Od samjutkiej pracy zgłupiał pan Ignacy
Ile razy powiem komuś obcemu, ze maluję, zaraz pada pytanie: olejami?
Kolejny wielbiciel malarstwa olejnego, myślę zgryźliwie.
Ale nadarzyła się okazja i załapałam się na zajęcia właśnie z malarstwa olejnego. Byłam tam dziś pierwszy raz. No nie jest to proste: pędzle sztywne i zawsze za duże, farby lepkie i śmierdzące i schnie to bardzo długo.
Nie wiem, czy to lubię. Oto powstała dziś podmalówka:
Jak zwykle bez używania czerni. Znów muszę zainwestować. Tym razem w pędzle.
dobrze jest:-) mnie się podoba i widać, że i ta technika rokuje Ci dobrze w przyszłości.
OdpowiedzUsuńNastępny obraz to trzciny i Kłobuk:-)
Szwajcaria
Te ciągłe inwestycje w pasje... my to chyba powinnyśmy w totka wygrać i się raz a dobrze obkupić :-D
OdpowiedzUsuńjabłonka podsycha, będę klecić biżuty drewniane jak doschnie, albo inne breloczki czy co mi tam wyjdzie :-)
uściski Zdolniacho!
(na Szarotki nie dojadę, bu! :-()
Ale przyznaj, tak sama przed sobą, że ten smrodek farb olejnych i tych innych dodatków ma jednak swój urok... Mój brat maluje i córka, i zawsze, kiedy czułam ten zapach, wiedziałam, że odbywa się coś magicznego, zazdrościłam jak szlag, że ja nie potrafię. Tak jak teraz Tobie :))))
OdpowiedzUsuńJak ktoś ma talent, to wszystko jedno jakimi farbami czy czymkolwiek... ;)))
OdpowiedzUsuńZnowu podziwiam!
To dopiero podmalówka, malowanie będzie za tydzień.
OdpowiedzUsuńWolę moje pyliste ale nie śmierdzące pastele.
Kłobuka z trzcinami nie namaluję i już.
A z szarotkami się zobaczy, 11 listopada to trefny dzień na podróże w Warszawie.
Portret to chyba trudny projekt jak na początek nowych farb, chociaż ty już długo malujesz i rysujesz więc teraz tylko się przestawic. Od lutego chodziłam raz w tygodniu na zajęcia malarskie (nie rysowałam ani nie malowałam od ponad 20 lat, a i w dzieciństwie niezbyt często - skutecznie byłam krytykowana przez wszystkie panie od plastyki) i na początek dostałam akwarele i każdy się ze mnie śmiał, że dali mi farbki dla dzieci, ale dopiero w wakacje jak sama zaczęłam malowac zaczęłam doceniac akwarele, chociaż jeszcze bardzo daleka droga przede mną. Z tym, że miałaby ochotę spróbowac też innych technik, np. farb olejnych lub akryli, ale oczywiście boję się, że tylko zmarnuję płótno i farby.
OdpowiedzUsuńPoza tym wydaje mi się, że pastele to dopiero wyższa szkoła jazdy, problem w tym, że w zderzeniu z olejami lub akrylami są dośc nietrwałe i pewnie przez to traktowane przez ogół jako coś gorszego.
Mam nadzieję, że któregoś dnia i mi będą wychodziły takie podmalówki jak tobie.
Pozdrawiam serdecznie
Szczerze, ja tez wole pastele ;)
OdpowiedzUsuńSa takie ... delikatne, nienarzucajace sie.
Ale chetnie przyznam, ze jestes niesamowita, jakie masz jeszcze ukryte talenty?
Rysunek i malalrstwo byly niestety juz od dziecka moim Waterloo, dlatego zawsze jestem pelna podziwu dla ludzi, którzy przenosza swiat na papier, plótno czy deske.
Nie mam ukrytych talentów.
UsuńWszystkie zaprezentowałam.
Spirytko, jeżeli umiesz pisać ręcznie to umiesz również rysować. To jest wyuczalne dla każdego. Cały kłopot to pokonanie pewnej neurologicznej zapory i zapędzenie do roboty prawej półkuli mózgu - tej bez ośrodka mowy. Są dość proste techniki pozwalające to zrobić. malarze profesjonalni używają ich na co dzień. To się nazywa nauka widzenia. Podręcznik Betty Edwards wszystkie te sposoby pokazuje. Przegooglaj ją.
Trzeba zacząć.
Kilka trudności jest do pokonania, ale jeżeli tylko chcesz, to możesz.
A zarzucaj tu swoimi teoriami o półkulach do woli, ja i tak wiem, że do takiej sztuki to trzeba mieć nie ośrodek i brak zapory ale TALENT!
OdpowiedzUsuńTALENT KOBIETO - TEN CO GO MASZ!!!!!
A pisać litościwie to tłumowi Ci wolno co popadnie i szukać nowych hipotez, talentu jednak nie podarujesz!
Portret to trudna sztuka! Wdzięcznie Ci kolory grają!