Starsza, okutana grubo kobieta niepewnie szła po oblodzonym chodniku. Aza i Mikuś, jej dwa kundelki biegły przodem. Znały trasę spaceru, pokonywały ją od lat. Obwąchały stojaki koszy na śmiecie, latarnie, posiusiały tu i tam. Nie oddalały się od swojej pani.
Kobieta czasem gwizdała na psiaki. Aza, posiwiała już nieco i trochę sterana życiem pobiegła bokiem obok płotu. Mały Mikuś z łapą przetrąconą w dawnej potyczce trzymał się bliżej pani.
Na ich stałej trasie jakiś czas temu pojawił się płot z furtką. Nic im to nie przeszkadzało, bo furtka była stale otwarta, a ścieżka była jedyną odśnieżoną dróżką w okolicy prowadzącą na psi wybieg.
Dziś przy furtce spotkali mężczyznę w waciaku i walonkach montującego na furtce tabliczkę z przekreślonym wizerunkiem owczarka niemieckiego. Psom Wstęp Surowo Wzbroniony - głosiła.
Kobieta rozejrzała się, gwizdnęła na psy i powiedziała:
- Chodźcie dookoła, czytać nie umiecie?
Aza i Mikuś spojrzeli na siebie, trącili się nosami jak to psy mają w zwyczaju i rozejrzały się dookoła. Poza mężczyzną montującym tabliczkę wokoło nie było żywej duszy.
Kobieta odwróciła się i zaczęła iść w inną stronę. Aza kiwnęła łbem, Mikuś burknął. Umieli czytać intencje swojej Pani.
Bezszelestnie i w mgnieniu oka z czarnego, posiwiałego karku Azy wyrosło siedem głów i para ogromnych skrzydeł, jej ogon zamienił się w długi, wężowy, pokryty łuską kształt zakończony złocistą strzałą a na łapach wyrosły potężne szpony. Błyskawicznie pożarła i mężczyznę ze śrubokrętem i tabliczkę już prawie przytwierdzoną do furtki.
Mikuś, który wyglądał teraz jak skrzyżowanie lwa z orłem, czyli jak tradycyjny gryf z bajki pobiegł za kobietą.
-Już możemy iść, powiedział.
Kobieta westchnęła:
-Nie mogliście się zamienić w dzieciaki? To teren szkoły.
O Pani, rzekli, nie pamiętasz, że zamienianie się w człowieka jest nam Surowo Wzbronione?
A skoro tabliczki na furtce już nie było, smok znów był Azą a gryf Mikusiem i już nie umieli mówić. I poszli sobie razem stałą trasą na psi wybieg.
Cudne! Jeszcze chcę! Chociaż w dzisiejszych czasach to wszystko jedno- dzieciaki, czy smoki. I jedne, i drugie pożerają wszystko, co na ich drodze stanie.
OdpowiedzUsuńBajka...
OdpowiedzUsuń