybyła twierdzi, że tak ruchliwy nie jest żaden dolf.
FDA robi bardzo specyficzne lalki. Wszystkie mają jednakową rzeźbę twarzy, różnią się makijażami. Nie są ani słodkie, ani przesadnie śliczne. Mają charakter i mają swoją cenę.
Bardzo się z niej cieszę!
Trafiła w dobre ręce i do Kogos , kto potrafi się nią zachwycić, bo jest naprawdę czym. Jest osobliwa, nieporównywalna z żadną inną lalką. To prawda ona potrafi sięgnąć dłonią do łopatki. Jest tak skonstruowana, że możliwości pozowania sa niewyczerpane.
OdpowiedzUsuńCieszę się Twoja radością. Mnie na osłodę została moja ukochana Kayori.
Aniu, mentorko moja, dziękuję i za lalkę i za cierpliwość do mojej marudnej osoby :-)))
UsuńFaktycznie, wygląda charakternie. Ale ubranko też ma niczego sobie! :-)))
OdpowiedzUsuńUbranko to ufilcowany przez Aniarozella jedwab na podkładzie z merynosa. Już kombinuję, jak zrobić zapięcia tej kreacji, bo za nic nie pozbędę się tak cudnej, jednorazowej i autorskiej odziezy.
UsuńOj tak, cudna jest. Wgapiałam się na zbliżeniu...
UsuńGackowo, gratulacje! Bardzo się cieszę, że Marcella trafiła do Ciebie :) FDA to moje ukochane winylowe lalki wszech-czasów, w rzeczy samej drapią się tam, gdzie inne mogą tylko pomarzyć :DDD
OdpowiedzUsuńheh cudo!
OdpowiedzUsuń