Wpis jest z gatunku sztubackich. Osoby bardzo poważne, dorosłe i skłonne do irytacji uprasza się o nie czytanie.
Pewna marka jogurtu od dłuższego czasu prowadzi nasiloną kampanię reklamową. Reklama jest zapewne skuteczna, robiąc zakupy widzę charakterystyczne opakowania w niemal każdym podjeżdżającym do kasy koszyku. Inne jogurty stoją na półkach i pies z kulawą nogą ich nie bierze. Ja wcale nie kupuję jogurtu bo go nie lubię.
Miało być o reklamie tegoż cudownego, mlecznego napoju. Otóż reklamodawca obiecuje nam, że ów jogurt nas uwolni. Jakiś czas temu na filmiku smutna kobieta wlekła wszędzie ze sobą wielką i bardzo ciężką torbę. Picie jogurtu uwalniało ją od torby i od ciężaru. Niestety, po wypiciu cudownego środka przez kobietę torba nie biegała za panią na swoich nowo wyrośniętych torbowych nóżkach. Rysunkowa animacja wyjaśniała nierozgarniętym, że chodzi o coś zgoła innego. Na konturze kobiety w elegancko pofałdowanej, wyobrażonej rurze coś porusza się z góry w dół. Wielka strzałka wskazuje kierunek poza obrys ciała kobiety.
Mniam mniam.
Ponieważ animacja nie wskazuje, czy chodzi o frakcję stałą, czy gazową, ten temat wyczerpuje rzeczona wcześniej torba. Pozostaje jeszcze zagadka, czemu w reklamie tego specyfiku biorą zawsze udział kobiety? To proste, one robią zakupy. Faceci raczej na pomysł kupna jogurtu nie wpadają.
Ostatnio nieco zmieniła się historyjka w reklamie rzeczonego jogurtu. Pani oświecona daje pani nieoświeconej kamerę, żeby pijąc przez 2 tygodnie to cudo mogła widzom relacjonować cudowne skutki. Pani nieoświecona godzi się na to z radością i niestety wątek kamery się urywa. Następuję gadka o uwolnieniu. A szkoda. To by dopiero była relacja godna telewizji i czasu antenowego w okolicy kolacji (albo obiadu, zależy kiedy rodzina ogląda TV). Pani nieoświecona doznająca oświecenia przy pełniuśkiej misce klozetowej. Kto ciekawy znajdzie takie relacje na Naszej Klasie, nie w związku z jogurtem, a w związku z życiowym osiągnięciem tego czy innego młodego człowieka, który innych życiowych osiągnięć poza pełnym sedesem nie ma.
Uwolnienie mediów aż tak daleko nie zaszło. Można się uwalniać, ale bardziej bezpośrednio niż wspomniana animacja tematu srania, gówna i pierdzenia się przez grzeczność przy posiłkach nie porusza.
Tak zinterpretowali reklamę rzeczonego jogurtu prześmiewcy niemieccy. Dla zrozumienia treści nie trzeba znać niemieckiego, wystarczy uważnie słuchać.
A po co ja to piszę? Bo w końcu po miesiącach słuchania tych głupot dotarła do mnie figura stylistyczna copywritera, zrównująca defekację z uwolnieniem, znaczy kuzynem wolności.
Wolność rzecz piękna, krwią zapracowana bądź polityką zagraniczną rozsądną, a tu nagle występuje jako równoważnik gówna i bąków.
No i teraz widząc gówno na trawniku lub czując smród nie do opisania w autobusie należy się radować, bo to objawy Wolności.
A dla łasych uwolnienia podaję kilka alternatywnych metod skuteczniejszych niż jogurt w dążeniu do wolności: olej rycynowy, laksigen, senes, herbatki odchudzające, xenna, otręby pszenne preparowane, rzewień, boldaloina, raphacholin, aqua slim, lewatywa itd itp itd.
Śmiem dodać cichutko, że producent jogurtu ma kilka spraw sądowych za fałszywe informacje podawane w reklamach. Jego produkt jest zwykłym jogurtem i na "uwolnienie" ma identyczny wpływ jak inne jogurty, czyli taki sobie. Uczuleni na produkty mleczne mogą po nim dostać sraczki. Niemniej widać opłaca się płacić kary i emitować skuteczną reklamę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Spamerom mówimy stanowcze NIE.