niedziela, 17 marca 2019

Kacperek z bloxa

Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy


PIĄTEK, 18 GRUDNIA 2009
To TEN DZIEŃ.
Pojechałam rano do szpitala położniczego, gdzie umówiłam się z bratem na wielkie oczekiwanie. I na schodach spotkałam bratową, która jeszcze na własnych nogach szła na salę operacyjną. Piętro wyżej znalazłam brata i tatę bratowej czekających na korytarzu. Ledwie opanowałam aparat braciszka położna przyniosła smyka! Zamiast go nam zaprezentować zażądała ubranek i kocyka. Dostała co chciała i Kacperek dostał się w moje łapy. Przytuliłam malucha. Ciotka jestem, a co. 


A potem już tylko fotki robiłam. Nie jest prosto zrobić ostre zdjęcia bez lampy, w ciemnawym korytarzu ale coś tam mam. Noworodkom się w buziak fleszem nie strzela, i tak są zestresowane zmianą temperatury i dziennym światłem.
Na zdjęciach widać miłość ojcowską od pierwszego wejrzenia. Brat jest już owinięty wokół maleńkiego paluszka. Dziadek narzekał i fukał aby ukryć wielkie wzruszenie. 

Potem przywieźli przytomną i uśmiechniętą bratową. Odwiedziny za min. 24 godziny!
Znów jest małe dziecko w rodzinie, hura!
A swoją drogą obyczaje w szpitalach położniczych zmieniły się w ciągu ostatnich lat. Tylko adres zgadzał się z moim osobistym miejscem porodowej kaźni.

3 komentarze:

  1. Niech drogę ma prostą i z górki i aby był rodzinną iskierką ! Gratulacje dla sweterkowej cioci :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje!!! Maluch śliczniutki, nie wymęczony. Ja już jestem na tym etapie, że u siebie nie zdzierżyłabym takiego malucha. U innych to zupełnie inna bajka. Czekam na wnuki. Choć chłopcy nie spieszą się za bardzo.
    Pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń
  3. to teraz kacperek już do komunii idzie ;)
    ciekawe jaki jest teraz :)

    OdpowiedzUsuń

Spamerom mówimy stanowcze NIE.